Przyznam szczerze, że raczej nie planowałam sięgać po Trylogię Jenny Han z rozmaitych względów, rozpoczynając od niekoniecznie pochlebnych opinii na jej temat. Tegoroczna przerwa po sesji zimowej, kiedy to intuicyjnie sięgnęłam po adaptację filmową, sprawiła, że postanowiłam się przemóc, a nie ukrywam, że filmy okazały się być niesamowicie odprężające...
W końcu, ku mojej wielkiej radości, nadszedł 2 kwietnia - dzień, w którym czas wstawić na bloga tradycyjne podsumowanie czytelnicze miesiąca. Bardzo mnie to cieszy, ponieważ pozwala mi to beztrosko (w miarę) oddać się pisaniu, a zbliżające się Święta Wielkanocne są doskonałą okazją dla złapania chwili oddechu, a dla mnie szczególnie, ponieważ marzec...
Subskrybuj:
Posty (Atom)