Z Dziennika Książkoholiczki

Strony

  • Strona główna
  • O mnie
  • KSIĄŻKI
  • Kącik serialowy
  • ZESTAWIENIA
  • Kontakt i Współpraca

10 lutego

Podsumowanie stycznia 2026 & plany na luty 2026


Styczeń był miesiącem obfitym w różnego rodzaju wydarzenia. Przede wszystkim zupełnie nie spodziewałam się, że tak szybko mi zleci! Rozpoczęłam staż w bibliotece, poznałam cudownych ludzi, a ponadto poznałam nową, już kolejną, wspólnotę - JANKI duszpasterstwo działające przy Dominikanach, do której myślę czy nie dołączyć, obok innej wspólnoty - RCS i Głosu na Pustyni. Spotykałam się więc z ludźmi i poznałam całkiem sporo nowych osób - tak we wspólnotach, jak i w obecnym miejscu pracy. Tutaj muszę nadmienić, że rozstałam się z poprzednim miejscem mojej pracy i zdecydowanie była to jedna z najlepszych rzeczy, jaką zrobiłam! Podjęłam się również całkiem sporego projektu, jakim jest pisanie monografii do jednego z wydawnictw, ale na ten moment więcej szczegółów nie zdradzę! W styczniu bardzo dużo czasu poświęciłam też na poznawanie samej siebie, rozwijaniu swoich talentów, pasji, możliwości, jak również pracy nad swoimi słabszymi stronami. Postawiłam sobie na ten rok nowe cele i z całego serca wierzę, że dam radę je spełnić. Jednym z nich jest konsekwencja w swoich postanowieniach i bycie po prostu sobą! A jest wiele rzeczy, które w swoim życiu mogę świętować!

NALEŻY CZYTAĆ PRZY PIOSENCE: 

 

W styczniu dużo się działo, ale zarazem był to najlepszy czas podsumowań, zrobienia nowych postanowień i przede wszystkim lepszego poznawania samej siebie, a to coś, co będę kontynuować w lutym! Jeśli chodzi o sferę czytelniczą i serialową, to tutaj bez trochę większych zmian - nadal są tytuły, które rozpoczęłam i chciałabym je najpierw skończyć, zanim zacznę coś nowego. W obecnej chwili na Lubimy Czytać mam 11 książek, które czytam teraz i podobnie jest z serialami. Dlatego moim celem na luty jest konsekwentne dokończenie czytanych i oglądanych obecnie tytułów i ich zrecenzowanie, a dopiero w następnej kolejności recenzowanie nowych. Z pewnością uratuje mnie to przed pewnym kontrolowanym chaosem, chociaż ja z pewnością lubię słodkie szaleństwa! W pierwszym miesiącu nowego roku 2026 przeczytałam 3 książki i obejrzałam, a raczej zaczęłam kontynuować oglądanie serialu The Good Doctor, co i tak uważam już za sukces! A więc zapraszam, poznajcie tytuły stycznia! 

PRZECZYTANE

 W styczniu, jak widzicie, przeczytałam 3 tytuły, choć i tutaj moje postanowienie bycia konsekwentną już dało o sobie znać, choć nie jeszcze nie było to postanowienie aż tak mocno ugruntowane. Dokończyłam bowiem Moje zmory Gwendoline Riley, czyli książkę, która męczyła mnie już zdecydowanie zbyt długo, pomimo swojej niewielkiej objętości. Na jej recenzję zapraszam <tutaj>. Recenzję napisałam w marcu 2025 roku, kiedy do zakończenia lektury brakowało mi naprawdę niewiele, a mimo przygnębiającej atmosfery tej książki było mi trudno zdobyć się na jej zakończenie. Niemniej, moja opinia o niej się nie zmieniła i pozostaje taka sama. Kolejnym tytułem, który dokończyłam był pierwszy tom serii Flaw(less) Marty Łabęckiej, Opowiedz mi naszą historię. Niestety był taki czas, kiedy miałam jakieś wielkie opory przed dokończeniem tej książki, co wreszcie mi się udało. A nawet zaowocowało tym, że niemalże od razu sięgnęłam po drugi tom serii, All Of Your Flaws. Przypomnij mi naszą przeszłość. Tak więc mój zamiar, aby recenzować osobno każdy tom trylogii nieco się rozsypał, ale za to na luty planuję lekturę trzeciego tomu, co oznacza, że niebawem można spodziewać się recenzji zbiorczej tej trylogii. Uważam, że to znakomity pomysł. A to postanowienie tylko potwierdza, jak bardzo ostatecznie spodobała mi się ta seria! Śmiało mogę zatem ogłosić, że pierwszy tom serii Flaw(less) zasługuje na tytuł najlepszej książki miesiąca!

CO W LUTYM 2026?

Nie ukrywam, że na luty 2026 mam dość duże i ambitne plany, niemniej jednak mam ogromną nadzieję, że uda mi się je zrealizować. Na pewno chciałabym konsekwentnie podokańczać zaczęte już serie i tytuły, które mnie zachwyciły. Dopiero w takiej kolejności sięgnę po następne. Szczęśliwie, luty jest okresem, kiedy mam stosunkowo mniej pracy, co oznacza więcej czasu na czytanie, czas z bliskimi, we wspólnocie, a także rzecz jasna, na seriale. Tak więc mam w planach 11 pozycji, o których wspominałam na początku tego wpisu!

Z całą pewnością będę chciała dokończyć to, co w tej chwili czytam, czyli Dumę i uprzedzenie Jane Austen (a nie muszę chyba przypominać, że kocham tą książkę!), Dziwne losy Jane Eyre Charlotte Bronte, Podziękuję za święta Gabrieli Gargaś, Moc uwielbienia Merlina R. Carothersa oraz ostatni tom Flawsów, czyli Despite Your (in)perfection Marty Łabęckiej oraz  Temperament Twojego dziecka. Wychowywanie w zgodzie z jego naturą Paula D. Tieger i Barbary Barron-Tieger, o którym wspominałam już jakiś czas temu. Dopiero po tym zabiorę się za kolejne tytuły, które chciałabym przeczytać, czyli między innymi: Las birnamski Eleanor Catton, Oczami Jezusa Cravera Alana Amesa, Chiny jednego dziecka Piotra Sochonia, Teoria śnienia Avy Reid oraz Miłologia. Bóg. Seks. Miłość. Rock'n'roll Johna Marka Comera.
Chciałabym również dokończyć rozpoczęte przeze mnie seriale. I na ten moment są to: 4 sezon Bridgertonów, ostatnie dwa sezony The Good Doctor, 4 sezon Emily w Paryżu oraz ostatni sezon Stranger Things. Luty zapowiada się więc jako bardzo kultralny miesiąc, nie wspominając o wyjściach do kina czy teatru, z czego jako dziennikarka bardzo ochoczo korzystam - na ten moment wybieram się na spektakl Zamknij oczy Nel w Teatrze Starym, a do kina na Najświętsze serce. To będzie wyśmienity miesiąc!
 

 

Czytaj dalej »
on 10 lutego 0
Podziel się!
Etykiety
podsumowanie, stosik książkowy, zapowiedź
Starsze posty

15 stycznia

Czytelnicze podsumowanie roku 2025 (i okresu wrzesień - grudzień)

W chwili kiedy piszę tego posta mamy już 14 stycznia Nowego Roku, a ja właśnie skończyłam robić swoje podsumowanie czytelnicze i plany na styczeń 2026. Z jednej strony jestem zszokowana tym, jak szybko minął mi ten rok. Jednak patrząc na to, ile się działo, nie powinno mnie to dziwić. Z drugiej strony, kiedy pierwszego stycznia ubiegłego roku obudziła mnie uwielbiana przeze mnie noworoczna cisza, wiedziałam, że ten rok będzie inny. I cóż, tak faktycznie było... Zapraszam na moje podsumowanie czytelnicze roku 2025!

Ten rok 2025 przetyrał mnie emocjonalnie i fizycznie; doświadczyłam straty taty, znalazłam nową pracę, gdzie bywało różnie, ale w obliczu słów, które słyszałam w pewien sposób nauczyłam się dostrzegać na nowo wartość mojej osoby. Pojechałam do Łodzi na wieczór uwielbienia na ChwałaMu, spodziewając się znaleźć tam żywego Boga i ludzi, którzy płoną pasją wiary. Spotkałam zresztą niesamowitych ludzi we wspólnotach. Wyjechałam z grupą RCS-u w góry, opiekowałam się jaszczurką i kotem. Spędzałam czas z Przyjaciółką i bliskimi dla mnie ludźmi. Zaczęłam studia podyplomowe z Bibliotekoznawstwa i uzyskałam certyfikat z języka migowego. W grudniu odeszłam z pracy, która wiele mnie kosztowała - zarówno emocjonalnie, jak i zdrowotnie. I poczułam się wolna. Dopiero wtedy dotarło do mnie jak mało miałam w tym roku czasu, czasu dla siebie, czasu dla bliskich, czasu na swoje pasje i czasu w ogóle. Praca nawet w późnych godzinach wieczornych, w święta i w weekendy naprawdę potrafiła mnie wykończyć. W Nowy Rok weszłam z nadzieją na nowe i... zaczęło się dziać. Rozpoczęłam staż w jednej z bibliotek (i mam nadzieję, że po okresie stażu otrzymam tam stałą pracę). 

Rok 2025 był dla mnie rokiem wyzwań, ale także niesamowitym czasem, w którym na nowo poznałam siebie. I to jest najważniejsze! Jak wspominałam, nie przeczytałam może tyle, ile bym chciała, ale w obliczu dawnej pracy i ilości zadań przy wszechobecnym tam chaosie, uznaję to za naprawdę spory sukces! Mam również nadzieję, że w tym 2026 roku uda mi się przeczytać minimum tyle pozycji, ile sobie wyznaczyłam w wyzwaniu czytelniczym na LubimyCzytać.  A teraz, ile przeczytałam w 2025 i jakie to były książki?

 PRZECZYTANE W 2025 ROKU...

W minionym już 2025 roku przeczytałam 37 z wyznaczonych sobie za cel 50 książek. Jak mówiłam, to był dla mnie trudny rok, dlatego też uważam to za ogromny sukces! Zobaczcie, jakie to były książki!

 

Podsumowania na moim blogu pojawiały się dość regularnie, więc mogliście na bieżąco śledzić czytane przeze mnie pozycje.  Z racji jednak tego, że okres październik- grudzień był szczególnie męczący i trudny (chciałabym nadmienić, że w Sylwestra wyszłam dopiero koło godziny 20 z pracy) tego podsumowania nie było, toteż nadrabiam to teraz! W tamtym okresie udało mi się przeczytać 6 książek, za to były to pozycje, które na długo pozostaną w mojej pamięci. Na przełomie września i października dokończyłam bowiem serię o Szeptusze Katarzyny Bereniki Miszczuk (Gniewa, Mszczuj, Czterej bracia, Swarożyc). Przeczytałam również Wytrwaj aż do końca Marcina Zielińskiego oraz Kobiety Świętego Józefa autorstwa Małgorzaty Terlikowskiej. Z kolei w okresie listopada i grudnia, czyli tych najbardziej pracowitych miesięcy przeczytałam 3 książki i rozpoczęłam (aktualnie dokańczam 3 kolejne). Są to: Jak utrzymać uzdrowienie Marcina Zielińskiego, Ciotka Zgryzotka Małgorzaty Musierowicz (tym samym ukończyłam wyzwanie, jakie sobie zrobiłam w tym roku, czyli przeczytałam całą Jeżycjadę!) oraz Cień Ojca Jana Dobraczyńskiego - najbardziej znana i popularna książka o Świętym Józefie. 


STATYSTYKI CZYTELNICZE - CZYLI JAKIE GATUNKI PRZECZYTAŁAM?


Według sporządzonego przeze mnie wykresu, najbardziej płodnymi czytelniczo miesiącami były styczeń i luty 2025 - przeczytałam wówczas łącznie 12 książek! 

Z kolei miesiącami, kiedy czytałam najmniej były październik i grudzień - 1 pozycja miesięcznie (za to przebogata w treść!). 

Do preferowanych przeze mnie gatunków, po które sięgałam w 2025 roku najczęściej należały: religia i chrześcijaństwo (13 książek), literatura piękna (6 książek) oraz literatura młodzieżowa (6 książek). Przeczytałam również sporo pozycji z gatunku fantasy (5) i z chęcią sięgnęłam po inne gatunki, takie jak reportaż (3 książki), komiksy (1 książka), literatura dziecięca (2 książki), nauki społeczne (2 książki) oraz nieodmiennie mało kryminałów/thrillerów (1 książka). Jak widać, moja ulubione gatunki czytelnicze zmierzają obecnie w stronę duchowości i literatury pięknej, natomiast to, co się nie zmienia to moje sięganie po thrillery. W 2026 roku zamierzam jednak wrócić do prozy Remigiusza Mroza, więc kto wie?

CO W STYCZNIU 2026?

Z racji tego, że w styczniu rozpoczęłam zupełnie "nowe życie" (nową pracę) i ogólnie nieco się przebranżowałam znacznie bardziej w stronę działalności pro-czytelniczej, to mam teraz znacznie więcej czasu na czytanie! Tak więc moje plany czytelnicze są dość ambitne, co mnie bardzo cieszy, ponieważ lubię stawiać sobie wyzwania. Aktualnie dokańczam Flaw(less) Marty Łabęckiej, więc na dniach można będzie spodziewać się recenzji z tej książki. Czytam również Szustą rano autorstwa op. Adama Szustaka (tak, rażący błąd w tytule jest celowym zabiegiem jej autora!) oraz Teorię śnienia Avy Reid, a także Podziękuję za święta Gabrieli Gargaś. W międzyczasie w grudniu zaczęłam czytać Chiny jednego dziecka, od której na razie zrobiłam sobie przerwę, ale mam w planach ją dokończyć! Styczeń zapowiada się więc po stokroć literacko, różnorodnie i ambitnie!


 

 

 



 

 

 

 

Czytaj dalej »
on 15 stycznia 4
Podziel się!
Etykiety
podsumowanie, zapowiedź
Starsze posty

08 stycznia

"Samotność bogów" - Dorota Terakowska


Po Samotność bogów Doroty Terakowskiej sięgnęłam zaraz po przeczytaniu Poczwarki, ciekawa, co też jeszcze stworzyła nasza polska pisarka. O ile Córka czarownic - pierwsza powieść, którą przeczytałam jej pióra już od pierwszych stron wzbudziła mój zachwyt, o tyle już kolejna powieść skłoniła mnie do refleksji nad ideą wyobrażonych światów (a ten temat poruszałam w mojej pracy magisterskiej). Samotność bogów okazała się być pozycją, która idealnie równoważyła sferę fanatastyki i brutalnego rzeczywistego świata. Wprawdzie nie zachwyciła mnie ona w takim stopniu jak Córka czarownic, ale bardzo mnie przekonała do twórczości tej pisarki i sięgnięcia po inne jej powieści w przyszłości, a mam je w planach!

NALEŻY CZYTAĆ PRZY PIOSENCE:

 

Książka wyróżniona przez Polską Sekcję IBBY, rekomendowana przez jury do Paszportu „Polityki” i nominowana do nagrody pisarzy fantasy Srebrny Glob. Przodkowie Jona bali się świata, stąd ich potrzeba, by istniał ktoś ponad ich strach, ktoś potężniejszy niż żywioły, natura, a nawet śmierć. Powoływali więc do życia najróżniejsze bóstwa, które jednak marnie spełniały swoją rolę. Przodkowie zażądali boga o większej mocy. Tak narodził się Światowid, bóg, który niezwykle szybko urósł w siłę, stając się okrutnym władcą. Gdy plemię Jona przyjęło wiarę w Chrystusa, Boga Dobroci, zapomnieli o swoich bóstwach. Pamiątką po nich była puszcza, rzeka, rozwalone kamienne posągi  – Tabu.  Gdy mały Jon przekracza zakazaną granicę, dociera do opuszczonego Światowida. Czego bóg o wielu twarzach i ramionach zażąda od chłopca? Dokąd zawiedzie go Kamienna Droga?

 - opis własny

Proza Terakowskiej już niejednokrotnie wzbudzała moje zainteresowanie. Nie inaczej było w przypadku Samotności bogów, którą pochłonęłam bardzo szybko. Ile satysfakcji sprawiło mi poznawanie wykreowanego przez nią świata pełnego symboli i rozmaitych alegorii! W zasadzie, im dalej czytałam, tym bardziej odkrywałam, jak bardzo jej sposób pisania przypadł mi do gustu. Dlaczego zatem ta historia jest tak niesamowita i co mnie w niej urzekło? Zapraszam, tego dowiecie się, czytając recenzję Samotności bogów!

Ponad moimi zachwytami nad tą powieścią, muszę się przyznać, że nie od razu w pełni wciągnęłam się w świat wykreowany przez Terakowską, ściślej, w opisywaną przez nią rzeczywistość. O ile rozdziały z perspektywy świata Jona intrygowały mnie bardzo mocno już od samego początku, z chwilą, o tyle gdy narracja przeniosła się do świata współczesnego, było mi chwilowo trudno się w tym odnaleźć. Na całe szczęście, gdy pierwszy zastój minął, akcja rozkręciła się na tyle mocno na obydwu tych płaszczyznach, że mogłam z powodzeniem zanurzyć się w lekturze, a mój zachwyt nad nią trwał aż do ostatniej strony książki. Pod względem fabularnym muszę oddać autorce to, że potrafiła utrzymać ten sam poziom od pierwszej do ostatniej strony i mimo mojego krótkiego zastoju nie potrafię nie być pod wrażeniem tej powieści.

Terakowska zachwyciła mnie wykreowanym przez siebie klimatem, wręcz mogę stwierdzić, że jest to największy atut tej powieści. Urzekło mnie, z jaką precyzją opisuje przenikanie się dwóch płaszczyzn czasowych - świata "przed" i świata "po", dwóch całkowicie odmiennych rzeczywistości. O ile świat, w którym żyje Jon ma w sobie coś z baśni i uroku tego, co dzikie, pierwotne, o tyle świat współczesny zostaje obnażony, ujawniając to, że pośpiech, chciwość i pogoń, prędzej czy później powodują upadek. W Samotności bogów romantyzm świata Jona przeplata się z brutalnym światem współczesnym, w którym główny bohater stara się znaleźć lekarstwo na wszelkie zło.

Język, jakim operuje w swojej książce Terakowska jest wprost przesycony niejednoznacznością, mistycyzmem, symboliką, przez co nie trafia on do każdego odbiorcy. Jednocześnie nasza polska pisarka pokazała, że nie jest całkowicie oderwana od rzeczywistości. To, co mnie tak ujęło w tej książce, to niesamowita umiejętność wprawnego posługiwania się rozmaitymi symbolami i mistycyzmem, przy jednoczesnym wręcz czułym opisie realistycznego świata. Widać to szczególnie w tych momentach, kiedy obserwujemy przenikanie się światów i dwóch czasoprzestrzeni w książce. Terakowska podchodzi do opisywania zarówno świata Jona, jak i tego współczesnego z niesamowitą czułością, dostrzegając to, co łatwo stracić z oczu: zagubienie, zbytnie przywiązanie do rzeczy materialnych, chciwość, pożądanie. Jej opisy świata przedstawionego są pełne sugestii. To niuanse, które dobrze jest wyczuć, zwłaszcza przed sięgnięciem po inne jej książki.

Bohaterowie to kolejny po mistrzowsku wykreowany element tej książki. Co intrygujące, mamy tak naprawdę kilka postaci, które odgrywają w tej historii znaczące role. Stary szaman, który staje się dla Jona przewodnikiem, swego rodzaju mistrzem w miarę, jak chłopiec odkrywa swoje powołanie. Jon to obserwator, wędrowiec, bohater, z którym zdecydowanie może utożsamić się Czytelnik (a przynajmniej ja się z nim utożsamiłam), stopniowo wchodzący w swoje powołanie. Obserwator to jego kluczowa rola, ponieważ Jon reaguje na wezwania. Nie jest pozbawiony własnej woli, ale obserwuje i słucha, a następnie wędruje, aby wypełnić swoje zdanie. I wreszcie Światowid, bóg o wielu twarzach, postać, która w zasadzie nie ma udzielonego głosu, a mimo to podczas lektury jego obecność jest w każdym aspekcie odczuwalna, on po prostu JEST. To bycie oznacza właśnie jego kluczową rolę. To bohater symbolizujący dawne czasy, które muszą upaść wskutek nowego, nowej wiary, która przychodzi. Kontrastowe, czasem wymykające się znanym schematom postacie, jak i sposób, w jaki zostali opisani, sprawiają, że są oni tak intrygujący i czyta się o nich z prawdziwym zaangażowaniem!

Po przewróceniu ostatniej strony zdałam sobie sprawę, jak bardzo brakowało mi właśnie takiej historii - niejednoznacznej, której sens trzeba odkryć zanurzając się coraz mocniej w lekturze. W takcie zaczytywania się w nią można znacznie lepiej zrozumieć siebie, a ja właśnie tego potrzebowałam. To z pewnością książka, która zostanie ze mną na dłużej!

 

Samotność bogów to książka, którą z całego serca polecam miłośnikom powieści Terakowskiej. Przede wszystkim jest to idealna powieść dla tych, którzy lubią nietuzinkowe fantasy, interesują się podróżami między światami i w głąb własnego wnętrza, tym którzy nie boją się stawiać sobie i światu trudnych pytań, na które odpowiedzi nie zawsze łatwo odkryć. A niniejsza powieść zapewnia sporą dawkę takich treści, a ponadto pozwala spojrzeć na swoje "Ja" z nieco innej perspektywy. Na chłodne jesienne wieczory z kubkiem gorącej herbaty pozycja obowiązkowa!

Moja ocena: 9/10. :)

Czytaj dalej »
on 08 stycznia 0
Podziel się!
Etykiety
fantasy, obyczajowe
Starsze posty

05 września

Podsumowanie sierpnia 2025 & plany na wrzesień

Cześć! Wrzesień rozpoczął się ciepłymi dniami, wieczorami pełnymi muzyki na wzór sierpniowego wydarzenia ChwałaMu, którego chyba nigdy nie zapomnę! Nie mogę się doczekać przyszłorocznego wyjazdu! Nowy miesiąc zapowiada się intensywnie, a w powietrzu czuć już tą jesienną aurę. Kuszą wieczory przy książkach w blasku światła lampy stojącej na biurku, kusi muzyka. Tak zamierzam też spędzić tegoroczne jesienne wieczory: na czytaniu, muzyce i pisaniu recenzji. A teraz zapraszam, dowiedźcie się, jak minął mi sierpień!

NALEŻY CZYTAĆ PRZY PIOSENCE:

 


Jak spędziłam sierpień 2025?

Sierpień był miesiącem, który był pełen intensywnej pracy, ale i niespodzianek w moim życiu. Po pierwsze, wkręciłam się na dobre w moje redakcyjne życie i pracę, więc był to okres dobrej zabawy i spokoju, kiedy poczułam, że jestem we właściwym miejscu. Zwieńczeniem tego czasu był wyjazd do Łodzi, na który bardzo czekałam - koncert uwielbienia ChwałaMu. Było tak cudownie, jak się spodziewałam, a nawet lepiej. Niezwykłe 6 godzin uwielbienia, wspaniały czas! Mam nadzieję, że w przyszłym roku będzie to Kraków, bo już nie mogę się doczekać! Zwiedziłyśmy z Przyjaciółką Łódź, a ja zobaczyłam nieznane dotąd zakątki Polski, które bardzo pokochałam.

Przeczytane książki

W sierpniu przeczytałam kolejny tom serii Kwiatu paproci autorstwa Katarzyny Bereniki Miszczuk, mianowicie Mszczuja, który bardzo mi się spodobał. W pewnym sensie odkrywanie na nowo historii bielińskiej szeptuchy, tym razem nie Gosi, ale Jarogniewy, było dla mnie opowieścią nieco odmienną od pozostałych tomów. Jaga to całkowite przeciwieństwo Gosi, a mimo to łatwo ją polubiłam. Nie ukrywam też, że ten tom skutecznie mnie wciągnął swoją wartką akcją i pisząc tego posta jestem już po lekturze Gniewy. Miszczuk potrafi pisać, potrafi mnie rozbawić i skutecznie wprawić w dobry humor, gdzie nic więcej mi nie potrzeba! Niebawem na blogu pojawi się recenzja z trzech tomów serii o Babie Jadze z Bielin! Następną pozycją, którą przeczytałam w sierpniu jest Our Perfect Forever. Historie nieopowiedziane autorstwa Marty Łabęckiej, której recenzję możecie przeczytać <tutaj>. Opowieść ta zachwyciła mnie tak bardzo, że sięgnęłam po pierwszy tom serii Flaw(less). Opowiedz mi naszą historię! Tak więc niebawem i ta seria zagości w całości na moim blogu! A dawno nie czytałam tak wciągającej powieści młodzieżowej. W międzyczasie zaczęłam również czytać Moc uwielbienia Merlina R. Carothersa, która bardzo wiele mi daje i stanowi idealną lekturę na chłodne jesienne wieczory, szczególnie jeśli przeplatam ją sobie z powieścią Łabeckiej. Tym samym przeczytałam dotychczas 5 książek przeczytane na przełomie sierpnia i września.

 


  • Mszczuj Katarzyny Bereniki Miszczuk;
  • Gniewa Katarzyny Bereniki Miszczuk; 
  • Our Perfect Forever. Historie nieopowiedziane Marty Łabęckiej;
  • Flaw(less). Opowiedz mi naszą historię Marty Łabęckiej;
  • Moc uwielbienia Merlina R. Carothersa.

 Jakie plany na wrzesień 2025?

 Jak widzicie, moje plany na wrzesień są dość ambitne! Chciałabym przeczytać aż 11 pozycji, choć oczywiście niektóre z nich zapewne przesunę na miesiąc poprzedni. Aktualnie czytam Gniewę Katarzyny Bereniki Miszczuk, która bardzo mi się podoba oraz Moc uwielbienia Merlina R. Carothersa, a wierzcie mi, to książka z całą pewnością warta przeczytania! W następnej kolejności zapewne sięgnę po Płomień pasji Wojciecha Jędrzejewskiego oraz Jak utrzymać uzdrowienie Marcina Zielińskiego. Później chciałabym zabrać się za Moje miejsce na ziemi Iwony Mejzy, pierwszy tom serii Flaw(less), czyli Opowiedz mi naszą historię Marty Łabęckiej, Oczami Jezusa Cravera Alana Amesa, Ciotkę Zgryzotkę Małgorzaty Musierowicz oraz Las birnamiski Eleanor E.Catton! W następnej kolejności mam w planach przeczytać na ten miesiąc Głuszę Anny Goc, Dom na kurzych łapach Sophie Anderson oraz Skradzione szepty: Wezwana K.T. Writz. 
  • Gniewa Katarzyny Bereniki Miszczuk,
  • Moc uwielbienia Merlina R. Carothersa,
  • Płomień pasji Wojciecha Jędrzejewskiego,
  • Jak utrzymać uzdrowienie Marcina Zielińskiego.  
  • Moje miejsce na ziemi Iwony Mejzy, 
  • Opowiedz mi naszą historię Marty Łabęckiej,  
  • Oczami Jezusa Cravera Alana Amesa, 
  • Ciotkę Zgryzotkę Małgorzaty Musierowicz,
  • Las birnamiski Eleanor E.Catton,
  • Głusza Anny Goc,  
  • Dom na kurzych łapach Sophie Anderson,
  • Skradzione szepty: Wezwana K.T. Writz.

Druga połowa roku zapowiada się niezwykle intensywnie i intresująco! Niebawem nowy rok akademicki, co oznacza powrót do drugiej redakcji, w której pracuję, czyli WUJ-a oraz wzmożoną aktywność w Głosie Seniora, gdyż do końca tego roku planujemy wydać aż 3 nowe numery! Oprócz tego, być może wreszcie doczekam się uruchomienia wyczekiwanego przeze mnie kierunku studiów podyplomowych z Bibliotekoznawstwa, także będzie się działo! Trzymacie kciuki! Niebawem na blogu także nowe recenzje! :)
 

 

Czytaj dalej »
on 05 września 0
Podziel się!
Etykiety
podsumowanie, stosik książkowy, zapowiedź
Starsze posty

23 sierpnia

"Our Perfect Forever" - Marta Łabęcka

 
Po książkę Marty Łabęckiej sięgnęłam dość spontanicznie - ot, tak buszowałam po bibliotece, szukając dobrej i zarazem lekkiej książki na sierpień. Okładkę kojarzyłam z bookstagramów, więc stwierdziłam, że czemu nie? I chociaż całą historię Flaw(less) zaczęłam tym samym od końca, to jednak uważam, że był to doskonały wybór - chodziło o książkę, która idealnie wpasowuje się w mój nastrój. Z Our Perect Forever udało mi się to idealnie, co więcej po przeczytaniu tej nieoficjalnej części, która stanowi dodatek do całej tej serii, nabrałam ochoty, aby zapoznać się z historią dzieciaków z Moreton.

NALEŻY CZYTAĆ PRZY PIOSENCE:
 


Our Perfect Forever to specjalny dodatek dla miłośników FLAWSów, który zawiera niepublikowane wcześniej historie. To podsumowanie wydarzeń opisanych w tomach poprzednich - niezwykła historia o przyjaźni, która miała zakończyć się po roku, ale przerodziła się w relację silniejszą niż więzy krwi. Rodzina, którą wybrali Archer, Chase, Josie, Ethan i Valerie, by wspólnie uczyć się, jak popełniać błędy, iść przez życie i wejść w dorosłość.
- opis własny 

 
Z zaskoczeniem odkryłam, że proza Marty Łabęckiej bardzo mi odpowiada. I choć nic nie zapowiadało mojej wielkiej miłości do Flaw(less), zwłaszcza po pierwszych kilku rozdziałach, to szybko się do tej serii przekonałam i pokochałam jej bohaterów z ich problemami, miłościami i niekiedy bardzo bolesnymi historiami. Już nie mogę się doczekać, aby sięgnąć po pozostałe tomy tej serii!
 
Co interesujące, Our Perfect Forever nie ma jednej płaszczyzny czasowej. Z racji tego, że ta część jest nieoficjalnym dodatkiem do serii Flaw(less), to zdarzenia opisane w książce są kompilacją wybranych okresów z życia bohaterów serii. Pomimo faktu, iż początek książki nie był zbytnio obiecujący, postanowiłam dać szansę tej powieści. I słusznie, gdyż gorzki i trudny start okazał się być wart włożonego wysiłku, gdyż później czytało mi się o wiele lżej, udało mi się też dość mocno wciągnąć w tą historię.
 
Akcja z początku rozwija się dosyć wolno, z tego powodu miałam problem, aby wyciągnąć się w pierwsze rozdziały. W miarę jednak, kiedy udało mi się przebrnąć przez tą najbardziej wymagającą i smutną cześć, to dalej już poszło lepiej. I o ile pierwsze rozdziały czytałam przez kilka dni, o tyle całość przeczytałam bardzo szybko!
  
Klimat tej książki jest zbudowany przede wszystkim na różnego rodzaju emocjach, towarzyszących bohaterom, zwłaszcza Josie, Chase'a i Archera. Piszę zwłaszcza, ponieważ oni w tym tomie zdecydowanie się wybijają na pierwszy plan. Smutek i depresja Chase'a, zaraźliwy optymizm Archera, służący zamaskowaniu niechcianych emocji i wreszcie Josie, dziewczyna z surowego, chłodnego domu, perfekcjonistką, która nigdy nie usłyszała, że może dokonywać własnych wyborów... Wszystko to sprawia, że Czytelnik z każdą z tych postaci może się utożsamiać i dostrzec cząstkę siebie. Przez emocje towarzyszące bohaterom trzeba przejść, aby zobaczyć, jak bardzo oni się zmienili i jak wiele wypracowali.
 
Co jest ogromnym walorem tej książki, to jej bohaterowie, których jest całkiem sporo. Pięcioro głównych bohaterów, a następnie ich dzieci tworzą całkiem intrygującą mieszankę charakterów. Josie, Archer, Chase, Ethan i Valerie to postacie, które wybijają się na pierwszy plan i ta historia jest głównie o nich. Postacie te są swoimi przeciwieństwami, dlatego czytanie poszczególnych rozdziałów z ich różnych perspektyw pozwala całkiem nieźle ich poznać i to jest naprawdę duży plus! Wspaniałe jest czytać o tym, jak rozwija się relacja między nimi, zwłaszcza podczas tych najtrudniejszych momentów. Wszystko to sprawia, że zarówno oni sami, jak i relacja, którą razem stworzyli można z powodzeniem określić jako autentyczną! W zasadzie bardzo łatwo jest polubić wszystkie postacie, chociaż niekiedy jest to wymagające, zważywszy na sytuacje, z jakimi muszą się zmierzyć.
 
Marta Łabęcka pokazała, jak z powodzeniem może poruszać się po płaszczyźnie czasowej, obejmującej kilka pokoleń. Zaskakujące jest to, jak potrafiła dopasować sposób wyrażania się swoich bohaterów i przez to także nadać każdemu z nich indywidualny charakter. I dotyczy to zarówno bohaterów pierwszego planu, jak i ich dzieci oraz wnuków. Czytając poszczególne rozdziały opowiedziane przez innego bohatera bardzo zostaje wyeksponowane to, jaka ta postać jest, jej charakter i sposób bycia. Można więc powiedzieć, że język prozy Łabęckiej jest uniwersalny i idealnie dopasowany pod kątem czasów i danego bohatera, co tylko sprawia, że lektura tej książki jest czystą przyjemnością.
 
Our Perfect Forever to wyjątkowa książka przy której nie nudziłam się ani przez chwilę! Jestem pewna, że ponowne spotkanie z bohaterami w postaci poprzednich tomów dostarczy mi dużo radości. Nie spodziewałam się, że Flaw(less) tak bardzo mi się spodoba, że historia opowiedziana przez Martę Łabęcką tak bardzo mnie poruszy. Dlatego cieszę się, że w bibliotece akurat ten tom serii wpadł w moje ręce. Mam z tego powodu ogromną satysfakcję i nie mogę doczekać się kolejnego spotkania z Josie, Chase’m, Archerem, Ethanem, Valerie i Destiny!

 

Historie nieopowiedziane to lektura nie tylko dla tych, którzy chcą ponownie zanurzyć się w świecie dzieciaków z Moreton, lecz także dla miłośników literatury pięknej. Zwłaszcza spodoba się ona tym, którzy chcą przeczytać kawałek dobrej, wciągającej literatury polskiej autorki. To także wspaniała okazja do tego, aby zapoznać się z prozą Marty Łabęckiej! Polecam serdecznie!

Moja ocena: 9/10. :)


Czytaj dalej »
on 23 sierpnia 1
Podziel się!
Etykiety
literatura kobieca, literatura piękna, obyczajowe, romanse
Starsze posty

05 sierpnia

Podsumowanie czerwca i lipca oraz plany na sierpień

Ostatnie dwa miesiące - czerwiec i lipiec były bardzo intensywne, co oczywiście nie oznacza mniej owocne! Wręcz przeciwnie! Zapraszam na najnowszy wpis!


NALEŻY CZYTAĆ PRZY PIOSENCE:


Wydarzeniem czerwca były organizowane przez Stowarzyszenie MANKO - Głos Seniora XII Międzynarodowe Senioralia, których byłam współorganizatorką, jako pracowniczka redakcji. Było przy tym bardzo dużo pracy i wysiłku, ale po satysfakcji, jaką nam wszystkim sprawiło to, że impreza okazała się sukcesem, nie mogę już doczekać się powtórki za rok!


Z kolei w lipcu wraz z moją wspólnotą pojechałam zdobywać górskie szczyty - wspięłam się na Kopę Kondracką, co również uważam za swój kolejny sukces! Z początkiem sierpnia wydaliśmy w redakcji najnowszy numer Głosu Seniora - mój już drugi! - który miałam przyjemność redagować i tworzyć! Jestem dumna z siebie i tego, co robię i mam tylko nadzieję, że kolejne miesiące będą równie owocne!


Kolejnym ważnym dla mnie wydarzeniem, tym razem już w sierpniu, są dwa koncerty - jeden zespołu Eleni i drugi, w Łodzi - największe wydarzenie chrześcijańskie, znane jako ChwałaMU. To sześciogodzinny koncert uwielbienia i tego wyjazdu absolutnie nie mogę się doczekać! Ten trzydniowy wyjazd będzie zwieńczeniem wszystkich tych niezwykłych rzeczy, jakich doświadczyłam na początku tego roku i pozostaje mi oczekiwać na więcej!




Pod względem literackim również mogę uważać okres czerwiec-lipiec za bardzo udany! A już zwłaszcza wziąwszy pod uwagę moją pracę i inne wydarzenia po drodze. W ciągu ostatnich dwóch miesięcy udało mi się przeczytać aż 7 książek, co jest niezłym wynikiem! A są to:


  • Historia jednej znajomości, Agnieszki Tobota;

  • Iskra, Alice Broadway;

  • Blizna, Alice Broadway;

  • Ukształtowany. Duchowość ma swój początek w konflikcie, Wojciecha Kowalskiego SJ;

  • Nie dramatyzuj, Anny Wrońskiej;

  • Modlitwa. W blasku Boga, Marcina Zielińskiego;

  • Tajemnica pozytywki, Katarzyny Grochowskiej.




Zdecydowanie najlepszymi książkami tego wakacyjnego okresu były dwie pozycje. Pierwszą z nich jest Tajemnica pozytywki Katarzyny Grochowskiej, także z faktu, że była to pozycja bardzo przeze mnie wyczekiwana. I chociaż miałam nieco inne wyobrażenie dotyczące wypadku głównej bohaterki, to jednak powieść była rewelacyjna! Misternie utkana fabuła, prawdziwa, pełnowymiarowa główna postać. Drugą bardzo dobrą pozycją była Modlitwa. W blasku Boga Marcina Zielińskiego, którą naprawdę przyjemnie mi się czytało. Była to też dla mnie w pewnym sensie nowa przygoda z lekturami o tematyce chrześcijańskiej, bo ostatnią z tego kalibru, jaką tutaj zrecenzowałam była książka Łzy Racheli pióra Beth Nimmo, o której zresztą pisałam. Po drodze było jeszcze kilka ciekawych pozycji, ale o nich będę niebawem pisać! A każdego zachęcam do sięgnięcia po książkę Zielińskiego!



Trudno jest mi tutaj wyłonić jednoznacznie "najgorszą książkę”, gdyż w zasadzie takiej nie było. Jednak, gdybym miała wskazać tą najtrudniejszą ze względu na tematykę,  byłaby to Historia jednej znajomości Agnieszki Tobota. Książka ta jest swoistym studium motywu przemocy domowej i tego, co musiały przejść ofiary od swoich oprawców, tego jak się uwolniły, jak długo tkwiły w przemocowym związku… Trudna, ale bardzo potrzebna opowieść i kolejny przykład tego, jak (arte)terapia może pomóc! Bardzo cieszę się, że niniejsza pozycja trafiła w moje ręce, pomimo tego niezwykle ciężkiego ładunku emocjonalnego związanego z czytaniem.


CO W SIERPNIU 2025?


Kolejnym ogromnym pozytywem jest to że, doskonalę sztukę cieszenia się chwilą obecną i doceniania prostych czynności. Jak: smak kawy o poranku, kolejna świetna książka, którą zdobyłam, każda nowa współpraca z wydawnictwem, dobra piosenka, spotkania z bliskimi i w mojej wspólnocie. Moja praca i to, że z domu mam do niej zaledwie 10 minut drogi autobusem. Wydarzenia, takie jak te, które już były moim udziałem, i to, co jeszcze mogę doświadczyć! Wszystko to jest piękne!


W sierpniu mam ambitne literackie plany i jak zawsze z optymizmem wierzę, że uda mi się jak najlepiej z tego wywiązać! Wkraczający już w drugą połowę ósmy miesiąc roku zapowiada się u mnie dosyć różnorodnie. W planach mam bowiem książki z różnych gatunków i już nie mogę się doczekać sięgnięcia po poszczególne tytuły! 


Aktualnie czytam dwa tytuły: Mszczuja autorstwa Katarzyny Bereniki Miszczuk oraz (dziś właśnie skończyłam!) Our Perfect Forever. Historie nieopowiedziane pióra Marty Łabędzkiej. Obydwie bardzo mi się podobają i już niebawem można spodziewać się recenzji!


W sierpniu chciałabym ponadto przeczytać:


  • Las birnamski, Eleanor Catton;

  • dokończyć serię Marty Łabęckiej - Flaw(less).

  • NN-ojcowie, NN-matki, Janusza Moździerza;

  • Skradzione szepty. Tom 1. Wezwana, K.T.Writz;

  • Płomień pasji, Wojciech Jędrzejewski OP;

  • Oczami Jezusa, Craver Alan Ames;

  • Rozdroża, William Paul Young;

  • Ciotka Zgryzotka, Małgorzata Musierowicz.

  • Dom na kurzych łapach, Sophie Anderson;

  • powtórzyć Moje zmory, Gwendoline Riley;

  • Stres. Złap oddech i odzyskaj życiową równowagę, Aleksandra Perskiego.




Czytaj dalej »
on 05 sierpnia 0
Podziel się!
Etykiety
podsumowanie, zapowiedź
Starsze posty

26 lipca

"Opiekunka marzeń" - Agnieszka Krawczyk

Opiekunka marzeń to pierwsza powieść autorstwa Agnieszki Krawczyk, jaką miałam okazję przeczytać. Zarazem jest to również początek najnowszej współpracy wydawniczej z Wydawnictwem Literackim! Mam nadzieję na wiele równie dobrych tytułów podczas tej współpracy, gdyż proza Krawczyk mnie zachwyciła! Wprawdzie miałam okazję przeczytać tą powieść już dość dawno, bo w listopadzie, to jednak bardzo ją doceniam. W międzyczasie wydarzyło się wiele rzeczy, stąd teraz po prostu nadrabiam określone pozycje i przeplatam je z najnowszymi recenzjami. Bardzo wyczekiwałam chwili, kiedy zacznę pisać o tej książce, stąd dzisiejszej recenzji wprost nie mogłam się doczekać! Powieść Krawczyk w pełni zasługuje na to uznanie - to historia, gdzie splatają się wszystkie uwielbiane przeze mnie wątki: trauma, przebaczenie, pragnienie zmiany, ciekawe, pełnowymiarowe postacie. To pozycja, która z pewnością pozostanie ze mną na dłużej!

NALEŻY CZYTAĆ PRZY PIOSENCE:  

  

Mika ma własną działalność i pracuje jako ogrodniczka. Zajmuje się bogatymi ogrodami rodziny Golińskich, szklarnią prawniczki Patrycji, a także czuwa nad roślinną dżunglą emerytowanej Leny. Oprócz codziennej walki z chwastami, Mika zajmuje się również sercami swoich klientów. Z dnia na dzień staje się powierniczką ich trosk, tajemnic, czułą obserwatorką i doradczynią, a niekiedy nawet i przyjaciółką. Jest przekonana, że praca w ogrodzie pozwoli jej ukoić własne zmartwienia i zagłuszyć ból przeszłości. Gdy na horyzoncie pojawia się Oskar, Mika wie, że przeszłość wróciła do niej ze zdwojoną siłą. Czy znajdzie schronienie w ramionach niedawno poznanego Mata?

- opis własny 

 

Nie mogłam się doczekać, aż sięgnę po powieść Krawczyk! Zrobiłam to już jako Pani Magister, tuż po mojej obronie. Niestety, na napisanie tej recenzji musiałam sporo poczekać, gdyż w międzyczasie wydarzyło się mnóstwo innych rzeczy. Bardzo się jednak cieszę, że nareszcie ten moment nastąpił i mogę wreszcie opublikować tą recenzję! A wierzcie mi, ta książka jest warta więcej niż tylko dwa zdania!

Mikę - główną bohaterkę poznajemy jako pracującą w wymarzonym zawodzie projektantkę ogrodów. Dziewczyna ma własną działalność i przyjmuje zlecenia. Pod płaszczykiem pracowitości i codziennym uśmiechem skrywa jednak traumę, o której przeszłość nie pozwala zapomnieć. Fabuła układa się w tej książce niezwykle przejrzyście i właściwie łatwo przewidzieć, kiedy dojdzie do momentu kulminacyjnego, a przeszłość Miki przestanie być tajemnicą. Agnieszka Krawczyk w misterny sposób utkała fabułę, gdzie obok przeszłości na jaw wychodzą różne inne kwestie dotyczące głównej bohaterki. Wszystko to dodaje tej historii głębi i sprawia, że jest ona autentyczna. A przez to jeszcze bardziej można zżyć się z bohaterami książki, zwłaszcza z Miką.

Historia nie jest wprawdzie zawiła i jeden główny wątek jest właściwie wytyczony, to jednak podczas lektury pojawia się napięcie. Przeszłość Miki ciągnie się za nią i nie odpuszcza,  niespodziewane sytuacje i osoby, jakie pojawiają się na jej drodze sprawiają, że niekiedy już tylko czekamy na moment "wybuchu" i poznania całej prawdy, a przy okazji rozwoju kilku innych ciekawych wątków. Pytanie, czy szczęśliwe zakończenie tej historii jest możliwe, towarzyszy stale podczas lektury i gdy w końcu pojawia się odpowiedź na to, co właściwie się wydarzyło, jest to swoiste katharsis. Wszystko to sprawia, że akcja tej książki jest dosyć szybka i naprawdę trudno się od niej oderwać.

Na klimat tej książki składa się przede wszystkim atmosfera, jaka od pierwszych stron warunkuje sposób lektury. Mika z jej przeszłością i majaczące na horyzoncie sylwetki dwóch mężczyzn - burzliwego Oskara i opokę-Mata oraz emocje, jakie w sobie niosą tworzą naprawdę niezwykłą mieszankę. Podczas lektury miałam nieodparte wrażenie, że ten pozorny spokój, który Mika czuje lada chwila opadnie, ujawniając prawdziwe emocje kobiety i jej strach. Paradoksalnie, im dalej brnęłam przez akcję powieści, tym atmosfera ulegała coraz to większemu rozluźnieniu, w miarę jak główna bohaterka stawiała czoło własnej przeszłości. Muszę przyznać, że bardzo mnie to zaskoczyło, w tym pozytywnym sensie, że właśnie takiej książki potrzebowałam i jestem za to ogromnie wdzięczna! Dzięki niej mogłam też zmierzyć się z własnymi emocjami, co z pewnością jest ogromnym atutem tej książki!

Bohaterowie to kolejny atut Opiekunki marzeń. Krawczyk wykreowała kilka głównych postaci, spośród których jednak to Mika gra pierwsze skrzypce. Na uwagę zasługują także dwaj męscy bohaterowie, którzy pojawiają się w książce - Oskar, którego pojawienie się zwiastuje kłopoty i poszukujący prawdy Mat. Wszystkie te postacie są realistyczne i nie jednowymiarowe. Każde z nich ma swój bagaż doświadczeń i, co bardzo trzeba u Krawczyk docenić, każdy z niech stara się jakoś ułożyć sobie życie. Autorka bardzo dosadnie to przedstawiła, eksponując przy okazji, że n bohatera literackiego nie składają się wyłącznie powierzchowne opisy, ale i cała głębia nadana mu przez Autora i Czytelnika, który budzi daną postać do życia.

Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie także styl pisarki. Krawczyk wybrała prosty, aczkolwiek niepozbawiony subtelności - w postaci symboli, sposób na opisanie historii swoich bohaterów. Choć jest to powieść osadzona w realiach prawdziwego życia, to jednak nie sposób nie zwrócić uwagi na istny przesyt symboliki. Czerpanie z cykli życiowych kwiatów, czy wplatanie znaczenia danego kwiatu nie tylko ubogaca powieść o ciekawostki i przepięknie wykonane grafiki, ale niesie ze sobą także przesłanie symboliczne. Nawet po najciemniejszym dniu wstanie nowy dzień i nowy początek. Ta książka uczy właśnie takiego podejścia do życia.

Podsumowując, Opiekunka marzeń to książka wyjątkowa pod wieloma względami. Mnie najbardziej urzekła sama jej postać, konieczność zmierzenia się z wcale nie łatwą przeszłością, po czym jednak czekała na nią nagroda w postaci poczucia wolności. Krawczyk potrafi czule, a zarazem w bardzo bezpośredni sposób dać człowiekowi do zrozumienia, kiedy powinien powiedzieć "Stop", zmierzyć się z własną przeszłością i pozwolić jej odejść, bo tuż za rogiem czeka coś o wiele lepszego. Sztuka odpuszczania i życia pełną piersią to cenna lekcja, jaką dała mi autorka tej książki. Jestem przekonana, że na długo pozostanie ona w moim sercu!

 

Opiekunka marzeń to pozycja idealna na każdą porę roku. To powieść, której warto dać się porwać i oczarować, gdyż zostanie w sercu na dłużej. Zdecydowanie jedna z lepszych książek 2024 roku! Komu mogłaby się spodobać? Na pewno tym, którzy szukają bohaterki po przejściach, zmagającej się z własnymi traumami i celebrującej piękno natury. Mika to postać, w której każda z nas zobaczy jakąś cząstkę siebie. Przepiękny styl Krawczyk pozwoli zatonąć w lekturze. Powieść doskonała na prezent imieniny, na dzień kobiet, ale i na każdą okazję! Pozwólcie oczarować się magii ogrodów! :)

Moja ocena: 9/10. :) 

 

Czytaj dalej »
on 26 lipca 1
Podziel się!
Etykiety
#W.Literackie, #współpraca recenzencka, literatura piękna, obyczajowe, okruchy życia, trauma
Starsze posty
Starsze posty Strona główna
Subskrybuj: Komentarze (Atom)

O AUTORCE

O AUTORCE
27 - letnia Magister Polonistyki-Literaturoznawstwa. Z zamiłowania książkoholiczka, literaturoznawczyni i blogerka, rysowniczka, a także miłośniczka języków obcych i azjatyckich dram. Kto wie, może i w przyszłości także pisarka? Możliwości jest mnóstwo! :) Aktualnie spełnia się dziennikarsko pracując w redakcji WUJ-a oraz redaktorsko współpracując z Wydawnictwami ZNAK oraz Moc Media. Przyszła bibliotekoznawczyni i arteterapeutka, która uczy się języka migowego.

Cytat, określający mnie chyba najlepiej

Cytat, określający mnie chyba najlepiej

BIBLIOTECZKA

PRZECZYTANE

W tym roku chcę przeczytać...

W tym roku chcę przeczytać...
#Wyzwanie LC 2026#

Recenzje/Wpisy planowo

* "Wstawaj Alicja", Dorota Chęć [wieczór] * "Żywe serce", Piotr Pawlukiewicz [wieczór] * "Studium zatracenia", Ava Reid [wieczór] * "Burza", Sunya Mara [wieczór] Następne tytuły wpisów podam niebawem! :)

Znajdź mnie!

  • Lubimy Czytać
  • Strona na facebooku
  • Twitter
  • Instagram

Szukaj na tym blogu

Statystyka

Subskrybuj

Posty
Atom
Posty
Komentarze
Atom
Komentarze

Obserwatorzy

Popularny post

  • Kącik serialowy: Moon Lovers: Scarlet Heart Reyo- magia księżyca
    Tytuł oryginalny:   달의 연인 – 보보경심 려 Tytuł (latynizacja):   Dalui Yeonin – Bobogyungsim Ryeo Tytuł (alternatywny):  Time Slip: Rye...
  • Kącik serialowy: Goblin, Guardian: The Lonely and Great God- potęga przeznaczenia
    Tytuł oryginalny:   도깨비 Tytuł (latynizacja):   Dokkaebi Tytuł (alternatywny):  Goblin: The Lonely and Great God Gatunek:   fantasy, m...
  • "Shinsekai Yori"- Yuusuke Kishi
    tytuł oryginału: 新世界より tłumaczenie: Z Nowego Świata wydawnictwo:  Kōdansha data wydania: 23 stycznia 2008 liczba stron:870 sło...

Archiwum

  • ▼  2026 (3)
    • ▼  lut 2026 (1)
      • Podsumowanie stycznia 2026 & plany na luty 2026
    • ►  sty 2026 (2)
  • ►  2025 (13)
    • ►  wrz 2025 (1)
    • ►  sie 2025 (2)
    • ►  lip 2025 (1)
    • ►  cze 2025 (2)
    • ►  kwi 2025 (1)
    • ►  mar 2025 (4)
    • ►  lut 2025 (2)
  • ►  2024 (11)
    • ►  gru 2024 (1)
    • ►  lis 2024 (1)
    • ►  lip 2024 (1)
    • ►  cze 2024 (1)
    • ►  maj 2024 (2)
    • ►  kwi 2024 (2)
    • ►  mar 2024 (1)
    • ►  sty 2024 (2)
  • ►  2023 (31)
    • ►  gru 2023 (2)
    • ►  lis 2023 (2)
    • ►  paź 2023 (4)
    • ►  wrz 2023 (3)
    • ►  sie 2023 (3)
    • ►  lip 2023 (3)
    • ►  maj 2023 (2)
    • ►  kwi 2023 (1)
    • ►  mar 2023 (5)
    • ►  lut 2023 (5)
    • ►  sty 2023 (1)
  • ►  2022 (46)
    • ►  gru 2022 (5)
    • ►  lis 2022 (4)
    • ►  paź 2022 (4)
    • ►  wrz 2022 (5)
    • ►  sie 2022 (6)
    • ►  lip 2022 (6)
    • ►  cze 2022 (1)
    • ►  maj 2022 (3)
    • ►  kwi 2022 (3)
    • ►  mar 2022 (5)
    • ►  lut 2022 (2)
    • ►  sty 2022 (2)
  • ►  2021 (38)
    • ►  gru 2021 (2)
    • ►  lis 2021 (4)
    • ►  paź 2021 (3)
    • ►  wrz 2021 (3)
    • ►  sie 2021 (4)
    • ►  lip 2021 (4)
    • ►  cze 2021 (1)
    • ►  maj 2021 (2)
    • ►  kwi 2021 (2)
    • ►  mar 2021 (2)
    • ►  lut 2021 (6)
    • ►  sty 2021 (5)
  • ►  2020 (49)
    • ►  gru 2020 (3)
    • ►  lis 2020 (2)
    • ►  paź 2020 (4)
    • ►  wrz 2020 (4)
    • ►  sie 2020 (6)
    • ►  lip 2020 (5)
    • ►  cze 2020 (3)
    • ►  maj 2020 (2)
    • ►  kwi 2020 (5)
    • ►  mar 2020 (5)
    • ►  lut 2020 (6)
    • ►  sty 2020 (4)
  • ►  2019 (66)
    • ►  gru 2019 (6)
    • ►  lis 2019 (4)
    • ►  paź 2019 (5)
    • ►  wrz 2019 (9)
    • ►  sie 2019 (9)
    • ►  lip 2019 (6)
    • ►  cze 2019 (5)
    • ►  maj 2019 (6)
    • ►  kwi 2019 (2)
    • ►  mar 2019 (3)
    • ►  lut 2019 (5)
    • ►  sty 2019 (6)
  • ►  2018 (59)
    • ►  gru 2018 (5)
    • ►  lis 2018 (5)
    • ►  paź 2018 (7)
    • ►  wrz 2018 (9)
    • ►  sie 2018 (7)
    • ►  lip 2018 (3)
    • ►  cze 2018 (8)
    • ►  maj 2018 (2)
    • ►  kwi 2018 (2)
    • ►  mar 2018 (3)
    • ►  lut 2018 (3)
    • ►  sty 2018 (5)
  • ►  2017 (5)
    • ►  gru 2017 (4)
    • ►  lis 2017 (1)

Polecany post

Podsumowanie stycznia 2026 & plany na luty 2026

Napisz do mnie w sprawie recenzji/artykułu/wywiadu :)

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Etykiety

Japonia (13) King (3) Murakami (6) PLOTKARA (3) Zafon (5) anime (3) arabia (1) autobiografia (5) baśnie (22) dla nastolatków (23) drama (5) fantasy (65) historyczne (32) holocaust (1) klasyk (22) klasyka dla nastolatków (11) klasyka dziecięca (2) komedia- czarny humor (12) kultura słowiańska (5) medyczne (5) mit (3) miłość (38) obyczajowe (118) podsumowanie (78) postapo (23) psychologia (30) psychologiczne (47) romans (53) science-fiction (23) stosik książkowy (31) sztuka (4) tag (2) thiller (26) thriller (14) wojna (9) współczesność (100) zapowiedz (27) zwierzęta (3) świat komiksu (1) święta (5)

Prawa Autorskie

Zabraniam kopiowania MOICH tekstów i zdjęć bez uprzedniego zezwolenia.

Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych za kradzież tekstów, czy zdjęć bez upoważnienia autora przewiduje karę pozbawienia wolności do lat 2-ch i/grzywnę.

Bardzo proszę o uszanowanie mojej pracy.

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Ⓒ 2018 Z Dziennika Książkoholiczki. Design created with by: Brand & Blogger. All rights reserved.