
NALEŻY CZYTAĆ PRZY PIOSENCE:

„Nigdy nie módl się do bogów, którzy odpowiadają po zmroku” - usłyszała młoda Addie. W 1714 roku Adeline ucieka sprzed ołtarza i popełnia największy w swoim życiu błąd. Zawiera umowę. Ten faustowski pakt ma swoją cenę: kobieta otrzymuje w darze wieczność, jednak bez jakiejkolwiek szansy, że zostanie zapamiętana przez tych, których spotka na swojej drodze. Po tej feralnej nocy Addie opuszcza swoja rodzinną wioskę i rusza w nieznane. Straciła wszystko i wszystkich. Jest jednak zdeterminowana, by znaleźć sobie właściwe miejsce i to nawet jeżeli z własnego wyboru została skazana na wieczną samotność. Każdego kolejnego roku, w dniu jej urodzin, Luc składa jej wizytę i nieodmiennie pyta, czy Addie jest już gotowa, by oddać mu swą duszę. A ta mroczna i ekscytująca gra będzie trwać przez wieki. Upłynie trzysta lat, gdy Addie odkryje ukrytą w Nowym Jorku księgarnię, a tam pozna kogoś, kto zapamięta jej imię. I to zmieni wszystko...
- opis własny

Sięgnęłam po tą książkę spontanicznie i nawet nie spodziewałam się, że wkrótce stanie się jedną z tak wielu ważnych dla mnie pozycji! Odwiedziłam bibliotekę w poszukiwaniu wciągającej pozycji, a historia Addie od razu przyciągnęła mój wzrok. Nie wahając się, szybko wybrałam właśnie tę książkę. Jeszcze tego samego wieczoru przeczytałam dobre 100 stron i już wiedziałam, że to był znakomity wybór, a książka na pewno stanie się dla mnie ważna! Nie pomyliłam się.
Bardzo łatwo jest wciągnąć się w Niewidzialne życie Addie LaRue, autorka bowiem już od samego początku misternie tka fabułę w taki sposób, aby czytelnik z zapałem przewracał kolejne strony. Jednakże od pewnego momentu ma się wrażenie pewnego zastoju, co wkrótce mija, gdy Addie odnajduje księgarnię. Na szczęście po drodze jest sporo ciekawych momentów z jej życia, co umilało mi czekanie na to wielkie spotkanie. Nie ukrywam, że byłam podekscytowana sięgnięciem to tą książkę i bardzo się cieszę, że przewyższyła ona moje oczekiwania.
Czas zawsze kończy się na sekundę zanim jest się gotowym. Życie to wszystkie minuty, których potrzebujesz minus jedna.
O ile autorka ma talent do snucia oryginalnych i intrygujących fabuł, o tyle akcja nieco dla mnie kulała. Po tak emocjonującym początku spodziewałam się utrzymania dalszego napięcia w kolejnych rozdziałach. Zamiast tego od magicznej baśniowości w kolejnym rozdziale spotkałam się z zupełnie inną sceną i w ogóle znalazłam się w innym czasie. Ten przeskok czasowy był dla mnie trochę niekonsekwencją tak świetnego rozpoczęcia. Moje napięcie opadło i byłam trochę rozczarowana i zaskoczona. Na całe szczęście Schwab szybko podniosła moje oczekiwania zaskakując mnie w kolejnym rozdziale. O ile na początku trochę mnie to irytowało i dezorientowało, to później ten oryginalny zabieg autorski wcale mi nie przeszkadzał, a ja mogłam bez przeszkód cieszyć się lekturą.
Schwab już na samym początku tworzy niesamowity, baśniowy klimat, który właściwie utrzymuje się przez całą powieść. Chociaż w powieści co chwila pojawiają się przeskoki czasowe do różnych okresów z życia Adeline, to ta efemeryczność niezmiennie się utrzymuje. Dawna Francja, bohaterka, która jest buntowniczką, faustowski pakt, a to wszystko okraszone podróżami w czasie. Uwielbiam takie klimaty! Nie da się nie być pod wrażeniem pisarskich umiejętności Schwab, a jako miłośniczka romantyzmu kocham takie chwyty! Ciągle jednak miałam wrażenie, że autorka nie odsłania wszystkiego i co nieco nadal pozostaje ukryte, co sprawiało, że byłam jeszcze bardziej zaintrygowana. Przyznaję, że od samego początku byłam ciekawa, w jaki sposób zostanie przedstawiony wątek paktu Adeline i Luca i cieszę się, że autorka postanowiła poprowadzić to w taki, a nie inny, niejednoznaczny sposób.
Czymże jest człowiek, jeżeli nie ciągiem śladów, które po sobie pozostawia wśród innych ludzi?
Język jakim operuje Victoria Schwab to subtelne meandrowanie między epokami, jest prosty, a zarazem świetnie dopasowany do poszczególnych czasów, w jakich żyje bohaterka. Autorka potrafi bardzo dobrze opisać zarówno Francję z dzieciństwa Addie, jak i czasy rewolucji francuskiej, nie wspominając już o czasach właściwych dla powieści, czyli współczesności. Jestem przekonana, że podczas pisania musiała zgłębić całą masę wiedzy, aby tak pieczołowicie przedstawić takie detale z dawnych czasów. Wszystko to sprawia, że podczas lektury ma się autentyczne wrażenie podróży w czasie.
Bohaterowie, których w zasadzie jest tutaj trójka stanowią kolejny atut tej niezwykłej książki. Już na samym początku pokochałam Addie za jej determinację, pyskaty język, niesamowitą wrażliwość i odwagę. W wielu kwestiach mogłabym powiedzieć, że się z nią utożsamiam. Niezmiennie jednak myśląc o niej ogarnia mnie nostalgia. Próbując wyobrazić sobie jej twarz, widzę spojrzenie pełne czułości, a zarazem przekory i niezłomnego uporu. Addie z pewnością trafi w poczet moich ulubionych kobiecych postaci literackich! Zresztą, naprawdę nie da się jej nie polubić. Z drugiej strony mamy Luca, który niejednokrotnie jest przebiegły, irytujący i tak naprawdę ma wszystkich głęboko gdzieś. Obserwowanie dialogów tej pary, wzajemnych dogryzań to naprawdę niesamowite doświadczenie i nie sposób się przy niektórych z nich i uśmiechnąć, a niekiedy nawet i przestraszyć. Dopiero później na kartach tej książki pojawia się kolejna postać, Henry, który podobnie jak Adeline budzi we mnie pewną czułość, a nawet pobłażliwość. Jest po prostu słodki. Muszę jednak oddać autorce to, że stworzyła swoich bohaterów w niezwykle przemyślany sposób, każdy z nich ma w sobie jakąś wyjątkową, intrygującą i odróżniającą ich od pozostałych cechę. Jednocześnie żadna z postaci nie jest doskonała i to sprawia, że tak ich lubię.
Nie chcę należeć do nikogo innego, tylko do samej siebie. Chcę być wolna. Żyć, tak jak chcę, znaleźć własną drogę, kochać albo być sama, ale tylko z własnego wyboru. Jestem zmęczona brakiem wyboru, przerażona latami, które przeciekają mi przez palce. Nie chcę umrzeć tak, jak żyłam, bo to żadne życie.
Niewidzialne życie Addie LaRue to książka, obok której zdecydowanie nie można przejść obojętnie! Żałuję, że nie ma drugiego tomu tej historii, chociaż zakończenie, którego szczerze mówiąc się nie spodziewałam, i które mnie zaskoczyło, było dla tej opowieści właściwe i pozostawia tajemniczą furtkę do snucia scenariuszy co by było, gdyby... V. E. Schwab stworzyła niesamowitą historię, postacie, słowem spisała się fenomenalnie, na medal! Jestem pewna, że Niewidzialne życie Addie LaRue stanie się jedną z moich top książek tego roku, a może nawet i życia. Od dnia, w którym przewróciłam ostatnie strony tej powieści zajmuje ona bardzo ważne miejsce w moim sercu.

Książka V.E. Schwab sprawdzi się jako dobry prezent dla osoby, która lubi nietypową fantastykę. Nie wspominając już o miłośnikach Fausta, na którego kanwie jest osnuta historia Addie. Dla kogoś, kto potrzebuje dobrej odskoczni od rzeczywistości, historia Addie z powodzeniem przyniesie otuchę w letnie i jesienne wieczory. Możecie dać się mile zaskoczyć! Serdecznie polecam!
Moja ocena: 10/10 :).







