Z Dziennika Książkoholiczki

Strony

  • Strona główna
  • O mnie
  • KSIĄŻKI
  • Kącik serialowy
  • ZESTAWIENIA
  • Kontakt i Współpraca

07 kwietnia

Rozmawiałam z twórcami kanału TypeHype! Typ osobowości to hit, czy kit?!

Kim naprawdę jesteś? O typach osobowości i świadomym rozwoju

Osobowość to nasz unikalny „podpis” – coś, co sprawia, że jesteś sobą. Poznanie swoich naturalnych preferencji pozwala lepiej rozumieć siebie i innych, rozwijać się w zgodzie ze sobą i budować relacje bez niepotrzebnego stresu czy porównań. O tym, czym właściwie jest osobowość i jak rozpoznać swój typ MBTI opowiedzą Sophy Szołtysek i Nikodem Zając - twórcy youtubowego kanału TypeHype.

Czym jest osobowość, czy to coś, co odkrywamy, czy raczej coś co sami tworzymy?

Osobowość to nasz unikalny „podpis” – coś, co sprawia, że jesteśmy „sobą”, a nie kimś innym. Najpierw odkrywamy stelaż, dopiero potem możemy na nim świadomie budować. Wierzymy, że z określonymi preferencjami się rodzimy, a różnica polega na tym, czy działamy z tej świadomości, czy nie. Rozwój zaczyna się od zrozumienia, z jakim materiałem pracujemy i świadomego kształtowania siebie. W TypeHype patrzymy na osobowość przede wszystkim przez pryzmat systemu 16 Osobowości – jako zestawu naturalnych preferencji.

Czym jest diagnoza osobowości i czemu służy?

Diagnoza osobowości to mapa Twoich naturalnych preferencji jako sumy całości – jak myślisz, czujesz i reagujesz. W TypeHype traktujemy ją jako kompas do działania w zgodzie ze sobą. Diagnozując, opieramy się na rzetelnych danych pod kątem preferencji danej osoby i rozmowie. Najpierw prosimy o wykonanie 2–3 testów. Następnie odbywa się wywiad online z serią pytań, które pomogą ujawnić preferencje i zweryfikować nie zawsze trafne wyniki testu: jedna osoba rozmawia, druga obserwuje i notuje. Może paść pytanie o ulubiony film albo o to, kim chciałeś być jako dziecko i dlaczego. Po 30 minutach analizujemy wyniki i umawiamy się na sesję podsumowującą.

Diagnoza pozwala zrozumieć siebie i innych. Nie jesteś „dziwny” ani „niewystarczający” – masz po prostu inne preferencje i możesz działać po swojemu. Dzięki temu łatwiej redukować stres i nieporozumienia, lepiej rozumieć innych oraz swoje automatyczne reakcje, które czasem sabotują plany. To narzędzie do świadomego działania i lepszego rozumienia relacji.

Skąd bierze się popularność testów osobowości i poszukiwania swojego typu?

Jesteśmy istotami rozumnymi – stworzeni do refleksji nad światem i samymi sobą. Już Salomon zauważył, że „chwałą Boga jest rzecz ukryć, a chwałą królów rzecz zbadać”. Systemy osobowości fascynowały ludzi od zawsze; od starożytnych koncepcji temperamentów Hipokratesa po współczesne testy – zawsze szukaliśmy odpowiedzi na pytanie, dlaczego różnimy się w myśleniu, reagowaniu i działaniu. System 16 Osobowości wyrósł na fundamencie teorii Junga – jednego z najważniejszych myślicieli i obserwatorów ludzkiej psychiki w historii psychologii. Dzięki niemu powstały narzędzia, które dziś mają realne zastosowanie: pomagają lepiej rozumieć siebie, relacje, osiąganie celów i decyzje zawodowe.

W jaki sposób testy osobowości mogą oddziaływać na samoocenę i czy istnieje ryzyko zaszufladkowania się po otrzymaniu wyniku testu?

Diagnoza osobowości może znacząco wpłynąć na samoocenę. Najpierw pojawia się ulga, ale później przychodzi krytyczne spojrzenie. Typu jednak nie da się zmienić. Można natomiast rozwijać swoje preferencje, uczyć się korzystać z mniej naturalnych funkcji i budować elastyczny zestaw zachowań. To naturalne bać się „zaszufladkowania”, ale prawdziwa wolność polega na poznaniu swoich granic i świadomym korzystaniu z własnych parametrów, by wzrastać zgodnie z tym, kim naprawdę jesteśmy. 

Czy fascynacja typologiami może być sposobem budowania tożsamości?

Fascynacja typologiami zdecydowanie staje się sposobem budowania tożsamości, zwłaszcza na początku, gdy odkrywamy system 16 Osobowości i chcemy nazwać i zrozumieć siebie. Z czasem typ staje się naturalną częścią „ja” – jednym z elementów obok pochodzenia, doświadczeń, relacji i przekonań. Pomaga zrozumieć, jak myślimy, reagujemy, podejmujemy decyzje i wchodzimy w relacje.

Mnie najgłębiej definiuje tożsamość w Bogu i więzi rodzinne, ale znajomość typu pomaga mi zrozumieć, jak myślę, reaguję, podejmuję decyzje i wchodzę w relacje.

Czym jest typ MBTI, czy to to samo co osobowość?

16 Osobowości to model opisowy, który wskazuje na nasze naturalne preferencje – czyli to, jak zbieramy informacje, podejmujemy decyzje, reagujemy na świat, działamy i organizujemy rzeczywistość. Typ osobowości to zapis pewnych wzorców. Nie da się opisać istoty stworzonej na obraz Boga w kilku literach i preferencjach. Warto próbować zrozumieć te fragmenty, które możemy uchwycić – po to, by lepiej rozumieć siebie, z większym szacunkiem patrzeć na innych i sensowniej sobie nawzajem służyć.

Co było impulsem do stworzenia autorskiego kursu? Czym różni się on od ogólnodostępnych materiałów? Dla kogo jest przeznaczony?

Stworzyliśmy własny kurs, bo w języku polskim brakowało przystępnych materiałów o systemie 16 Osobowości w codziennym, praktycznym ujęciu. W sieci jest wiele treści, ale często są skomplikowane, rozproszone lub trudne dla początkujących. Na podstawie własnych doświadczeń uporządkowaliśmy wiedzę, pokazując błędy w typowaniu, stereotypy, a kurs wzbogaciliśmy o ćwiczenia, opis każdego typu i uproszczony, trafny test. Chcieliśmy, by był przydatny zarówno dla początkujących, jak i bardziej doświadczonych, pomagając zrozumieć siebie i innych w praktyce. Dlatego chcemy, by jak najwięcej osób mogło z niego skorzystać.

W środowisku psychologicznym MBTI bywa krytykowane. Jak odniesiecie się do tych zarzutów?

To prawda, że MBTI bywa krytykowane w środowisku naukowym – głównie za brak wystarczających badań empirycznych i precyzji pomiaru. My te zarzuty znamy, ale podchodzimy do nich z dystansem. MBTI nie powstało jako narzędzie kliniczne, lecz jako model opisowy pomagający zrozumieć naturalne preferencje poznawcze. Jego wartość widzimy w praktyce – poprawia komunikację, zwiększa samoświadomość i usprawnia współpracę w zespołach. Korzystają z niego korporacje, uczelnie, doradcy zawodowi, a nawet instytucje rządowe, jak CIA. W przeciwieństwie do modelu takiego jak Wielka Piątka (Big Five), który mierzy natężenie ekstrawersji czy sumienności, i w danym momencie może się zmieniać, MBTI wskazuje kierunek i stałą strukturę osobowości.

Czy możliwe jest błędne samotypowanie?

Błędne samotypowanie zdarza się częściej, niż się wydaje. Wynik testu to nie ostateczna wyrocznia. Darmowe testy to dobry punkt startowy, ale warto zweryfikować wynik, czytając opisy swojego typu i typów sąsiednich. Często źródłem błędu jest też nasze wyobrażenie o sobie albo moment życiowy, w którym wypełniamy test; stres czy napięcie mogą zniekształcić odpowiedzi. Dlatego powtarzamy: nie kończ na teście. Prawdziwe zrozumienie zaczyna się wtedy, gdy pogłębisz opis i skonfrontujesz go ze sobą.

Czy typ MBTI może się zmienić?

Typ jest w swoim rdzeniu stały, bo opisuje naturalne preferencje poznawcze. To struktura Twojego umysłu, to, jak z natury przetwarzasz informacje, podejmujesz decyzje i reagujesz na świat. Z wiekiem, doświadczeniem i samoświadomością uczysz się po prostu korzystać z pełniejszego wachlarza funkcji. Przykładowo, osoba spontaniczna może nauczyć się planować, a introwertyk występować publicznie. To jednak nie zmiana typu, lecz poszerzenie zakresu działania. W momentach silnego stresu i tak wracamy do swoich bazowych preferencji, dlatego powtarzamy, że typ się nie zmienia, lecz dojrzewa. Wiele pozornych „zmian typu” wynika też z niedokładnych testów, stresu lub odpowiadania zgodnie z tym, kim chcielibyśmy być.

Na co zwrócić uwagę przy samodzielnym określaniu typu?

Podejdź do tego spokojnie, jak do rozmowy z samym sobą, nie egzaminu. Zastanów się, co przychodzi Ci naturalnie, jak faktycznie się zachowujesz. Skup się na tym, co robisz „naturalnie”, a nie tym, co wyuczone. Zacznij od podstaw: skąd czerpiesz energię – z ludzi, rozmów, działania (E), czy z ciszy, refleksji i wewnętrznego świata (I)? Jak zauważasz rzeczywistość: chwytasz fakty, konkret, szczegóły (S), czy raczej znaczenia, wzorce, schematy i możliwości (N)? Jak podejmujesz decyzje – przez logikę, analizę i strukturę, sprawiedliwość (T), czy przez serce, wartości, współczucie i relacje (F)? I wreszcie: jak żyjesz na co dzień – z planem (którego się trzymasz!), listą i kontrolą sytuacji (J), czy z otwartością, improwizacją i przestrzenią na zmianę (P)?

Zwróć uwagę na to, jak reagujesz w stresie, to często mówi więcej o Twoim typie niż świadome decyzje. Nie skupiaj się na etykiecie, tylko na wzorcach. Typ to nie opis zachowania, lecz mapa tego, skąd wynikają Twoje działania.

 Rozmawiała Wiktoria P. alias Z Dziennika Książkoholiczki

https://www.youtube.com/@TypeHype - kanał Type Hype na Youtube

Czytaj dalej »
on 07 kwietnia 0
Podziel się!
Etykiety
dziennikarstwo, nowa seria na blogu, rozmowa, wywiad
Starsze posty

07 kwietnia

2024 a 2025 rok - ile książek przeczytałam?

W natłoku minionego już 2025 roku zdałam sobie sprawę, że nie napisałam podsumowania za rok 2024! Postanowiłam więc to naprawić w pewnym sensie zestawiając ze sobą lata 2024 i 2025. A muszę przyznać, że 2024 był rokiem wyjątkowo (bardzo!) owocnym pomimo pisanej wówczas pracy magisterskiej i obrony!
 
NALEŻY CZYTAĆ PRZY PIOSENCE:

PRZECZYTANE

Moim głównym literackim celem na 2024 rok było przeczytanie wszystkich tomów Jeżycjady Małgorzaty Musierowicz oraz złapanie jak najwięcej tomów Zapisków zielarki i Znaków naszych uczuć, jakie tylko były dostępne w bibliotece. Czy mi się to udało? Ile ostatecznie książek przeczytałam w 2024 roku? Zobaczcie sami!

Styczeń był u mnie dość ambitnym miesiącem, przeczytałam 6 książek, spośród których widać zróżnicowanie pod względem gatunkowym i języcznym. Przeczytałam bowiem 2 pozycje z literatury koreańskiej - Zaopiekuj się moją mamą Shin Kyung-Sook, o której możecie przeczytać <tutaj> oraz Kim Jiyoung urodzona w 1982 roku Nam Joo-Cho; jedną pozycję amerykańską, czyli Przerwaną lekcję muzyki Susanny Kaysen; jedną francuskojęzyczną - Świństwo i truizmy Marie Darrieussecq, która zresztą najmniej przypadła mi do gustu. Ostatnie dwie pozycje przeczytałam na zajęcia i egzamin z psychologii: Typy psychologiczne Carla Gustawa Junga oraz Krótką historię psychologii - o dziwo, polskiej autorki, bo Joanny Zaręby!
Luty zdecydowanie był najbardziej literackim miesiącem 2024 roku! Przeczytałam wówczas aż 16 książek! Z czego zdecydowaną większość stanowiły tomy Jeżycjady Małgorzaty Musierowiecz - od przygód Małomównego i rodziny dobrnęłam aż do historii Nurtii i Nerwusa! Drugą część literackiego zbioru lutego stanowiły mangi - głównie Zapiski zielarki pióra Natsu Hyuugi oraz Oblubienica czarnoksiężnika napisana przez Kore Yamazaki.

W marcu natomiast przeczytałam 7 książek, z czego kolejny tom stanowiły Zapiski Zielarki Natsu Hyuugi, a pozostałą część 4 tomy serii Znaki naszych uczuć autorstwa Suu Morishity. Natomiast w kolejne dni marca wplotła się już proza - czytany do mojej pracy magisterskiej Baśniarz Antoni Michaelis oraz Zbrodnia na progu Ewy Majkusiak, która szalenie mi się podobała! Na recenzję Baśniarza zapraszam <tutaj>, a na recenzję Zbrodni <pod tym linkiem>.
Kwiecień 2024 roku należał do tych okresów, kiedy z całą pewnością czytałam dość różnorodne gatunki literackie - od literatury młodzieżowej, po literaturę przedmiotu do mojej pracy magisterskiej, na literaturze grozy skończywszy. Przeczytałam bowiem 3 kolejne tomy Jeżycjady Małgorzaty Musierowicz: Tygrys i Róża, Imieniny, Córka Robrojka. Jak widzicie, sięgnęłam po Bajkoterapię Marii Molickiej; Arteterapię w sztuce i edukacji Eugeniusza Józefowskiego z literatury przedmiotu do magisterki. W następnej kolejności do samego końca miesiąca królowała literatura grozy, a wśród niej: Piaskun E.T.A. Hoffmana; Frankestein Mary Shelley oraz Oczarowana Julesa Barbey d' Aurevilla! Nie spodziewałam się, że będzie to tak ciekawy i bogaty miesiąc wypełniony po brzegi różnorodnymi gatunkami literackimi! Tym samym w kwietniu przeczytałam 7 pozycji! 
Maj z kolei był dość intensywnym miesiącem. Przeczytałam wówczas sporo książek na zajęcia, do mojej pracy magisterskiej oraz dla własnej przyjemności. Nacisk śruby Henry'ego Jamesa, Berenice, Zagłada domu Usherów czy Prawdziwy opis wypadku z panem Waldemarem autorstwa Edgara Allana Poe'go przeczytałam na zajęcia z Tożsamości niepewnych. Natomiast Arteterapię w teorii i praktyce pióra Eweliny J. Koniecznej; Dziecko zagubione w rzeczywistości Alfreda F. Braunera; Dziewczynkę w baśniowym lesie Pierre'a Peju; Cudowne i pożyteczne. O znaczeniach i wartościach baśni Brunona Bettelheima oraz Biblioterapia i bajkoterapia Marii Molickiej przeczytałam do mojego rozdziału teoretycznego pracy magisterskiej. Natomiast dla własnej przyjemności sięgnęłam po Brulion Bebe autorstwa Małgorzaty Musierowicz i po drugi tom dylogii Magdy Puzio, czyli Nową Rzeczywistość, której recenzję możecie przeczytać <tutaj> i obydwie te książki bardzo mi się spodobały! Łącznie w maju 2024 przeczytałam 12 książek, co uważam było bardzo dobrym wynikiem!
W czerwcu koniecznie muszę nadmienić, że był to jeden z tych miesięcy, na który w pewnym sensie czekałam wtedy z jakimś utęsknieniem - na ciepłą pogodę, zaliczenia i czas, kiedy będę mogła skupić się tylko i wyłącznie na pisaniu pracy magisterskiej. Udało mi się w tym miesiącu przeczytać 6 pozycji. A były to: Baśń postmodernistyczna: przeobrażenia gatunku Weroniki Kosteckiej; Baśniowa opowieść Stephena Kinga; Imperial Twilight napisana przez Stephena R. Platta, o której pisałam recenzję specjalnie dla wydawnictwa ZNAK, jej recenzję możecie przeczytać <tutaj>. Z literatury dla przyjemności przeczytałam natomiast: drugi tom dylogii Nowej Rzeczywistości. Nowy Ruch autorstwa Magdy Puzio, o której możecie przeczytać <pod niniejszym linkiem>. Sięgnęłam również po Doktora Jekylla i Pana Hyde'a autorstwa Roberta Louisa Stevensona oraz przeczytałam drugi tom dylogii Marzyciel, czyli Muzę Koszmarów pióra Laini Taylor, której recenzję możecie przeczytać <tutaj>.
W lipcu będąc już szczęśliwie wolną od wszystkich egzaminów na studiach, zabrałam się z zapałem do pisania mojej pracy magisterskiej oraz rozpoczęłam współpracę z kolejnym wydawnictwem w postaci stażu na stanowisku redaktorki. Przeczytałam wówczas 4 książki, następująco: Baśniową opowieść Stephena Kinga, Niekończącą się historię Michaela Endego, które w swojej pracy badałam, a także dwie książki, które miałam przyjemność redagować, czyli: Rozgrzeszyć nawróconych Jolanty Sak (współpraca płatna z wydawnictwem Moc Media) oraz Chrzciciel Grzegorza Brudnika, który dość średnio mi się podobał (pozycja redagowana w ramach stażu w Editio). 
Sierpień, podobnie jak lipiec 2024 upłynął mi pod znakiem intensywnej pracy nad moją magisterką oraz stażem w wydawnictwie i szlifowaniu swoich umiejętności redaktorskich i korektorskich. Przeczytałam 4 książki, jednak były to pozycje absolutnie wyjątkowe: Burza autorstwa Sunyi Maty, którą z pewnością będę chciała powtórzyć (tak, jest aż tak dobra!), dlatego niebawem możecie spodziewać się recenzji z tej książki. Następnie w kolejce były: Alchemik pióra Paolo Coelho - także bardzo dobra książka - Poetyka Arystotelesa (które musiałam przeczytać do mojej pracy magisterskiej). Ostatnią pozycją sierpnia 2024 była powieść Język Trolli Małgorzaty Musierowicz, która również znajduje wyjątkowe miejsce w moim sercu!
Okres wrzesień-październik 2024 był dla mnie naprawdę intensywny - kończyłam pisać pracę magisterską, przygotowywałam się do Obrony. Tym samym nie jest dziwne, że w tym okresie byłam nieco przemęczona, ale i szczęśliwa zdobytym zasłużonym tytułem Pani Magister Polonistyki-Komparatystyki! Przeczytałam wówczas aż 10 pozycji, jakże różnorodnych! Na mojej liście znalazły się bowiem najróżniejsze książki: Wyspa pajęczych lilii Li Kotomi, o której możecie przeczytać <tutaj>; Daj mi znak Anny Sortino; Pralnia serc Marigold Jungeun Yun (abosolutnie przepiękna opowieść, do której na pewno wrócę!); Witajcie w księgarni Hyunam-Dong autorstwa Hwang Bo-reum; Zaczarowana Pani Bibliotekarka Elizy Mikulskiej; Lusterko Pana Grymsa Doroty Terakowskiej; Władca Lewawu oraz Samotność bogów tej samej autorki. O Samotności bogów możecie przeczytać <tutaj>. Przeczytałam również Wrońca Jacka Dukaja (majsterszyk!) oraz Studium zatracenia Avy Reid, które na pewno w tym roku sobie powtórzę! Większość z przeczytanych w tym okresie książek bardzo mi się przydała podczas Obrony, także jestem mega szczęśliwa z tego powodu!


W listopadzie udało mi się przeczytać 4 wyjątkowe książki: Kalamburkę Małgorzaty Musierowicz, Beethovena i Dżinsy pióra Krystyny Siesickiej, Opiekunkę marzeń Agnieszki Krawczyk, której recenzję możecie przeczytać <pod tym linkiem> oraz dokończyłam Króla Maciusia Pierwszego autorstwa Janusza Korczaka - i muszę przyznać, że ta książka akurat najmniej z nich wszystkich przypadła mi do gustu. Tu zdecydowanie wygrały Opiekunka marzeń i Kalamburka!
Grudzień, czyli ostatni miesiąc 2024 roku był okresem podsumowań i finalizacji tego, ile ostatecznie udało mi się przeczytać. Mogę z dumą stwierdzić, że udało mi się skończyć Jeżycjadę Małgorzaty Musierowicz, a do tego przeczytałam także Klechdy Sezamowe Bolesława Leśmiana, opublikowane Dziennik Racheli Joy Scott, Sandra Sabattini. Historia świętej narzeczonej Massimo Betettni oraz Październikowe dziecko: Każde życie jest cudem Erica Wilsona i Theresy Preston. Tym samym zakończyłam rok 2024 z prawdziwym przytupem, bo w grudniu przeczytałam 10 książek!

Mogę z dumą powiedzieć, że mi się to udało! Oczywiście, pomijając fakt, iż jednego tomu Jeżycjady zwyczajnie nie byłam w stanie przetrawić, a raczej głównej bohaterki, a mowa tutaj o... Anieli Żeromskiej, bohaterce Kłamczuchy. Zwyczajnie nie byłam w stanie się z nią w tym tomie polubić.
 
Miesiącem, w którym przeczytałam najwięcej książek był zdecydowanie luty, gdyż wtedy był to wynik aż 16 pozycji! Na kolejnym miejscu był maj (12 pozycji), a później wrzesień-październik oraz grudzień, wówczas przeczytałam po 10 dzieł!

Niemniej, mój podstawowy cel, jakim było po prostu przeczytanie jak najwięcej książek, został osiągnięty i z dumą mogę powiedzieć, że w roku 2024 przeczytałam 83 książki z czego założyłam sobie, że przeczytam 80! Tym samym przekroczyłam swój cel na Lubimy Czytać i pobiłam swój własny rekord!



 
A jak wyglądał 2025?

W 2025 roku, jak mogliście zauważyć po poprzednim wpisie, przeczytałam nieco mniej pozycji, za to były to bardzo wartościowe tytuły. Możecie ten wpis przeczytać <tutaj>. Z uwagi na to, co działo się w tym roku przeczytałam 37 z 50 planowanych książek, co w sumie i tak uważam za naprawdę świetny wynik!

Trzymajcie za mnie kciuki i wyczekujcie następnych recenzji i wpisów (a te pojawią się już niebawem)! Zapowiada się bardzo ambitny i produktywny literacko kwiecień 2026!


Wasza Pani Magister Polonistyki-Komparatystyki 
(nareszcie mogę się tak podpisać, zasłużyłam na to!) :) 





Czytaj dalej »
on 07 kwietnia 0
Podziel się!
Etykiety
podsumowanie, stosik książkowy, zapowiedź
Starsze posty

10 lutego

Podsumowanie stycznia 2026 & plany na luty 2026


Styczeń był miesiącem obfitym w różnego rodzaju wydarzenia. Przede wszystkim zupełnie nie spodziewałam się, że tak szybko mi zleci! Rozpoczęłam staż w bibliotece, poznałam cudownych ludzi, a ponadto poznałam nową, już kolejną, wspólnotę - JANKI duszpasterstwo działające przy Dominikanach, do której myślę czy nie dołączyć, obok innej wspólnoty - RCS i Głosu na Pustyni. Spotykałam się więc z ludźmi i poznałam całkiem sporo nowych osób - tak we wspólnotach, jak i w obecnym miejscu pracy. Tutaj muszę nadmienić, że rozstałam się z poprzednim miejscem mojej pracy i zdecydowanie była to jedna z najlepszych rzeczy, jaką zrobiłam! Podjęłam się również całkiem sporego projektu, jakim jest pisanie monografii do jednego z wydawnictw, ale na ten moment więcej szczegółów nie zdradzę! W styczniu bardzo dużo czasu poświęciłam też na poznawanie samej siebie, rozwijaniu swoich talentów, pasji, możliwości, jak również pracy nad swoimi słabszymi stronami. Postawiłam sobie na ten rok nowe cele i z całego serca wierzę, że dam radę je spełnić. Jednym z nich jest konsekwencja w swoich postanowieniach i bycie po prostu sobą! A jest wiele rzeczy, które w swoim życiu mogę świętować!

NALEŻY CZYTAĆ PRZY PIOSENCE: 

 

W styczniu dużo się działo, ale zarazem był to najlepszy czas podsumowań, zrobienia nowych postanowień i przede wszystkim lepszego poznawania samej siebie, a to coś, co będę kontynuować w lutym! Jeśli chodzi o sferę czytelniczą i serialową, to tutaj bez trochę większych zmian - nadal są tytuły, które rozpoczęłam i chciałabym je najpierw skończyć, zanim zacznę coś nowego. W obecnej chwili na Lubimy Czytać mam 11 książek, które czytam teraz i podobnie jest z serialami. Dlatego moim celem na luty jest konsekwentne dokończenie czytanych i oglądanych obecnie tytułów i ich zrecenzowanie, a dopiero w następnej kolejności recenzowanie nowych. Z pewnością uratuje mnie to przed pewnym kontrolowanym chaosem, chociaż ja z pewnością lubię słodkie szaleństwa! W pierwszym miesiącu nowego roku 2026 przeczytałam 3 książki i obejrzałam, a raczej zaczęłam kontynuować oglądanie serialu The Good Doctor, co i tak uważam już za sukces! A więc zapraszam, poznajcie tytuły stycznia! 

PRZECZYTANE

 W styczniu, jak widzicie, przeczytałam 3 tytuły, choć i tutaj moje postanowienie bycia konsekwentną już dało o sobie znać, choć nie jeszcze nie było to postanowienie aż tak mocno ugruntowane. Dokończyłam bowiem Moje zmory Gwendoline Riley, czyli książkę, która męczyła mnie już zdecydowanie zbyt długo, pomimo swojej niewielkiej objętości. Na jej recenzję zapraszam <tutaj>. Recenzję napisałam w marcu 2025 roku, kiedy do zakończenia lektury brakowało mi naprawdę niewiele, a mimo przygnębiającej atmosfery tej książki było mi trudno zdobyć się na jej zakończenie. Niemniej, moja opinia o niej się nie zmieniła i pozostaje taka sama. Kolejnym tytułem, który dokończyłam był pierwszy tom serii Flaw(less) Marty Łabęckiej, Opowiedz mi naszą historię. Niestety był taki czas, kiedy miałam jakieś wielkie opory przed dokończeniem tej książki, co wreszcie mi się udało. A nawet zaowocowało tym, że niemalże od razu sięgnęłam po drugi tom serii, All Of Your Flaws. Przypomnij mi naszą przeszłość. Tak więc mój zamiar, aby recenzować osobno każdy tom trylogii nieco się rozsypał, ale za to na luty planuję lekturę trzeciego tomu, co oznacza, że niebawem można spodziewać się recenzji zbiorczej tej trylogii. Uważam, że to znakomity pomysł. A to postanowienie tylko potwierdza, jak bardzo ostatecznie spodobała mi się ta seria! Śmiało mogę zatem ogłosić, że pierwszy tom serii Flaw(less) zasługuje na tytuł najlepszej książki miesiąca!

CO W LUTYM 2026?

Nie ukrywam, że na luty 2026 mam dość duże i ambitne plany, niemniej jednak mam ogromną nadzieję, że uda mi się je zrealizować. Na pewno chciałabym konsekwentnie podokańczać zaczęte już serie i tytuły, które mnie zachwyciły. Dopiero w takiej kolejności sięgnę po następne. Szczęśliwie, luty jest okresem, kiedy mam stosunkowo mniej pracy, co oznacza więcej czasu na czytanie, czas z bliskimi, we wspólnocie, a także rzecz jasna, na seriale. Tak więc mam w planach 11 pozycji, o których wspominałam na początku tego wpisu!

Z całą pewnością będę chciała dokończyć to, co w tej chwili czytam, czyli Dumę i uprzedzenie Jane Austen (a nie muszę chyba przypominać, że kocham tą książkę!), Dziwne losy Jane Eyre Charlotte Bronte, Podziękuję za święta Gabrieli Gargaś, Moc uwielbienia Merlina R. Carothersa oraz ostatni tom Flawsów, czyli Despite Your (in)perfection Marty Łabęckiej oraz  Temperament Twojego dziecka. Wychowywanie w zgodzie z jego naturą Paula D. Tieger i Barbary Barron-Tieger, o którym wspominałam już jakiś czas temu. Dopiero po tym zabiorę się za kolejne tytuły, które chciałabym przeczytać, czyli między innymi: Las birnamski Eleanor Catton, Oczami Jezusa Cravera Alana Amesa, Chiny jednego dziecka Piotra Sochonia, Teoria śnienia Avy Reid oraz Miłologia. Bóg. Seks. Miłość. Rock'n'roll Johna Marka Comera.
Chciałabym również dokończyć rozpoczęte przeze mnie seriale. I na ten moment są to: 4 sezon Bridgertonów, ostatnie dwa sezony The Good Doctor, 4 sezon Emily w Paryżu oraz ostatni sezon Stranger Things. Luty zapowiada się więc jako bardzo kultralny miesiąc, nie wspominając o wyjściach do kina czy teatru, z czego jako dziennikarka bardzo ochoczo korzystam - na ten moment wybieram się na spektakl Zamknij oczy Nel w Teatrze Starym, a do kina na Najświętsze serce. To będzie wyśmienity miesiąc!
  

 

Czytaj dalej »
on 10 lutego 0
Podziel się!
Etykiety
podsumowanie, stosik książkowy, zapowiedź
Starsze posty

15 stycznia

Czytelnicze podsumowanie roku 2025 (i okresu wrzesień - grudzień)

W chwili kiedy piszę tego posta mamy już 14 stycznia Nowego Roku, a ja właśnie skończyłam robić swoje podsumowanie czytelnicze i plany na styczeń 2026. Z jednej strony jestem zszokowana tym, jak szybko minął mi ten rok. Jednak patrząc na to, ile się działo, nie powinno mnie to dziwić. Z drugiej strony, kiedy pierwszego stycznia ubiegłego roku obudziła mnie uwielbiana przeze mnie noworoczna cisza, wiedziałam, że ten rok będzie inny. I cóż, tak faktycznie było... Zapraszam na moje podsumowanie czytelnicze roku 2025!

Ten rok 2025 przetyrał mnie emocjonalnie i fizycznie; doświadczyłam straty taty, znalazłam nową pracę, gdzie bywało różnie, ale w obliczu słów, które słyszałam w pewien sposób nauczyłam się dostrzegać na nowo wartość mojej osoby. Pojechałam do Łodzi na wieczór uwielbienia na ChwałaMu, spodziewając się znaleźć tam żywego Boga i ludzi, którzy płoną pasją wiary. Spotkałam zresztą niesamowitych ludzi we wspólnotach. Wyjechałam z grupą RCS-u w góry, opiekowałam się jaszczurką i kotem. Spędzałam czas z Przyjaciółką i bliskimi dla mnie ludźmi. Zaczęłam studia podyplomowe z Bibliotekoznawstwa i uzyskałam certyfikat z języka migowego. Z początkiem stycznia finalnie odeszłam z pracy, która wiele mnie kosztowała - zarówno emocjonalnie, jak i zdrowotnie. I poczułam się wolna - wolna od wyzwisk, turbulencji i przykrości. Dopiero wtedy dotarło do mnie jak mało miałam w tym roku czasu, czasu dla siebie, czasu dla bliskich, czasu na swoje pasje i czasu w ogóle. Praca nawet w późnych godzinach wieczornych, w święta i w weekendy naprawdę potrafiła mnie wykończyć. W Nowy Rok weszłam z nadzieją na nowe i... zaczęło się dziać. Rozpoczęłam praktyki w jednej z bibliotek, co było moim wielkim marzeniem! Mam nadzieję, że teraz będzie już tylko lepiej (i że tato byłbyś ze mnie dumny!).

Rok 2025 był dla mnie rokiem wyzwań, ale także niesamowitym czasem, w którym na nowo poznałam siebie. I to jest najważniejsze! Jak wspominałam, nie przeczytałam może tyle, ile bym chciała, ale w obliczu dawnej pracy i ilości zadań przy wszechobecnym tam chaosie, uznaję to za naprawdę spory sukces! Mam również nadzieję, że w tym 2026 roku uda mi się przeczytać minimum tyle pozycji, ile sobie wyznaczyłam w wyzwaniu czytelniczym na LubimyCzytać.  A teraz, ile przeczytałam w 2025 i jakie to były książki?

 PRZECZYTANE W 2025 ROKU...

W minionym już 2025 roku przeczytałam 37 z wyznaczonych sobie za cel 50 książek. Jak mówiłam, to był dla mnie trudny rok, dlatego też uważam to za ogromny sukces! Zobaczcie, jakie to były książki!

 

Podsumowania na moim blogu pojawiały się dość regularnie, więc mogliście na bieżąco śledzić czytane przeze mnie pozycje.  Z racji jednak tego, że okres październik- grudzień był szczególnie męczący i trudny (chciałabym nadmienić, że w Sylwestra wyszłam dopiero koło godziny 20 z pracy) tego podsumowania nie było, toteż nadrabiam to teraz! W tamtym okresie udało mi się przeczytać 6 książek, za to były to pozycje, które na długo pozostaną w mojej pamięci. Na przełomie września i października dokończyłam bowiem serię o Szeptusze Katarzyny Bereniki Miszczuk (Gniewa, Mszczuj, Czterej bracia, Swarożyc). Przeczytałam również Wytrwaj aż do końca Marcina Zielińskiego oraz Kobiety Świętego Józefa autorstwa Małgorzaty Terlikowskiej. Z kolei w okresie listopada i grudnia, czyli tych najbardziej pracowitych miesięcy przeczytałam 3 książki i rozpoczęłam (aktualnie dokańczam 3 kolejne). Są to: Jak utrzymać uzdrowienie Marcina Zielińskiego, Ciotka Zgryzotka Małgorzaty Musierowicz (tym samym ukończyłam wyzwanie, jakie sobie zrobiłam w tym roku, czyli przeczytałam całą Jeżycjadę!) oraz Cień Ojca Jana Dobraczyńskiego - najbardziej znana i popularna książka o Świętym Józefie. 


STATYSTYKI CZYTELNICZE - CZYLI JAKIE GATUNKI PRZECZYTAŁAM?


Według sporządzonego przeze mnie wykresu, najbardziej płodnymi czytelniczo miesiącami były styczeń i luty 2025 - przeczytałam wówczas łącznie 12 książek! 

Z kolei miesiącami, kiedy czytałam najmniej były październik i grudzień - 1 pozycja miesięcznie (za to przebogata w treść!). 

Do preferowanych przeze mnie gatunków, po które sięgałam w 2025 roku najczęściej należały: religia i chrześcijaństwo (13 książek), literatura piękna (6 książek) oraz literatura młodzieżowa (6 książek). Przeczytałam również sporo pozycji z gatunku fantasy (5) i z chęcią sięgnęłam po inne gatunki, takie jak reportaż (3 książki), komiksy (1 książka), literatura dziecięca (2 książki), nauki społeczne (2 książki) oraz nieodmiennie mało kryminałów/thrillerów (1 książka). Jak widać, moja ulubione gatunki czytelnicze zmierzają obecnie w stronę duchowości i literatury pięknej, natomiast to, co się nie zmienia to moje sięganie po thrillery. W 2026 roku zamierzam jednak wrócić do prozy Remigiusza Mroza, więc kto wie?

CO W STYCZNIU 2026?

Z racji tego, że w styczniu rozpoczęłam zupełnie "nowe życie" (nową pracę) i ogólnie nieco się przebranżowałam znacznie bardziej w stronę działalności pro-czytelniczej, to mam teraz znacznie więcej czasu na czytanie! Tak więc moje plany czytelnicze są dość ambitne, co mnie bardzo cieszy, ponieważ lubię stawiać sobie wyzwania. Aktualnie dokańczam Flaw(less) Marty Łabęckiej, więc na dniach można będzie spodziewać się recenzji z tej książki. Czytam również Szustą rano autorstwa op. Adama Szustaka (tak, rażący błąd w tytule jest celowym zabiegiem jej autora!) oraz Teorię śnienia Avy Reid, a także Podziękuję za święta Gabrieli Gargaś. W międzyczasie w grudniu zaczęłam czytać Chiny jednego dziecka, od której na razie zrobiłam sobie przerwę, ale mam w planach ją dokończyć! Styczeń zapowiada się więc po stokroć literacko, różnorodnie i ambitnie!


 

 

 



 

 

 

 

Czytaj dalej »
on 15 stycznia 4
Podziel się!
Etykiety
podsumowanie, zapowiedź
Starsze posty

08 stycznia

"Samotność bogów" - Dorota Terakowska


Po Samotność bogów Doroty Terakowskiej sięgnęłam zaraz po przeczytaniu Poczwarki, ciekawa, co też jeszcze stworzyła nasza polska pisarka. O ile Córka czarownic - pierwsza powieść, którą przeczytałam jej pióra już od pierwszych stron wzbudziła mój zachwyt, o tyle już kolejna powieść skłoniła mnie do refleksji nad ideą wyobrażonych światów (a ten temat poruszałam w mojej pracy magisterskiej). Samotność bogów okazała się być pozycją, która idealnie równoważyła sferę fanatastyki i brutalnego rzeczywistego świata. Wprawdzie nie zachwyciła mnie ona w takim stopniu jak Córka czarownic, ale bardzo mnie przekonała do twórczości tej pisarki i sięgnięcia po inne jej powieści w przyszłości, a mam je w planach!

NALEŻY CZYTAĆ PRZY PIOSENCE:

 

Książka wyróżniona przez Polską Sekcję IBBY, rekomendowana przez jury do Paszportu „Polityki” i nominowana do nagrody pisarzy fantasy Srebrny Glob. Przodkowie Jona bali się świata, stąd ich potrzeba, by istniał ktoś ponad ich strach, ktoś potężniejszy niż żywioły, natura, a nawet śmierć. Powoływali więc do życia najróżniejsze bóstwa, które jednak marnie spełniały swoją rolę. Przodkowie zażądali boga o większej mocy. Tak narodził się Światowid, bóg, który niezwykle szybko urósł w siłę, stając się okrutnym władcą. Gdy plemię Jona przyjęło wiarę w Chrystusa, Boga Dobroci, zapomnieli o swoich bóstwach. Pamiątką po nich była puszcza, rzeka, rozwalone kamienne posągi  – Tabu.  Gdy mały Jon przekracza zakazaną granicę, dociera do opuszczonego Światowida. Czego bóg o wielu twarzach i ramionach zażąda od chłopca? Dokąd zawiedzie go Kamienna Droga?

 - opis własny

Proza Terakowskiej już niejednokrotnie wzbudzała moje zainteresowanie. Nie inaczej było w przypadku Samotności bogów, którą pochłonęłam bardzo szybko. Ile satysfakcji sprawiło mi poznawanie wykreowanego przez nią świata pełnego symboli i rozmaitych alegorii! W zasadzie, im dalej czytałam, tym bardziej odkrywałam, jak bardzo jej sposób pisania przypadł mi do gustu. Dlaczego zatem ta historia jest tak niesamowita i co mnie w niej urzekło? Zapraszam, tego dowiecie się, czytając recenzję Samotności bogów!

Ponad moimi zachwytami nad tą powieścią, muszę się przyznać, że nie od razu w pełni wciągnęłam się w świat wykreowany przez Terakowską, ściślej, w opisywaną przez nią rzeczywistość. O ile rozdziały z perspektywy świata Jona intrygowały mnie bardzo mocno już od samego początku, z chwilą, o tyle gdy narracja przeniosła się do świata współczesnego, było mi chwilowo trudno się w tym odnaleźć. Na całe szczęście, gdy pierwszy zastój minął, akcja rozkręciła się na tyle mocno na obydwu tych płaszczyznach, że mogłam z powodzeniem zanurzyć się w lekturze, a mój zachwyt nad nią trwał aż do ostatniej strony książki. Pod względem fabularnym muszę oddać autorce to, że potrafiła utrzymać ten sam poziom od pierwszej do ostatniej strony i mimo mojego krótkiego zastoju nie potrafię nie być pod wrażeniem tej powieści.

Terakowska zachwyciła mnie wykreowanym przez siebie klimatem, wręcz mogę stwierdzić, że jest to największy atut tej powieści. Urzekło mnie, z jaką precyzją opisuje przenikanie się dwóch płaszczyzn czasowych - świata "przed" i świata "po", dwóch całkowicie odmiennych rzeczywistości. O ile świat, w którym żyje Jon ma w sobie coś z baśni i uroku tego, co dzikie, pierwotne, o tyle świat współczesny zostaje obnażony, ujawniając to, że pośpiech, chciwość i pogoń, prędzej czy później powodują upadek. W Samotności bogów romantyzm świata Jona przeplata się z brutalnym światem współczesnym, w którym główny bohater stara się znaleźć lekarstwo na wszelkie zło.

Język, jakim operuje w swojej książce Terakowska jest wprost przesycony niejednoznacznością, mistycyzmem, symboliką, przez co nie trafia on do każdego odbiorcy. Jednocześnie nasza polska pisarka pokazała, że nie jest całkowicie oderwana od rzeczywistości. To, co mnie tak ujęło w tej książce, to niesamowita umiejętność wprawnego posługiwania się rozmaitymi symbolami i mistycyzmem, przy jednoczesnym wręcz czułym opisie realistycznego świata. Widać to szczególnie w tych momentach, kiedy obserwujemy przenikanie się światów i dwóch czasoprzestrzeni w książce. Terakowska podchodzi do opisywania zarówno świata Jona, jak i tego współczesnego z niesamowitą czułością, dostrzegając to, co łatwo stracić z oczu: zagubienie, zbytnie przywiązanie do rzeczy materialnych, chciwość, pożądanie. Jej opisy świata przedstawionego są pełne sugestii. To niuanse, które dobrze jest wyczuć, zwłaszcza przed sięgnięciem po inne jej książki.

Bohaterowie to kolejny po mistrzowsku wykreowany element tej książki. Co intrygujące, mamy tak naprawdę kilka postaci, które odgrywają w tej historii znaczące role. Stary szaman, który staje się dla Jona przewodnikiem, swego rodzaju mistrzem w miarę, jak chłopiec odkrywa swoje powołanie. Jon to obserwator, wędrowiec, bohater, z którym zdecydowanie może utożsamić się Czytelnik (a przynajmniej ja się z nim utożsamiłam), stopniowo wchodzący w swoje powołanie. Obserwator to jego kluczowa rola, ponieważ Jon reaguje na wezwania. Nie jest pozbawiony własnej woli, ale obserwuje i słucha, a następnie wędruje, aby wypełnić swoje zdanie. I wreszcie Światowid, bóg o wielu twarzach, postać, która w zasadzie nie ma udzielonego głosu, a mimo to podczas lektury jego obecność jest w każdym aspekcie odczuwalna, on po prostu JEST. To bycie oznacza właśnie jego kluczową rolę. To bohater symbolizujący dawne czasy, które muszą upaść wskutek nowego, nowej wiary, która przychodzi. Kontrastowe, czasem wymykające się znanym schematom postacie, jak i sposób, w jaki zostali opisani, sprawiają, że są oni tak intrygujący i czyta się o nich z prawdziwym zaangażowaniem!

Po przewróceniu ostatniej strony zdałam sobie sprawę, jak bardzo brakowało mi właśnie takiej historii - niejednoznacznej, której sens trzeba odkryć zanurzając się coraz mocniej w lekturze. W takcie zaczytywania się w nią można znacznie lepiej zrozumieć siebie, a ja właśnie tego potrzebowałam. To z pewnością książka, która zostanie ze mną na dłużej!

 

Samotność bogów to książka, którą z całego serca polecam miłośnikom powieści Terakowskiej. Przede wszystkim jest to idealna powieść dla tych, którzy lubią nietuzinkowe fantasy, interesują się podróżami między światami i w głąb własnego wnętrza, tym którzy nie boją się stawiać sobie i światu trudnych pytań, na które odpowiedzi nie zawsze łatwo odkryć. A niniejsza powieść zapewnia sporą dawkę takich treści, a ponadto pozwala spojrzeć na swoje "Ja" z nieco innej perspektywy. Na chłodne jesienne wieczory z kubkiem gorącej herbaty pozycja obowiązkowa!

Moja ocena: 9/10. :)

Czytaj dalej »
on 08 stycznia 1
Podziel się!
Etykiety
fantasy, obyczajowe
Starsze posty

05 września

Podsumowanie sierpnia 2025 & plany na wrzesień

Cześć! Wrzesień rozpoczął się ciepłymi dniami, wieczorami pełnymi muzyki na wzór sierpniowego wydarzenia ChwałaMu, którego chyba nigdy nie zapomnę! Nie mogę się doczekać przyszłorocznego wyjazdu! Nowy miesiąc zapowiada się intensywnie, a w powietrzu czuć już tą jesienną aurę. Kuszą wieczory przy książkach w blasku światła lampy stojącej na biurku, kusi muzyka. Tak zamierzam też spędzić tegoroczne jesienne wieczory: na czytaniu, muzyce i pisaniu recenzji. A teraz zapraszam, dowiedźcie się, jak minął mi sierpień!

NALEŻY CZYTAĆ PRZY PIOSENCE:

 


Jak spędziłam sierpień 2025?

Sierpień był miesiącem, który był pełen intensywnej pracy, ale i niespodzianek w moim życiu. Po pierwsze, wkręciłam się na dobre w moje redakcyjne życie i pracę, więc był to okres dobrej zabawy i spokoju, kiedy poczułam, że jestem we właściwym miejscu. Zwieńczeniem tego czasu był wyjazd do Łodzi, na który bardzo czekałam - koncert uwielbienia ChwałaMu. Było tak cudownie, jak się spodziewałam, a nawet lepiej. Niezwykłe 6 godzin uwielbienia, wspaniały czas! Mam nadzieję, że w przyszłym roku będzie to Kraków, bo już nie mogę się doczekać! Zwiedziłyśmy z Przyjaciółką Łódź, a ja zobaczyłam nieznane dotąd zakątki Polski, które bardzo pokochałam.

Przeczytane książki

W sierpniu przeczytałam kolejny tom serii Kwiatu paproci autorstwa Katarzyny Bereniki Miszczuk, mianowicie Mszczuja, który bardzo mi się spodobał. W pewnym sensie odkrywanie na nowo historii bielińskiej szeptuchy, tym razem nie Gosi, ale Jarogniewy, było dla mnie opowieścią nieco odmienną od pozostałych tomów. Jaga to całkowite przeciwieństwo Gosi, a mimo to łatwo ją polubiłam. Nie ukrywam też, że ten tom skutecznie mnie wciągnął swoją wartką akcją i pisząc tego posta jestem już po lekturze Gniewy. Miszczuk potrafi pisać, potrafi mnie rozbawić i skutecznie wprawić w dobry humor, gdzie nic więcej mi nie potrzeba! Niebawem na blogu pojawi się recenzja z trzech tomów serii o Babie Jadze z Bielin! Następną pozycją, którą przeczytałam w sierpniu jest Our Perfect Forever. Historie nieopowiedziane autorstwa Marty Łabęckiej, której recenzję możecie przeczytać <tutaj>. Opowieść ta zachwyciła mnie tak bardzo, że sięgnęłam po pierwszy tom serii Flaw(less). Opowiedz mi naszą historię! Tak więc niebawem i ta seria zagości w całości na moim blogu! A dawno nie czytałam tak wciągającej powieści młodzieżowej. W międzyczasie zaczęłam również czytać Moc uwielbienia Merlina R. Carothersa, która bardzo wiele mi daje i stanowi idealną lekturę na chłodne jesienne wieczory, szczególnie jeśli przeplatam ją sobie z powieścią Łabeckiej. Tym samym przeczytałam dotychczas 5 książek przeczytane na przełomie sierpnia i września.

 


  • Mszczuj Katarzyny Bereniki Miszczuk;
  • Gniewa Katarzyny Bereniki Miszczuk; 
  • Our Perfect Forever. Historie nieopowiedziane Marty Łabęckiej;
  • Flaw(less). Opowiedz mi naszą historię Marty Łabęckiej;
  • Moc uwielbienia Merlina R. Carothersa.

 Jakie plany na wrzesień 2025?

 Jak widzicie, moje plany na wrzesień są dość ambitne! Chciałabym przeczytać aż 11 pozycji, choć oczywiście niektóre z nich zapewne przesunę na miesiąc poprzedni. Aktualnie czytam Gniewę Katarzyny Bereniki Miszczuk, która bardzo mi się podoba oraz Moc uwielbienia Merlina R. Carothersa, a wierzcie mi, to książka z całą pewnością warta przeczytania! W następnej kolejności zapewne sięgnę po Płomień pasji Wojciecha Jędrzejewskiego oraz Jak utrzymać uzdrowienie Marcina Zielińskiego. Później chciałabym zabrać się za Moje miejsce na ziemi Iwony Mejzy, pierwszy tom serii Flaw(less), czyli Opowiedz mi naszą historię Marty Łabęckiej, Oczami Jezusa Cravera Alana Amesa, Ciotkę Zgryzotkę Małgorzaty Musierowicz oraz Las birnamiski Eleanor E.Catton! W następnej kolejności mam w planach przeczytać na ten miesiąc Głuszę Anny Goc, Dom na kurzych łapach Sophie Anderson oraz Skradzione szepty: Wezwana K.T. Writz. 
  • Gniewa Katarzyny Bereniki Miszczuk,
  • Moc uwielbienia Merlina R. Carothersa,
  • Płomień pasji Wojciecha Jędrzejewskiego,
  • Jak utrzymać uzdrowienie Marcina Zielińskiego.  
  • Moje miejsce na ziemi Iwony Mejzy, 
  • Opowiedz mi naszą historię Marty Łabęckiej,  
  • Oczami Jezusa Cravera Alana Amesa, 
  • Ciotkę Zgryzotkę Małgorzaty Musierowicz,
  • Las birnamiski Eleanor E.Catton,
  • Głusza Anny Goc,  
  • Dom na kurzych łapach Sophie Anderson,
  • Skradzione szepty: Wezwana K.T. Writz.

Druga połowa roku zapowiada się niezwykle intensywnie i intresująco! Niebawem nowy rok akademicki, co oznacza powrót do drugiej redakcji, w której pracuję, czyli WUJ-a oraz wzmożoną aktywność w Głosie Seniora, gdyż do końca tego roku planujemy wydać aż 3 nowe numery! Oprócz tego, być może wreszcie doczekam się uruchomienia wyczekiwanego przeze mnie kierunku studiów podyplomowych z Bibliotekoznawstwa, także będzie się działo! Trzymacie kciuki! Niebawem na blogu także nowe recenzje! :)
 

 

Czytaj dalej »
on 05 września 0
Podziel się!
Etykiety
podsumowanie, stosik książkowy, zapowiedź
Starsze posty

23 sierpnia

"Our Perfect Forever" - Marta Łabęcka

 
Po książkę Marty Łabęckiej sięgnęłam dość spontanicznie - ot, tak buszowałam po bibliotece, szukając dobrej i zarazem lekkiej książki na sierpień. Okładkę kojarzyłam z bookstagramów, więc stwierdziłam, że czemu nie? I chociaż całą historię Flaw(less) zaczęłam tym samym od końca, to jednak uważam, że był to doskonały wybór - chodziło o książkę, która idealnie wpasowuje się w mój nastrój. Z Our Perect Forever udało mi się to idealnie, co więcej po przeczytaniu tej nieoficjalnej części, która stanowi dodatek do całej tej serii, nabrałam ochoty, aby zapoznać się z historią dzieciaków z Moreton.

NALEŻY CZYTAĆ PRZY PIOSENCE:
 


Our Perfect Forever to specjalny dodatek dla miłośników FLAWSów, który zawiera niepublikowane wcześniej historie. To podsumowanie wydarzeń opisanych w tomach poprzednich - niezwykła historia o przyjaźni, która miała zakończyć się po roku, ale przerodziła się w relację silniejszą niż więzy krwi. Rodzina, którą wybrali Archer, Chase, Josie, Ethan i Valerie, by wspólnie uczyć się, jak popełniać błędy, iść przez życie i wejść w dorosłość.
- opis własny 

 
Z zaskoczeniem odkryłam, że proza Marty Łabęckiej bardzo mi odpowiada. I choć nic nie zapowiadało mojej wielkiej miłości do Flaw(less), zwłaszcza po pierwszych kilku rozdziałach, to szybko się do tej serii przekonałam i pokochałam jej bohaterów z ich problemami, miłościami i niekiedy bardzo bolesnymi historiami. Już nie mogę się doczekać, aby sięgnąć po pozostałe tomy tej serii!
 
Co interesujące, Our Perfect Forever nie ma jednej płaszczyzny czasowej. Z racji tego, że ta część jest nieoficjalnym dodatkiem do serii Flaw(less), to zdarzenia opisane w książce są kompilacją wybranych okresów z życia bohaterów serii. Pomimo faktu, iż początek książki nie był zbytnio obiecujący, postanowiłam dać szansę tej powieści. I słusznie, gdyż gorzki i trudny start okazał się być wart włożonego wysiłku, gdyż później czytało mi się o wiele lżej, udało mi się też dość mocno wciągnąć w tą historię.
 
Akcja z początku rozwija się dosyć wolno, z tego powodu miałam problem, aby wyciągnąć się w pierwsze rozdziały. W miarę jednak, kiedy udało mi się przebrnąć przez tą najbardziej wymagającą i smutną cześć, to dalej już poszło lepiej. I o ile pierwsze rozdziały czytałam przez kilka dni, o tyle całość przeczytałam bardzo szybko!
  
Klimat tej książki jest zbudowany przede wszystkim na różnego rodzaju emocjach, towarzyszących bohaterom, zwłaszcza Josie, Chase'a i Archera. Piszę zwłaszcza, ponieważ oni w tym tomie zdecydowanie się wybijają na pierwszy plan. Smutek i depresja Chase'a, zaraźliwy optymizm Archera, służący zamaskowaniu niechcianych emocji i wreszcie Josie, dziewczyna z surowego, chłodnego domu, perfekcjonistką, która nigdy nie usłyszała, że może dokonywać własnych wyborów... Wszystko to sprawia, że Czytelnik z każdą z tych postaci może się utożsamiać i dostrzec cząstkę siebie. Przez emocje towarzyszące bohaterom trzeba przejść, aby zobaczyć, jak bardzo oni się zmienili i jak wiele wypracowali.
 
Co jest ogromnym walorem tej książki, to jej bohaterowie, których jest całkiem sporo. Pięcioro głównych bohaterów, a następnie ich dzieci tworzą całkiem intrygującą mieszankę charakterów. Josie, Archer, Chase, Ethan i Valerie to postacie, które wybijają się na pierwszy plan i ta historia jest głównie o nich. Postacie te są swoimi przeciwieństwami, dlatego czytanie poszczególnych rozdziałów z ich różnych perspektyw pozwala całkiem nieźle ich poznać i to jest naprawdę duży plus! Wspaniałe jest czytać o tym, jak rozwija się relacja między nimi, zwłaszcza podczas tych najtrudniejszych momentów. Wszystko to sprawia, że zarówno oni sami, jak i relacja, którą razem stworzyli można z powodzeniem określić jako autentyczną! W zasadzie bardzo łatwo jest polubić wszystkie postacie, chociaż niekiedy jest to wymagające, zważywszy na sytuacje, z jakimi muszą się zmierzyć.
 
Marta Łabęcka pokazała, jak z powodzeniem może poruszać się po płaszczyźnie czasowej, obejmującej kilka pokoleń. Zaskakujące jest to, jak potrafiła dopasować sposób wyrażania się swoich bohaterów i przez to także nadać każdemu z nich indywidualny charakter. I dotyczy to zarówno bohaterów pierwszego planu, jak i ich dzieci oraz wnuków. Czytając poszczególne rozdziały opowiedziane przez innego bohatera bardzo zostaje wyeksponowane to, jaka ta postać jest, jej charakter i sposób bycia. Można więc powiedzieć, że język prozy Łabęckiej jest uniwersalny i idealnie dopasowany pod kątem czasów i danego bohatera, co tylko sprawia, że lektura tej książki jest czystą przyjemnością.
 
Our Perfect Forever to wyjątkowa książka przy której nie nudziłam się ani przez chwilę! Jestem pewna, że ponowne spotkanie z bohaterami w postaci poprzednich tomów dostarczy mi dużo radości. Nie spodziewałam się, że Flaw(less) tak bardzo mi się spodoba, że historia opowiedziana przez Martę Łabęcką tak bardzo mnie poruszy. Dlatego cieszę się, że w bibliotece akurat ten tom serii wpadł w moje ręce. Mam z tego powodu ogromną satysfakcję i nie mogę doczekać się kolejnego spotkania z Josie, Chase’m, Archerem, Ethanem, Valerie i Destiny!

 

Historie nieopowiedziane to lektura nie tylko dla tych, którzy chcą ponownie zanurzyć się w świecie dzieciaków z Moreton, lecz także dla miłośników literatury pięknej. Zwłaszcza spodoba się ona tym, którzy chcą przeczytać kawałek dobrej, wciągającej literatury polskiej autorki. To także wspaniała okazja do tego, aby zapoznać się z prozą Marty Łabęckiej! Polecam serdecznie!

Moja ocena: 9/10. :)


Czytaj dalej »
on 23 sierpnia 1
Podziel się!
Etykiety
literatura kobieca, literatura piękna, obyczajowe, romanse
Starsze posty
Starsze posty Strona główna
Subskrybuj: Komentarze (Atom)

O AUTORCE

O AUTORCE
27 - letnia Magister Polonistyki-Literaturoznawstwa. Z zamiłowania książkoholiczka, literaturoznawczyni i blogerka, rysowniczka, a także miłośniczka języków obcych i azjatyckich dram. Kto wie, może i w przyszłości także pisarka? Możliwości jest mnóstwo! :) Aktualnie spełnia się dziennikarsko pracując w redakcji WUJ-a oraz redaktorsko współpracując z Wydawnictwami ZNAK oraz Moc Media. Przyszła bibliotekoznawczyni i arteterapeutka, która uczy się języka migowego.

Cytat, określający mnie chyba najlepiej

Cytat, określający mnie chyba najlepiej

BIBLIOTECZKA

PRZECZYTANE

W tym roku chcę przeczytać...

W tym roku chcę przeczytać...
#Wyzwanie LC 2026#

Recenzje/Wpisy planowo

* "Wstawaj Alicja", Dorota Chęć [wieczór] * "Żywe serce", Piotr Pawlukiewicz [wieczór] * "Studium zatracenia", Ava Reid [wieczór] * "Burza", Sunya Mara [wieczór] Następne tytuły wpisów podam niebawem! :)

Znajdź mnie!

  • Lubimy Czytać
  • Strona na facebooku
  • Twitter
  • Instagram

Szukaj na tym blogu

Statystyka

Subskrybuj

Posty
Atom
Posty
Komentarze
Atom
Komentarze

Obserwatorzy

Popularny post

  • Kącik serialowy: Moon Lovers: Scarlet Heart Reyo- magia księżyca
    Tytuł oryginalny:   달의 연인 – 보보경심 려 Tytuł (latynizacja):   Dalui Yeonin – Bobogyungsim Ryeo Tytuł (alternatywny):  Time Slip: Rye...
  • Kącik serialowy: Goblin, Guardian: The Lonely and Great God- potęga przeznaczenia
    Tytuł oryginalny:   도깨비 Tytuł (latynizacja):   Dokkaebi Tytuł (alternatywny):  Goblin: The Lonely and Great God Gatunek:   fantasy, m...
  • "Shinsekai Yori"- Yuusuke Kishi
    tytuł oryginału: 新世界より tłumaczenie: Z Nowego Świata wydawnictwo:  Kōdansha data wydania: 23 stycznia 2008 liczba stron:870 sło...

Archiwum

  • ▼  2026 (5)
    • ▼  kwi 2026 (2)
      • Rozmawiałam z twórcami kanału TypeHype! Typ osobow...
      • 2024 a 2025 rok - ile książek przeczytałam?
    • ►  lut 2026 (1)
    • ►  sty 2026 (2)
  • ►  2025 (13)
    • ►  wrz 2025 (1)
    • ►  sie 2025 (2)
    • ►  lip 2025 (1)
    • ►  cze 2025 (2)
    • ►  kwi 2025 (1)
    • ►  mar 2025 (4)
    • ►  lut 2025 (2)
  • ►  2024 (11)
    • ►  gru 2024 (1)
    • ►  lis 2024 (1)
    • ►  lip 2024 (1)
    • ►  cze 2024 (1)
    • ►  maj 2024 (2)
    • ►  kwi 2024 (2)
    • ►  mar 2024 (1)
    • ►  sty 2024 (2)
  • ►  2023 (31)
    • ►  gru 2023 (2)
    • ►  lis 2023 (2)
    • ►  paź 2023 (4)
    • ►  wrz 2023 (3)
    • ►  sie 2023 (3)
    • ►  lip 2023 (3)
    • ►  maj 2023 (2)
    • ►  kwi 2023 (1)
    • ►  mar 2023 (5)
    • ►  lut 2023 (5)
    • ►  sty 2023 (1)
  • ►  2022 (46)
    • ►  gru 2022 (5)
    • ►  lis 2022 (4)
    • ►  paź 2022 (4)
    • ►  wrz 2022 (5)
    • ►  sie 2022 (6)
    • ►  lip 2022 (6)
    • ►  cze 2022 (1)
    • ►  maj 2022 (3)
    • ►  kwi 2022 (3)
    • ►  mar 2022 (5)
    • ►  lut 2022 (2)
    • ►  sty 2022 (2)
  • ►  2021 (38)
    • ►  gru 2021 (2)
    • ►  lis 2021 (4)
    • ►  paź 2021 (3)
    • ►  wrz 2021 (3)
    • ►  sie 2021 (4)
    • ►  lip 2021 (4)
    • ►  cze 2021 (1)
    • ►  maj 2021 (2)
    • ►  kwi 2021 (2)
    • ►  mar 2021 (2)
    • ►  lut 2021 (6)
    • ►  sty 2021 (5)
  • ►  2020 (49)
    • ►  gru 2020 (3)
    • ►  lis 2020 (2)
    • ►  paź 2020 (4)
    • ►  wrz 2020 (4)
    • ►  sie 2020 (6)
    • ►  lip 2020 (5)
    • ►  cze 2020 (3)
    • ►  maj 2020 (2)
    • ►  kwi 2020 (5)
    • ►  mar 2020 (5)
    • ►  lut 2020 (6)
    • ►  sty 2020 (4)
  • ►  2019 (66)
    • ►  gru 2019 (6)
    • ►  lis 2019 (4)
    • ►  paź 2019 (5)
    • ►  wrz 2019 (9)
    • ►  sie 2019 (9)
    • ►  lip 2019 (6)
    • ►  cze 2019 (5)
    • ►  maj 2019 (6)
    • ►  kwi 2019 (2)
    • ►  mar 2019 (3)
    • ►  lut 2019 (5)
    • ►  sty 2019 (6)
  • ►  2018 (59)
    • ►  gru 2018 (5)
    • ►  lis 2018 (5)
    • ►  paź 2018 (7)
    • ►  wrz 2018 (9)
    • ►  sie 2018 (7)
    • ►  lip 2018 (3)
    • ►  cze 2018 (8)
    • ►  maj 2018 (2)
    • ►  kwi 2018 (2)
    • ►  mar 2018 (3)
    • ►  lut 2018 (3)
    • ►  sty 2018 (5)
  • ►  2017 (5)
    • ►  gru 2017 (4)
    • ►  lis 2017 (1)

Polecany post

Rozmawiałam z twórcami kanału TypeHype! Typ osobowości to hit, czy kit?!

Napisz do mnie w sprawie recenzji/artykułu/wywiadu :)

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Etykiety

Japonia (13) King (3) Murakami (6) PLOTKARA (3) Zafon (5) anime (3) arabia (1) autobiografia (5) baśnie (22) dla nastolatków (23) drama (5) fantasy (65) historyczne (32) holocaust (1) klasyk (22) klasyka dla nastolatków (11) klasyka dziecięca (2) komedia- czarny humor (12) kultura słowiańska (5) medyczne (5) mit (3) miłość (38) obyczajowe (118) podsumowanie (79) postapo (23) psychologia (30) psychologiczne (47) romans (53) science-fiction (23) stosik książkowy (32) sztuka (4) tag (2) thiller (26) thriller (14) wojna (9) współczesność (100) zapowiedz (27) zwierzęta (3) świat komiksu (1) święta (5)

Prawa Autorskie

Zabraniam kopiowania MOICH tekstów i zdjęć bez uprzedniego zezwolenia.

Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych za kradzież tekstów, czy zdjęć bez upoważnienia autora przewiduje karę pozbawienia wolności do lat 2-ch i/grzywnę.

Bardzo proszę o uszanowanie mojej pracy.

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Ⓒ 2018 Z Dziennika Książkoholiczki. Design created with by: Brand & Blogger. All rights reserved.