Z Dziennika Książkoholiczki

Strony

  • Strona główna
  • O mnie
  • KSIĄŻKI
  • Kącik serialowy
  • ZESTAWIENIA
  • Kontakt i Współpraca

21 kwietnia

Trylogia Flawless - Marta Łabęcka

Flaw(less) to niewątpliwie jedna z tych historii, które pozostaną ze mną na dłużej. Trafiłam na tą serię dość przypadkowo i na początku tej przygody miewałam wzloty i upadki. Historia Chase'a i sytuacja Josie momentami mnie po prostu przytłaczały. Dopiero gdzieś w połowie pojawiła się miłość do tej serii, która sprawiła, że w niedługim czasie sięgnęłam po pozostałe tomy, tęskniąc za bohaterami, jakich stworzyła Marta Łabęcka.

NALEŻY CZYTAĆ PRZY PIOSENCE:

 

Dwoje licealistów z różnych światów: inteligentna i piękna Josephine z zamożnej prawniczej rodziny oraz Chase, chłopak, który za wszelką cenę stara się uniknąć losu swojej matki i przygód z narkotykami. Los Josie wydaje się być z góry przesądzony - lada moment wyjedzie do Bostonu, aby tam rozpocząć studia na prestiżowym wydziale prawa. Musi przecież być idealna. Chase natomiast stara się po prostu przetrwać kolejny dzień. Jak to w literaturze młodzieżowej bywa, coś oczywiście musiało tę dwójkę ze sobą połączyć. Obydwoje, każde na swój sposób, starają się poradzić sobie z samotnością. Ukryci za maskami, unikają wystawiania na próbę swojej wrażliwości. Trafiają na siebie przypadkiem i w ciągu całego roku szkolnego stają się sobie coraz bliżsi. Jak wiele może się zmienić w przeciągu jednego roku? Jak pokazuje ta historia, całkiem sporo. Ale od czego Jose i Chase mają swoją paczkę wiernych przyjaciół, z Archerem Colemanem na czele?

- opis własny

 

Zakochałam się w historii opisanej przez Martę Łabęcką. Było to to uczucie, które rodzi się powoli, w miarę rozwoju fabuły, a nie wybucha fajerwerkami już od pierwszej strony. Urzekło mnie we Flawsach wiele, począwszy jednak od autentyczności, jaką niewątpliwie odznacza się każda postać, na wciągającej romantycznej historii skończywszy. To seria, która z pewnością zostanie ze mną na dłużej w tym 2026 roku!

Po wrażeniu, jaki zrobił na mnie pierwszy tom i jego mocne zakończenie, nie wyobrażałam sobie, że mogłabym nie sięgnąć po kolejne tomy. I dzięki temu połknęłam w całości zarówno All Your Flaws, jak i Despite in Your (im)perfections. O ile pierwszy tom trylogii, czyli Flaw(less) porusza nieśmiałe, trudne, choć raczej spodziewane i łatwe do przewidzenia początki relacji Chase'a i Jose, tak kolejne tomy stawiają coraz burzliwe i nieprawdopodobne znaki zapytania. Łatwo się domyśleć, jak zakończy się historia tej dwójki, niemniej jednak jest opowiedziana w taki sposób, że zwyczajnie trzeba jej doświadczyć. Łabęcka w żadnym razie nie oszczędza swoich bohaterów, niejednokrotnie doprowadzając do kłótni i sprawiając, że możliwa wspólna przyszłość stanie pod znakiem zapytania. Podobnie czyni zresztą z Destiny i Alfie'm, głównymi bohaterami trzeciego tomu. W tej odrobinie jakże życiowego szaleństwa kryje się jednak autentyczność i codzienność. Dzięki niej nie ma się ani przez chwilę poczucia, że ta historia jest w jakikolwiek sposób wymuszona albo zbyt przewidywalna. A wręcz przeciwnie!

Pamiętaj, że jak nie wiesz, co powiedzieć, zawsze możesz powiedzieć prawdę.

Łabęcka stawia zdecydowanie na autentyczność, nie przedstawiając przy tym zakochania i miłości jako ulotnego uczucia lub, tym bardziej, pozbawionego przeszkód! Wręcz można powiedzieć, że nasi bohaterowie co chwila napotykają przeszkody stojące na drodze ich związkowi, nie wspominając o tym, że sami rzucają sobie kłody pod nogi, bo przecież zakończenie tej relacji złamie im serce, ale ta druga połówka lepiej na tym wyjdzie... Mnogość dramatów, jaka ma miejsce w tej trylogii sprawia, że ta historia właśnie tak bardzo przyciąga i nie sposób się od niej oderwać. Miłość w przekonaniu autorki to coś, co trzeba nieustannie pielęgnować, razem przezwyciężać rozmaite trudności, jakie życie stawia na drodze. Nie bez znaczenia jest tutaj także wątek przyjaźni, który obok romantycznej perypetii, gra drugą rolę. Dzieciaki z Moreton, które na kartach tej serii udowadniają, że rodzina to coś więcej niż więzy krwi, to bohaterowie, jakich z pewnością każdy z nas chciałby spotkać w swoim życiu. Łabęcka udowadnia, że na przyjaciół można liczyć w każdej chwili, bez względu na to, jaka wydarza się tragedia.

Właśnie to wszystko sprawiło, że po pierwszych trudach z taką łatwością przebrnęłam przez drugą połowę tomu pierwszego i dwa kolejne: autentyczność. Gdy dostrzegłam, co autorka chce przekazać czytelnikowi i jak bardzo rezonuje to ze mną, natychmiastowo wciągnęłam się w wykreowany przez nią świat. W tej trylogii dzieje się mnóstwo, a wydarzenia nieustannie zmuszające mnie do postawienia sobie pytania, czy jednak bohaterowie tej serii będą razem, czy może nie, powodowało, że płynęłam przez kolejne strony z autentyczną ciekawością. Bardzo łatwo jest dać się porwać magii prozy Łabęckiej i zdecydowanie warto się na to zdecydować, bo opisaną przez nią historię po prostu trzeba przeżyć!

...nieważne, jak długo dane ci będzie kogoś kochać. Miesiące czy całe lata, to nie ma znaczenia. Ostatecz-nie nie liczy się to, ile, ale czy kochałaś.

Bardzo pozytywny zaskoczeniem był dla mnie styl, jakim posługuje się autorka. Potrafiła z wyczuciem ubrać w słowa emocje, towarzyszące bohaterom, nawet te skrajne, jaki miał Chase w pierwszym tomie. Wrażliwość Łabęckiej jest niesamowita i to ona sprawia, że czytając o stworzonych przez nią bohaterach bardzo łatwo jest z współodczuwać przeżywane przez nic emocje (między innymi dlatego, czytając historię z perspektywy Chase'a musiałam na chwilę odłożyć książkę). Bardzo łatwo jest dostrzec i nazwać emocje, jakie towarzyszą poszczególnym postaciom, stąd mamy tutaj istny emocjonalny rollercoaster: od smutku, poczucia beznadziei, spokój, opanowanie, tryskającą radość i optymizm i wreszcie nadzieję.

Co jest kolejnym autem tej książki, to mnogość bohaterów. Oprócz perfekcyjnej Jose i zbuntowanego Chase'a mamy tutaj także ich wspólnych przyjaciół - paczkę dzieciaków z Moreton: zabawnego i błyskotliwego Archera, nieco ekscentrycznej Valerie i sympatycznego Ethana. Każdą z tych postaci Łabęcka wyposażyła w pewne unikalne dla niej cechy i zadbała o to, by czymś się wyróżniał na tle grupy. Dzięki temu, każdy bohater może się w jakiś sposób pokazać i nie ma się takiego odczucia, że to Chase i Jose są na piedestale (a tak oczywiście jest, ponieważ to właśnie o nich jest ta historia).

Coraz częściej i chętniej sięgam po romantyczne historie. W pewnym sensie potrafią mnie one uspokoić i dają mi dokładnie to, czego w danym momencie potrzebuję - dobrą literaturę, autentycznych bohaterów, których rodzące się uczucie przyciąga niczym magnes. Jestem przekonana, że w tym roku może być całkiem sporo tego typu książek, jednak znając swoje upodobania czytelnicze, wiem, że nie będzie to jedyny gatunek, po który będę sięgać. Flaw(less) zdecydowanie zasługuje jednak na to, aby dać tej historii szansę! To opowieść-perła, jaką rzadko się znajduje. Unikalna opowieść o dwójce nastolatków z zupełnie różnych światów, którzy we wzajemnych spojrzeniach odnaleźli siebie. Przeczytajcie i zobaczcie, jak potoczyła się ich opowieść! Polecam również sięgnąć do mojej recenzji spin-offu trylogii, czyli Our perfect forever, którą znajdziecie <tutaj>.

 

Trylogia Flaw(less) świetnie sprawdzi się jako proza na wiosenne popołudnia i wieczory dla kobiet, które są spragnione nietuzinkowej historii, gdzie dość burzliwy romans gra pierwsze skrzypce. Będzie to także doskonała okazja czytelnicza na zbliżającą się majówkę. Osoby, które nie miały łatwych początków w szkole lub doświadczyły zarówno prześladowania, stygmatyzacji, jak również wysokiej presji i piętna perfekcjonizmu, i niezrozumienia, odnajdą się w historii Chase'a i Jose idealnie! Polecam serdecznie!

Moja ocena: 9/10. :)

Czytaj dalej »
on 21 kwietnia 0
Podziel się!
Etykiety
okruchy życia
Starsze posty

17 kwietnia

"Wstawaj Alicja" - Dorota Chęć


Wstawaj Alicja to bardzo ważny dla mnie reportaż. Dwukrotnie przeczytałam książkę Doroty Chęć zanim zabrałam się do pisania tej recenzji. Po raz pierwszy przeczytałam ją w zeszłym roku, o czym zresztą wspominałam. Bardzo długo zabrało mi też przygotowanie się do jej napisania. Tak wielkie zrobiła ona na mnie wrażenie i nie mam wątpliwości, że jest to jedna z tych najważniejszych dla mnie książek w moim życiu. Wierzcie mi, warto poznać historię Alicji. I z takim wstępem zapraszam na recenzję!

NALEŻY CZYTAĆ PRZY PIOSENCE:

 

Alicja Mazurek, kobieta o nieprzeciętnej urodzie, na którą łatwo zwrócić uwagę. Nastolatka, która poznała Jezusa i zapragnęła oddać Mu swoje życie. W 2018 roku ulega wypadkowi samochodowemu, a hasłem #WSTAWAJALICJA przez prawie dwa lata żyło jej rodzinne miasto Lublin. Umiera niespodziewanie 29 grudnia 2019 roku w dzień Świętej Rodziny. Odnalezione po jej śmierci zapiski odsłaniają wyjątkową głębię i zadziwiają jej najbliższych. Mogłoby się wydawać, dziewczyna jakich wiele. Jednak czy zwyczajna nastolatka zapisuje w swoim dzienniku słowa: "Trwaj przy mnie. Chcę czuć Twoja obecność", a kilka dni przed wypadkiem wyznaje ojcu, że gdyby miała umrzeć, to jest na to gotowa? Kim byłaś, Alicjo Mazurek? Reportaż Doroty Chęć stara się przybliżyć postać Alicji, z pewnością nieprzeciętnej młodej kobiety, którą zdecydowanie warto poznać.

- opis własny

Wstawaj Alicja to jedna z tych książek, do których lubię wracać, gdyż porusza ona czułe struny mojego serca i przypomina o tym, co jest dla mnie ważne. Dorota Chęć, przedstawiając historię Alicji i ją samą, miała przed sobą dość wymagające zadanie, z którego jednak wywiązała się znakomicie! To historia wydarzeń, które łatwo wymykają się współczesnym stereotypom i racjonalności. 

Dorota Chęć przygotowując się do napisania niniejszej książki rozmawiała z bliskimi Alicji, starając się nie tylko czysto faktograficznie przedstawić jej życie, ale i pokazać ją samą, taką jaką była, bez upiększania. Cały reportaż poświęcony jest właściwie odpowiedzi na pytanie: kim byłaś Alicjo Mazurek. Zamierzony cel udaje się Chęć osiągnąć. Reportaż o nadziei wbrew nadziei to historia ogromnego bólu, cierpienia, ale przede wszystkim nadziei, a przez nią także i radości. Autorka skrupulatnie przedstawiła historię Alicji, jej dzieciństwo, drogę formacji we wspólnocie, przyjaźnie. Poznajemy właściwie całe jej życie od narodzin aż do śmierci. Rozmowy z bliskimi Alicji, a także wplatane gdzieniegdzie fragmenty z jej dziennika, nadają książce niesamowitą głębię i sprawiają, że spoglądająca z papierowych stron jej bohaterka jest jeszcze bardziej bliższa czytelnikowi.

Chociaż jej bliscy ukazują Alicję jako dziewczynę zwyczajną, która miała swoje pasje, tym, co uderza przy przyjrzeniu się jej głębiej jest autentyczność. To ona pozwala dostrzec wyjątkowość Ali. I niewątpliwie wątkami, które nieustannie się w tej książce przeplatają są relacje oraz emocje bohaterów książki. Co ujmujące i pokazujące siłę przyjaźni, było to, że po wypadku Alicji jej przyjaciele traktowali ją tak samo, jak przed wypadkiem. Po studniówce odwiedzili ją, by jej o balu opowiedzieć i pokazać zdjęcia. Pomimo, że jest to reportaż, Chęć zrobiła tutaj sporo miejsca na wszelkiej maści emocje. Jest tutaj miejsce zarówno na złość, smutek, niedowierzanie, nadzieję, radość. Autorka oddaje głos najprzeróżniejszym postaciom, które przewinęły się przez i w życiu Alicji Mazurek - rodzicom, Agnieszce i Wojtkowi, jej przyjaciołom, przybranej siostrze Ali, znajomym, a także tym bardziej znanym postaciom, jak pewien zakonnik, porównywany do ojca Pio. Dorota Chęć wypełniła swój reportaż anegdotkami, które pozwalają zobaczyć i poznać Alę z wielu różnych perspektyw.

Reportaż poświęcony historii Alicji jest dość krótki, liczy nieco ponad 200 stron, co sprawia, że jest to lektura idealna na jeden wieczór. Rozdziały oznaczone są poszczególnymi fragmentami cytatu z Pisma Świętego, konkretnie z Księgi Tobiasza: „Ufaj, córko, Pan nieba obdarzy cię radością w miejsce twego smutku” (Tb 7, 17). Są one krótkie, ułożone chronologicznie, dzięki czemu podczas lektury absolutnie nie ma się poczucia jakiegokolwiek przesytu formy nad treścią. Życie Alicji opisane na 210 stronach, zamknięte w słowach Doroty Chęć, to życie zwyczajnej nastolatki, która zapragnęła żyć czymś więcej - relacją z Jezusem. Pozbawiony patetyczności i zbytnich ozdobników, prosty, a zarazem niesamowicie szczery styl ujmuje i nie pozwala oderwać się od lektury ani na chwilę, a jeśli już to tylko po to, aby otrzeć łzy. Ta książka niesamowicie mnie poruszyła. Ujęła mnie swoją szczerością i głębią. To zresztą jeden z powodów, dla których tak długo zabierałam się do napisania tej recenzji.

Zwyczajne życie Alicji, a jednocześnie jej głęboki wpływ na innych przenikają się wzajemnie w tej książce, tworząc niezwykły klimat. Tą książkę się po prostu czuje i nie ma absolutnie szans, aby czytać ją w emocjonalnym oderwaniu. Przykład Alicji pokazuje, że świętość może zamykać się w codzienności i jest ona dostępna dla każdego. Nie ulega wątpliwości, że swoim życiem Ala obudziła wiele uśpionych serc, świadczy zresztą o tym tłum żałobników zgromadzony na pogrzebie dziewczyny oraz inne świadectwa. Szczerość i znajomość siebie to bardzo ważne cechy. 

Alicja jest osobą, którą szczerze podziwiam i staram się naśladować. Czuję, że jest mi bliska, ponieważ jedną z wyróżniających ją cech jest autentyczność i brak lęku przed pójściem pod prąd. To sposób bycia bardzo podobny do mojego. Bohaterka reportażu przyciągała do siebie innych swoim ciepłem, otwartością, spontanicznością i szczerym zainteresowaniem. Pomimo swojej autentyczności pozostawała lubiana. Chętnie bym się z nią spotkała, mam przeczucie, że mogłybyśmy się polubić.

Wstawaj Alicja to dla mnie bardzo wyjątkowa książka, która pozostanie ze mną na zawsze. Świat potrzebuje autentycznych ludzi, dobrych książek, wschodów i zachodów słońca oraz kubka mocnej kawy. Tego i zaufania. I to właśnie mój świat. 

Na to pytanie można odpowiedzieć tylko w jeden sposób: tak, warto, zdecydowanie! Z pewnością jednak nie jest to książka, którą można przeczytać nie przeżywając wszystkiego, co zostało w niej opisane. Alicja to dziewczyna, którą chciałoby się poznać. Spotkać na ulicy, we wspólnocie, podejść i zamienić kilka słów. Chciałoby się z nią zaprzyjaźnić. Obok tego reportażu nie sposób przejść obojętnie. Pozostawia w sercu zbyt głęboki i piękny ślad. Podobne wrażenie zrobiła na mnie książka Łzy Racheli. Historia tragedii zamienionej w zwycięstwo autorstwa Beth Nimmo i Darrell'a Scotta, której recenzję można znaleźć na blogu. Alicja i Rachel są do siebie bardzo podobne! Polecam serdecznie je obie i zapewniam, że pozostaną z Wami na długo! Warto jednak zarezerwować sobie czas i naprawdę wczytać się w tą historię!

Moja ocena: 10/10 :)


Czytaj dalej »
on 17 kwietnia 0
Podziel się!
Etykiety
chrześcijaństwo, okruchy życia, reportaż
Starsze posty

08 kwietnia

Czytelnicze podsumowanie lutego i marca 2026 i plany na kwiecień

Bardzo się cieszę na dzisiejszego posta i nie mogłam się doczekać, aż do niego usiądę i podsumuję kolejny miesiąc, a właściwie dwa miesiące! Dużo się w tym czasie działo, przeczytałam całkiem sporo, więc było mi też przyjemnie z myślą, że będę mogła o tym napisać. Robię to jednak dopiero teraz, ponieważ niedawno były święta i mój czas był trochę ograniczony. Teraz jednak mogę usiąść i spokojnie napisać to podsumowanie, a później wybieram się do kina z grupką. :)

NALEŻY CZYTAĆ PRZY PIOSENCE:


Okres lutego i marca był dla mnie intensywny, staż w bibliotece, praca z dziećmi oraz pisanie monografii, wspólnoty, zajęcia na uczelni, dziennikarstwo, współpraca z wydawnictwami sprawiły, że był to dość intensywny czas i dużo się wtedy działo. Niemniej był to czas cudownych wydarzeń, spotkań z ludźmi, czytania i osobistego rozwoju! W pewnym sensie uporządkowałam to, co chciałam, poszłam do przodu. Zaczęłam oglądać kolejny sezon Stranger Things, XO Kitty oraz Bridgertonów (obecnie przeplatam sobie te trzy seriale w zależności od nastroju!

Co czytałam w lutym i marcu 2026? 


Na przełomie lutego i marca przeczytałam całkiem sporo różnorodnych gatunkowo pozycji. Jak widać w lutym i w marcu przeczytałam całkiem sporo, bo aż 7 książek. Wśród nich nie zabrakło literatury młodzieżowej, jak drugi i trzeci tom trylogii Flaw(less) autorstwa Marty Łabęckiej: All of Your Flaws oraz Despite Your (im)perfections, dziecięcej (Dziewczynka z parku Barbary Kosmowskiej), ale także i naukowej, jak Temperament Twojego dziecka Paula i Barbadry D. Tieger. Nie byłabym sobą, gdybym nie sięgnęła po inne gatunki, stąd pozycje chrześcijańskie, takie jak Wstawaj Alicja Doroty Chęć (recenzja 17.04!), Rozpal Wiarę, a będą działy się cuda Marcina Zielińskiego oraz Żywe serce autorstwa ks. Piotra Pawlukiewicza (recenzja 18.04!). Gdybym miała wyróżnić tradycyjnie "najlepszą" oraz "najgorszą" książkę miesiąca byłoby to dosyć trudne, ponieważ wszystkie te dzieła były na dość wysokim poziomie i bardzo mi się spodobały. Tak więc w lutym oraz marcu wszystkie książki w pełni zasługują na miano tych najlepszych!

A jakie plany na kwiecień?

Kwiecień rozpoczął się świętami wielkanocnymi, radosnym czasem Zmartwychwstania, spotkaniami rodzinnymi, poznawaniem coraz to nowych osób w moim życiu. Dokończyłam także pracę nad monografią do WUJ-a, dlatego lada dzień ruszy ona do wydawcy. :) Jestem z siebie dumna, a w mojej głowie kiełkują pomysły na kolejną książkę! Napisałam również bajkę terapeutyczną, która była jednym z warunków zaliczenia egzaminu na moich studiach.  Rozpoczęłam także czas przygotowywania korekty na majowy numer WUJ-a, także zapowiada się intensywny czas! Oby tylko tak dalej! Oczywiście, znając mnie, nie zabraknie także czasu na czytanie! Bez tego absolutnie nie byłabym sobą! :)

Jak widać, na kwiecień mam zaplanowanych całkiem sporo pozycji! Zdążyłam już przeczytać Genialne umysły Jennifer Lynn Barnes, Obiekty głębokiego nieba Jakuba Małeckiego, Temperament Twojego dziecka Paua i Barbary D. Tieger, a obecnie jestem w trakcie lektury: Wszystko mam bardziej Jakuba Hołuba, Umieć w relacje Vereny Konig oraz kończę (nareszcie!) Nie całuj się pod kapliczką Weroniki Pawlak i Moc uwielbienia Merlin R. Carothers. Nie mogę się doczekać, aby zacząć czytać kolejne książki, jakie mam tutaj wymienione. Jestem ciekawa w szczególności cegiełek, jakimi są Las birnamski Eleanor Catton, Bracia Karamazow Fiodora Dostojewskiego, Nasz ostatni dzień Adama Silvera oraz Pokochaj mnie pod uniwersytetem Weroniki Pawlak (być może w papierze ta seria akurat bardziej mnie wciągnie!). Czekam też aż dojadą do mnie kolejne propozycje recenzenckie, tym razem na maj, a jedną z nich jest pokazana na powyższej grafice Tetelesai! Wykonało się O. Józefa Witko OFM od wydawnictwa esprit!

Już nie mogę się doczekać, co przyniesie ten miesiąc! 
PS. Chwalę się nowym logo/znakiem wodnym, który będzie pozwalał na rozpoznawanie moich grafik. :) Czyż nie jest ładny?

Czytaj dalej »
on 08 kwietnia 0
Podziel się!
Etykiety
#współpraca recenzencka, podsumowanie, stosik książkowy, zapowiedż
Starsze posty

07 kwietnia

Rozmawiałam z twórcami kanału TypeHype! Typ osobowości to hit, czy kit?!

Kim naprawdę jesteś? O typach osobowości i świadomym rozwoju

Osobowość to nasz unikalny „podpis” – coś, co sprawia, że jesteś sobą. Poznanie swoich naturalnych preferencji pozwala lepiej rozumieć siebie i innych, rozwijać się w zgodzie ze sobą i budować relacje bez niepotrzebnego stresu czy porównań. O tym, czym właściwie jest osobowość i jak rozpoznać swój typ MBTI opowiedzą Sophy Szołtysek i Nikodem Zając - twórcy youtubowego kanału TypeHype.

Czym jest osobowość, czy to coś, co odkrywamy, czy raczej coś co sami tworzymy?

Osobowość to nasz unikalny „podpis” – coś, co sprawia, że jesteśmy „sobą”, a nie kimś innym. Najpierw odkrywamy stelaż, dopiero potem możemy na nim świadomie budować. Wierzymy, że z określonymi preferencjami się rodzimy, a różnica polega na tym, czy działamy z tej świadomości, czy nie. Rozwój zaczyna się od zrozumienia, z jakim materiałem pracujemy i świadomego kształtowania siebie. W TypeHype patrzymy na osobowość przede wszystkim przez pryzmat systemu 16 Osobowości – jako zestawu naturalnych preferencji.

Czym jest diagnoza osobowości i czemu służy?

Diagnoza osobowości to mapa Twoich naturalnych preferencji jako sumy całości – jak myślisz, czujesz i reagujesz. W TypeHype traktujemy ją jako kompas do działania w zgodzie ze sobą. Diagnozując, opieramy się na rzetelnych danych pod kątem preferencji danej osoby i rozmowie. Najpierw prosimy o wykonanie 2–3 testów. Następnie odbywa się wywiad online z serią pytań, które pomogą ujawnić preferencje i zweryfikować nie zawsze trafne wyniki testu: jedna osoba rozmawia, druga obserwuje i notuje. Może paść pytanie o ulubiony film albo o to, kim chciałeś być jako dziecko i dlaczego. Po 30 minutach analizujemy wyniki i umawiamy się na sesję podsumowującą.

Diagnoza pozwala zrozumieć siebie i innych. Nie jesteś „dziwny” ani „niewystarczający” – masz po prostu inne preferencje i możesz działać po swojemu. Dzięki temu łatwiej redukować stres i nieporozumienia, lepiej rozumieć innych oraz swoje automatyczne reakcje, które czasem sabotują plany. To narzędzie do świadomego działania i lepszego rozumienia relacji.

Skąd bierze się popularność testów osobowości i poszukiwania swojego typu?

Jesteśmy istotami rozumnymi – stworzeni do refleksji nad światem i samymi sobą. Już Salomon zauważył, że „chwałą Boga jest rzecz ukryć, a chwałą królów rzecz zbadać”. Systemy osobowości fascynowały ludzi od zawsze; od starożytnych koncepcji temperamentów Hipokratesa po współczesne testy – zawsze szukaliśmy odpowiedzi na pytanie, dlaczego różnimy się w myśleniu, reagowaniu i działaniu. System 16 Osobowości wyrósł na fundamencie teorii Junga – jednego z najważniejszych myślicieli i obserwatorów ludzkiej psychiki w historii psychologii. Dzięki niemu powstały narzędzia, które dziś mają realne zastosowanie: pomagają lepiej rozumieć siebie, relacje, osiąganie celów i decyzje zawodowe.

W jaki sposób testy osobowości mogą oddziaływać na samoocenę i czy istnieje ryzyko zaszufladkowania się po otrzymaniu wyniku testu?

Diagnoza osobowości może znacząco wpłynąć na samoocenę. Najpierw pojawia się ulga, ale później przychodzi krytyczne spojrzenie. Typu jednak nie da się zmienić. Można natomiast rozwijać swoje preferencje, uczyć się korzystać z mniej naturalnych funkcji i budować elastyczny zestaw zachowań. To naturalne bać się „zaszufladkowania”, ale prawdziwa wolność polega na poznaniu swoich granic i świadomym korzystaniu z własnych parametrów, by wzrastać zgodnie z tym, kim naprawdę jesteśmy. 

Czy fascynacja typologiami może być sposobem budowania tożsamości?

Fascynacja typologiami zdecydowanie staje się sposobem budowania tożsamości, zwłaszcza na początku, gdy odkrywamy system 16 Osobowości i chcemy nazwać i zrozumieć siebie. Z czasem typ staje się naturalną częścią „ja” – jednym z elementów obok pochodzenia, doświadczeń, relacji i przekonań. Pomaga zrozumieć, jak myślimy, reagujemy, podejmujemy decyzje i wchodzimy w relacje.

Mnie najgłębiej definiuje tożsamość w Bogu i więzi rodzinne, ale znajomość typu pomaga mi zrozumieć, jak myślę, reaguję, podejmuję decyzje i wchodzę w relacje.

Czym jest typ MBTI, czy to to samo co osobowość?

16 Osobowości to model opisowy, który wskazuje na nasze naturalne preferencje – czyli to, jak zbieramy informacje, podejmujemy decyzje, reagujemy na świat, działamy i organizujemy rzeczywistość. Typ osobowości to zapis pewnych wzorców. Nie da się opisać istoty stworzonej na obraz Boga w kilku literach i preferencjach. Warto próbować zrozumieć te fragmenty, które możemy uchwycić – po to, by lepiej rozumieć siebie, z większym szacunkiem patrzeć na innych i sensowniej sobie nawzajem służyć.

Co było impulsem do stworzenia autorskiego kursu? Czym różni się on od ogólnodostępnych materiałów? Dla kogo jest przeznaczony?

Stworzyliśmy własny kurs, bo w języku polskim brakowało przystępnych materiałów o systemie 16 Osobowości w codziennym, praktycznym ujęciu. W sieci jest wiele treści, ale często są skomplikowane, rozproszone lub trudne dla początkujących. Na podstawie własnych doświadczeń uporządkowaliśmy wiedzę, pokazując błędy w typowaniu, stereotypy, a kurs wzbogaciliśmy o ćwiczenia, opis każdego typu i uproszczony, trafny test. Chcieliśmy, by był przydatny zarówno dla początkujących, jak i bardziej doświadczonych, pomagając zrozumieć siebie i innych w praktyce. Dlatego chcemy, by jak najwięcej osób mogło z niego skorzystać.

W środowisku psychologicznym MBTI bywa krytykowane. Jak odniesiecie się do tych zarzutów?

To prawda, że MBTI bywa krytykowane w środowisku naukowym – głównie za brak wystarczających badań empirycznych i precyzji pomiaru. My te zarzuty znamy, ale podchodzimy do nich z dystansem. MBTI nie powstało jako narzędzie kliniczne, lecz jako model opisowy pomagający zrozumieć naturalne preferencje poznawcze. Jego wartość widzimy w praktyce – poprawia komunikację, zwiększa samoświadomość i usprawnia współpracę w zespołach. Korzystają z niego korporacje, uczelnie, doradcy zawodowi, a nawet instytucje rządowe, jak CIA. W przeciwieństwie do modelu takiego jak Wielka Piątka (Big Five), który mierzy natężenie ekstrawersji czy sumienności, i w danym momencie może się zmieniać, MBTI wskazuje kierunek i stałą strukturę osobowości.

Czy możliwe jest błędne samotypowanie?

Błędne samotypowanie zdarza się częściej, niż się wydaje. Wynik testu to nie ostateczna wyrocznia. Darmowe testy to dobry punkt startowy, ale warto zweryfikować wynik, czytając opisy swojego typu i typów sąsiednich. Często źródłem błędu jest też nasze wyobrażenie o sobie albo moment życiowy, w którym wypełniamy test; stres czy napięcie mogą zniekształcić odpowiedzi. Dlatego powtarzamy: nie kończ na teście. Prawdziwe zrozumienie zaczyna się wtedy, gdy pogłębisz opis i skonfrontujesz go ze sobą.

Czy typ MBTI może się zmienić?

Typ jest w swoim rdzeniu stały, bo opisuje naturalne preferencje poznawcze. To struktura Twojego umysłu, to, jak z natury przetwarzasz informacje, podejmujesz decyzje i reagujesz na świat. Z wiekiem, doświadczeniem i samoświadomością uczysz się po prostu korzystać z pełniejszego wachlarza funkcji. Przykładowo, osoba spontaniczna może nauczyć się planować, a introwertyk występować publicznie. To jednak nie zmiana typu, lecz poszerzenie zakresu działania. W momentach silnego stresu i tak wracamy do swoich bazowych preferencji, dlatego powtarzamy, że typ się nie zmienia, lecz dojrzewa. Wiele pozornych „zmian typu” wynika też z niedokładnych testów, stresu lub odpowiadania zgodnie z tym, kim chcielibyśmy być.

Na co zwrócić uwagę przy samodzielnym określaniu typu?

Podejdź do tego spokojnie, jak do rozmowy z samym sobą, nie egzaminu. Zastanów się, co przychodzi Ci naturalnie, jak faktycznie się zachowujesz. Skup się na tym, co robisz „naturalnie”, a nie tym, co wyuczone. Zacznij od podstaw: skąd czerpiesz energię – z ludzi, rozmów, działania (E), czy z ciszy, refleksji i wewnętrznego świata (I)? Jak zauważasz rzeczywistość: chwytasz fakty, konkret, szczegóły (S), czy raczej znaczenia, wzorce, schematy i możliwości (N)? Jak podejmujesz decyzje – przez logikę, analizę i strukturę, sprawiedliwość (T), czy przez serce, wartości, współczucie i relacje (F)? I wreszcie: jak żyjesz na co dzień – z planem (którego się trzymasz!), listą i kontrolą sytuacji (J), czy z otwartością, improwizacją i przestrzenią na zmianę (P)?

Zwróć uwagę na to, jak reagujesz w stresie, to często mówi więcej o Twoim typie niż świadome decyzje. Nie skupiaj się na etykiecie, tylko na wzorcach. Typ to nie opis zachowania, lecz mapa tego, skąd wynikają Twoje działania.

 Rozmawiała Wiktoria P. alias Z Dziennika Książkoholiczki

https://www.youtube.com/@TypeHype - kanał Type Hype na Youtube

Czytaj dalej »
on 07 kwietnia 0
Podziel się!
Etykiety
dziennikarstwo, nowa seria na blogu, rozmowa, wywiad
Starsze posty

07 kwietnia

2024 a 2025 rok - ile książek przeczytałam?

W natłoku minionego już 2025 roku zdałam sobie sprawę, że nie napisałam podsumowania za rok 2024! Postanowiłam więc to naprawić w pewnym sensie zestawiając ze sobą lata 2024 i 2025. A muszę przyznać, że 2024 był rokiem wyjątkowo (bardzo!) owocnym pomimo pisanej wówczas pracy magisterskiej i obrony!
 
NALEŻY CZYTAĆ PRZY PIOSENCE:

PRZECZYTANE

Moim głównym literackim celem na 2024 rok było przeczytanie wszystkich tomów Jeżycjady Małgorzaty Musierowicz oraz złapanie jak najwięcej tomów Zapisków zielarki i Znaków naszych uczuć, jakie tylko były dostępne w bibliotece. Czy mi się to udało? Ile ostatecznie książek przeczytałam w 2024 roku? Zobaczcie sami!

Styczeń był u mnie dość ambitnym miesiącem, przeczytałam 6 książek, spośród których widać zróżnicowanie pod względem gatunkowym i języcznym. Przeczytałam bowiem 2 pozycje z literatury koreańskiej - Zaopiekuj się moją mamą Shin Kyung-Sook, o której możecie przeczytać <tutaj> oraz Kim Jiyoung urodzona w 1982 roku Nam Joo-Cho; jedną pozycję amerykańską, czyli Przerwaną lekcję muzyki Susanny Kaysen; jedną francuskojęzyczną - Świństwo i truizmy Marie Darrieussecq, która zresztą najmniej przypadła mi do gustu. Ostatnie dwie pozycje przeczytałam na zajęcia i egzamin z psychologii: Typy psychologiczne Carla Gustawa Junga oraz Krótką historię psychologii - o dziwo, polskiej autorki, bo Joanny Zaręby!
Luty zdecydowanie był najbardziej literackim miesiącem 2024 roku! Przeczytałam wówczas aż 16 książek! Z czego zdecydowaną większość stanowiły tomy Jeżycjady Małgorzaty Musierowiecz - od przygód Małomównego i rodziny dobrnęłam aż do historii Nurtii i Nerwusa! Drugą część literackiego zbioru lutego stanowiły mangi - głównie Zapiski zielarki pióra Natsu Hyuugi oraz Oblubienica czarnoksiężnika napisana przez Kore Yamazaki.

W marcu natomiast przeczytałam 7 książek, z czego kolejny tom stanowiły Zapiski Zielarki Natsu Hyuugi, a pozostałą część 4 tomy serii Znaki naszych uczuć autorstwa Suu Morishity. Natomiast w kolejne dni marca wplotła się już proza - czytany do mojej pracy magisterskiej Baśniarz Antoni Michaelis oraz Zbrodnia na progu Ewy Majkusiak, która szalenie mi się podobała! Na recenzję Baśniarza zapraszam <tutaj>, a na recenzję Zbrodni <pod tym linkiem>.
Kwiecień 2024 roku należał do tych okresów, kiedy z całą pewnością czytałam dość różnorodne gatunki literackie - od literatury młodzieżowej, po literaturę przedmiotu do mojej pracy magisterskiej, na literaturze grozy skończywszy. Przeczytałam bowiem 3 kolejne tomy Jeżycjady Małgorzaty Musierowicz: Tygrys i Róża, Imieniny, Córka Robrojka. Jak widzicie, sięgnęłam po Bajkoterapię Marii Molickiej; Arteterapię w sztuce i edukacji Eugeniusza Józefowskiego z literatury przedmiotu do magisterki. W następnej kolejności do samego końca miesiąca królowała literatura grozy, a wśród niej: Piaskun E.T.A. Hoffmana; Frankestein Mary Shelley oraz Oczarowana Julesa Barbey d' Aurevilla! Nie spodziewałam się, że będzie to tak ciekawy i bogaty miesiąc wypełniony po brzegi różnorodnymi gatunkami literackimi! Tym samym w kwietniu przeczytałam 7 pozycji! 
Maj z kolei był dość intensywnym miesiącem. Przeczytałam wówczas sporo książek na zajęcia, do mojej pracy magisterskiej oraz dla własnej przyjemności. Nacisk śruby Henry'ego Jamesa, Berenice, Zagłada domu Usherów czy Prawdziwy opis wypadku z panem Waldemarem autorstwa Edgara Allana Poe'go przeczytałam na zajęcia z Tożsamości niepewnych. Natomiast Arteterapię w teorii i praktyce pióra Eweliny J. Koniecznej; Dziecko zagubione w rzeczywistości Alfreda F. Braunera; Dziewczynkę w baśniowym lesie Pierre'a Peju; Cudowne i pożyteczne. O znaczeniach i wartościach baśni Brunona Bettelheima oraz Biblioterapia i bajkoterapia Marii Molickiej przeczytałam do mojego rozdziału teoretycznego pracy magisterskiej. Natomiast dla własnej przyjemności sięgnęłam po Brulion Bebe autorstwa Małgorzaty Musierowicz i po drugi tom dylogii Magdy Puzio, czyli Nową Rzeczywistość, której recenzję możecie przeczytać <tutaj> i obydwie te książki bardzo mi się spodobały! Łącznie w maju 2024 przeczytałam 12 książek, co uważam było bardzo dobrym wynikiem!
W czerwcu koniecznie muszę nadmienić, że był to jeden z tych miesięcy, na który w pewnym sensie czekałam wtedy z jakimś utęsknieniem - na ciepłą pogodę, zaliczenia i czas, kiedy będę mogła skupić się tylko i wyłącznie na pisaniu pracy magisterskiej. Udało mi się w tym miesiącu przeczytać 6 pozycji. A były to: Baśń postmodernistyczna: przeobrażenia gatunku Weroniki Kosteckiej; Baśniowa opowieść Stephena Kinga; Imperial Twilight napisana przez Stephena R. Platta, o której pisałam recenzję specjalnie dla wydawnictwa ZNAK, jej recenzję możecie przeczytać <tutaj>. Z literatury dla przyjemności przeczytałam natomiast: drugi tom dylogii Nowej Rzeczywistości. Nowy Ruch autorstwa Magdy Puzio, o której możecie przeczytać <pod niniejszym linkiem>. Sięgnęłam również po Doktora Jekylla i Pana Hyde'a autorstwa Roberta Louisa Stevensona oraz przeczytałam drugi tom dylogii Marzyciel, czyli Muzę Koszmarów pióra Laini Taylor, której recenzję możecie przeczytać <tutaj>.
W lipcu będąc już szczęśliwie wolną od wszystkich egzaminów na studiach, zabrałam się z zapałem do pisania mojej pracy magisterskiej oraz rozpoczęłam współpracę z kolejnym wydawnictwem w postaci stażu na stanowisku redaktorki. Przeczytałam wówczas 4 książki, następująco: Baśniową opowieść Stephena Kinga, Niekończącą się historię Michaela Endego, które w swojej pracy badałam, a także dwie książki, które miałam przyjemność redagować, czyli: Rozgrzeszyć nawróconych Jolanty Sak (współpraca płatna z wydawnictwem Moc Media) oraz Chrzciciel Grzegorza Brudnika, który dość średnio mi się podobał (pozycja redagowana w ramach stażu w Editio). 
Sierpień, podobnie jak lipiec 2024 upłynął mi pod znakiem intensywnej pracy nad moją magisterką oraz stażem w wydawnictwie i szlifowaniu swoich umiejętności redaktorskich i korektorskich. Przeczytałam 4 książki, jednak były to pozycje absolutnie wyjątkowe: Burza autorstwa Sunyi Maty, którą z pewnością będę chciała powtórzyć (tak, jest aż tak dobra!), dlatego niebawem możecie spodziewać się recenzji z tej książki. Następnie w kolejce były: Alchemik pióra Paolo Coelho - także bardzo dobra książka - Poetyka Arystotelesa (które musiałam przeczytać do mojej pracy magisterskiej). Ostatnią pozycją sierpnia 2024 była powieść Język Trolli Małgorzaty Musierowicz, która również znajduje wyjątkowe miejsce w moim sercu!
Okres wrzesień-październik 2024 był dla mnie naprawdę intensywny - kończyłam pisać pracę magisterską, przygotowywałam się do Obrony. Tym samym nie jest dziwne, że w tym okresie byłam nieco przemęczona, ale i szczęśliwa zdobytym zasłużonym tytułem Pani Magister Polonistyki-Komparatystyki! Przeczytałam wówczas aż 10 pozycji, jakże różnorodnych! Na mojej liście znalazły się bowiem najróżniejsze książki: Wyspa pajęczych lilii Li Kotomi, o której możecie przeczytać <tutaj>; Daj mi znak Anny Sortino; Pralnia serc Marigold Jungeun Yun (abosolutnie przepiękna opowieść, do której na pewno wrócę!); Witajcie w księgarni Hyunam-Dong autorstwa Hwang Bo-reum; Zaczarowana Pani Bibliotekarka Elizy Mikulskiej; Lusterko Pana Grymsa Doroty Terakowskiej; Władca Lewawu oraz Samotność bogów tej samej autorki. O Samotności bogów możecie przeczytać <tutaj>. Przeczytałam również Wrońca Jacka Dukaja (majsterszyk!) oraz Studium zatracenia Avy Reid, które na pewno w tym roku sobie powtórzę! Większość z przeczytanych w tym okresie książek bardzo mi się przydała podczas Obrony, także jestem mega szczęśliwa z tego powodu!


W listopadzie udało mi się przeczytać 4 wyjątkowe książki: Kalamburkę Małgorzaty Musierowicz, Beethovena i Dżinsy pióra Krystyny Siesickiej, Opiekunkę marzeń Agnieszki Krawczyk, której recenzję możecie przeczytać <pod tym linkiem> oraz dokończyłam Króla Maciusia Pierwszego autorstwa Janusza Korczaka - i muszę przyznać, że ta książka akurat najmniej z nich wszystkich przypadła mi do gustu. Tu zdecydowanie wygrały Opiekunka marzeń i Kalamburka!
Grudzień, czyli ostatni miesiąc 2024 roku był okresem podsumowań i finalizacji tego, ile ostatecznie udało mi się przeczytać. Mogę z dumą stwierdzić, że udało mi się skończyć Jeżycjadę Małgorzaty Musierowicz, a do tego przeczytałam także Klechdy Sezamowe Bolesława Leśmiana, opublikowane Dziennik Racheli Joy Scott, Sandra Sabattini. Historia świętej narzeczonej Massimo Betettni oraz Październikowe dziecko: Każde życie jest cudem Erica Wilsona i Theresy Preston. Tym samym zakończyłam rok 2024 z prawdziwym przytupem, bo w grudniu przeczytałam 10 książek!

Mogę z dumą powiedzieć, że mi się to udało! Oczywiście, pomijając fakt, iż jednego tomu Jeżycjady zwyczajnie nie byłam w stanie przetrawić, a raczej głównej bohaterki, a mowa tutaj o... Anieli Żeromskiej, bohaterce Kłamczuchy. Zwyczajnie nie byłam w stanie się z nią w tym tomie polubić.
 
Miesiącem, w którym przeczytałam najwięcej książek był zdecydowanie luty, gdyż wtedy był to wynik aż 16 pozycji! Na kolejnym miejscu był maj (12 pozycji), a później wrzesień-październik oraz grudzień, wówczas przeczytałam po 10 dzieł!

Niemniej, mój podstawowy cel, jakim było po prostu przeczytanie jak najwięcej książek, został osiągnięty i z dumą mogę powiedzieć, że w roku 2024 przeczytałam 83 książki z czego założyłam sobie, że przeczytam 80! Tym samym przekroczyłam swój cel na Lubimy Czytać i pobiłam swój własny rekord!



 
A jak wyglądał 2025?

W 2025 roku, jak mogliście zauważyć po poprzednim wpisie, przeczytałam nieco mniej pozycji, za to były to bardzo wartościowe tytuły. Możecie ten wpis przeczytać <tutaj>. Z uwagi na to, co działo się w tym roku przeczytałam 37 z 50 planowanych książek, co w sumie i tak uważam za naprawdę świetny wynik!

Trzymajcie za mnie kciuki i wyczekujcie następnych recenzji i wpisów (a te pojawią się już niebawem)! Zapowiada się bardzo ambitny i produktywny literacko kwiecień 2026!


Wasza Pani Magister Polonistyki-Komparatystyki 
(nareszcie mogę się tak podpisać, zasłużyłam na to!) :) 





Czytaj dalej »
on 07 kwietnia 0
Podziel się!
Etykiety
podsumowanie, stosik książkowy, zapowiedź
Starsze posty

10 lutego

Podsumowanie stycznia 2026 & plany na luty 2026


Styczeń był miesiącem obfitym w różnego rodzaju wydarzenia. Przede wszystkim zupełnie nie spodziewałam się, że tak szybko mi zleci! Rozpoczęłam staż w bibliotece, poznałam cudownych ludzi, a ponadto poznałam nową, już kolejną, wspólnotę - JANKI duszpasterstwo działające przy Dominikanach, do której myślę czy nie dołączyć, obok innej wspólnoty - RCS i Głosu na Pustyni. Spotykałam się więc z ludźmi i poznałam całkiem sporo nowych osób - tak we wspólnotach, jak i w obecnym miejscu pracy. Tutaj muszę nadmienić, że rozstałam się z poprzednim miejscem mojej pracy i zdecydowanie była to jedna z najlepszych rzeczy, jaką zrobiłam! Podjęłam się również całkiem sporego projektu, jakim jest pisanie monografii do jednego z wydawnictw, ale na ten moment więcej szczegółów nie zdradzę! W styczniu bardzo dużo czasu poświęciłam też na poznawanie samej siebie, rozwijaniu swoich talentów, pasji, możliwości, jak również pracy nad swoimi słabszymi stronami. Postawiłam sobie na ten rok nowe cele i z całego serca wierzę, że dam radę je spełnić. Jednym z nich jest konsekwencja w swoich postanowieniach i bycie po prostu sobą! A jest wiele rzeczy, które w swoim życiu mogę świętować!

NALEŻY CZYTAĆ PRZY PIOSENCE: 

 

W styczniu dużo się działo, ale zarazem był to najlepszy czas podsumowań, zrobienia nowych postanowień i przede wszystkim lepszego poznawania samej siebie, a to coś, co będę kontynuować w lutym! Jeśli chodzi o sferę czytelniczą i serialową, to tutaj bez trochę większych zmian - nadal są tytuły, które rozpoczęłam i chciałabym je najpierw skończyć, zanim zacznę coś nowego. W obecnej chwili na Lubimy Czytać mam 11 książek, które czytam teraz i podobnie jest z serialami. Dlatego moim celem na luty jest konsekwentne dokończenie czytanych i oglądanych obecnie tytułów i ich zrecenzowanie, a dopiero w następnej kolejności recenzowanie nowych. Z pewnością uratuje mnie to przed pewnym kontrolowanym chaosem, chociaż ja z pewnością lubię słodkie szaleństwa! W pierwszym miesiącu nowego roku 2026 przeczytałam 3 książki i obejrzałam, a raczej zaczęłam kontynuować oglądanie serialu The Good Doctor, co i tak uważam już za sukces! A więc zapraszam, poznajcie tytuły stycznia! 

PRZECZYTANE

 W styczniu, jak widzicie, przeczytałam 3 tytuły, choć i tutaj moje postanowienie bycia konsekwentną już dało o sobie znać, choć nie jeszcze nie było to postanowienie aż tak mocno ugruntowane. Dokończyłam bowiem Moje zmory Gwendoline Riley, czyli książkę, która męczyła mnie już zdecydowanie zbyt długo, pomimo swojej niewielkiej objętości. Na jej recenzję zapraszam <tutaj>. Recenzję napisałam w marcu 2025 roku, kiedy do zakończenia lektury brakowało mi naprawdę niewiele, a mimo przygnębiającej atmosfery tej książki było mi trudno zdobyć się na jej zakończenie. Niemniej, moja opinia o niej się nie zmieniła i pozostaje taka sama. Kolejnym tytułem, który dokończyłam był pierwszy tom serii Flaw(less) Marty Łabęckiej, Opowiedz mi naszą historię. Niestety był taki czas, kiedy miałam jakieś wielkie opory przed dokończeniem tej książki, co wreszcie mi się udało. A nawet zaowocowało tym, że niemalże od razu sięgnęłam po drugi tom serii, All Of Your Flaws. Przypomnij mi naszą przeszłość. Tak więc mój zamiar, aby recenzować osobno każdy tom trylogii nieco się rozsypał, ale za to na luty planuję lekturę trzeciego tomu, co oznacza, że niebawem można spodziewać się recenzji zbiorczej tej trylogii. Uważam, że to znakomity pomysł. A to postanowienie tylko potwierdza, jak bardzo ostatecznie spodobała mi się ta seria! Śmiało mogę zatem ogłosić, że pierwszy tom serii Flaw(less) zasługuje na tytuł najlepszej książki miesiąca!

CO W LUTYM 2026?

Nie ukrywam, że na luty 2026 mam dość duże i ambitne plany, niemniej jednak mam ogromną nadzieję, że uda mi się je zrealizować. Na pewno chciałabym konsekwentnie podokańczać zaczęte już serie i tytuły, które mnie zachwyciły. Dopiero w takiej kolejności sięgnę po następne. Szczęśliwie, luty jest okresem, kiedy mam stosunkowo mniej pracy, co oznacza więcej czasu na czytanie, czas z bliskimi, we wspólnocie, a także rzecz jasna, na seriale. Tak więc mam w planach 11 pozycji, o których wspominałam na początku tego wpisu!

Z całą pewnością będę chciała dokończyć to, co w tej chwili czytam, czyli Dumę i uprzedzenie Jane Austen (a nie muszę chyba przypominać, że kocham tą książkę!), Dziwne losy Jane Eyre Charlotte Bronte, Podziękuję za święta Gabrieli Gargaś, Moc uwielbienia Merlina R. Carothersa oraz ostatni tom Flawsów, czyli Despite Your (in)perfection Marty Łabęckiej oraz  Temperament Twojego dziecka. Wychowywanie w zgodzie z jego naturą Paula D. Tieger i Barbary Barron-Tieger, o którym wspominałam już jakiś czas temu. Dopiero po tym zabiorę się za kolejne tytuły, które chciałabym przeczytać, czyli między innymi: Las birnamski Eleanor Catton, Oczami Jezusa Cravera Alana Amesa, Chiny jednego dziecka Piotra Sochonia, Teoria śnienia Avy Reid oraz Miłologia. Bóg. Seks. Miłość. Rock'n'roll Johna Marka Comera.
Chciałabym również dokończyć rozpoczęte przeze mnie seriale. I na ten moment są to: 4 sezon Bridgertonów, ostatnie dwa sezony The Good Doctor, 4 sezon Emily w Paryżu oraz ostatni sezon Stranger Things. Luty zapowiada się więc jako bardzo kultralny miesiąc, nie wspominając o wyjściach do kina czy teatru, z czego jako dziennikarka bardzo ochoczo korzystam - na ten moment wybieram się na spektakl Zamknij oczy Nel w Teatrze Starym, a do kina na Najświętsze serce. To będzie wyśmienity miesiąc!
  

 

Czytaj dalej »
on 10 lutego 0
Podziel się!
Etykiety
podsumowanie, stosik książkowy, zapowiedź
Starsze posty

15 stycznia

Czytelnicze podsumowanie roku 2025 (i okresu wrzesień - grudzień)

W chwili kiedy piszę tego posta mamy już 14 stycznia Nowego Roku, a ja właśnie skończyłam robić swoje podsumowanie czytelnicze i plany na styczeń 2026. Z jednej strony jestem zszokowana tym, jak szybko minął mi ten rok. Jednak patrząc na to, ile się działo, nie powinno mnie to dziwić. Z drugiej strony, kiedy pierwszego stycznia ubiegłego roku obudziła mnie uwielbiana przeze mnie noworoczna cisza, wiedziałam, że ten rok będzie inny. I cóż, tak faktycznie było... Zapraszam na moje podsumowanie czytelnicze roku 2025!

Ten rok 2025 przetyrał mnie emocjonalnie i fizycznie; doświadczyłam straty taty, znalazłam nową pracę, gdzie bywało różnie, ale w obliczu słów, które słyszałam w pewien sposób nauczyłam się dostrzegać na nowo wartość mojej osoby. Pojechałam do Łodzi na wieczór uwielbienia na ChwałaMu, spodziewając się znaleźć tam żywego Boga i ludzi, którzy płoną pasją wiary. Spotkałam zresztą niesamowitych ludzi we wspólnotach. Wyjechałam z grupą RCS-u w góry, opiekowałam się jaszczurką i kotem. Spędzałam czas z Przyjaciółką i bliskimi dla mnie ludźmi. Zaczęłam studia podyplomowe z Bibliotekoznawstwa i uzyskałam certyfikat z języka migowego. Z początkiem stycznia finalnie odeszłam z pracy, która wiele mnie kosztowała - zarówno emocjonalnie, jak i zdrowotnie. I poczułam się wolna - wolna od wyzwisk, turbulencji i przykrości. Dopiero wtedy dotarło do mnie jak mało miałam w tym roku czasu, czasu dla siebie, czasu dla bliskich, czasu na swoje pasje i czasu w ogóle. Praca nawet w późnych godzinach wieczornych, w święta i w weekendy naprawdę potrafiła mnie wykończyć. W Nowy Rok weszłam z nadzieją na nowe i... zaczęło się dziać. Rozpoczęłam praktyki w jednej z bibliotek, co było moim wielkim marzeniem! Mam nadzieję, że teraz będzie już tylko lepiej (i że tato byłbyś ze mnie dumny!).

Rok 2025 był dla mnie rokiem wyzwań, ale także niesamowitym czasem, w którym na nowo poznałam siebie. I to jest najważniejsze! Jak wspominałam, nie przeczytałam może tyle, ile bym chciała, ale w obliczu dawnej pracy i ilości zadań przy wszechobecnym tam chaosie, uznaję to za naprawdę spory sukces! Mam również nadzieję, że w tym 2026 roku uda mi się przeczytać minimum tyle pozycji, ile sobie wyznaczyłam w wyzwaniu czytelniczym na LubimyCzytać.  A teraz, ile przeczytałam w 2025 i jakie to były książki?

 PRZECZYTANE W 2025 ROKU...

W minionym już 2025 roku przeczytałam 37 z wyznaczonych sobie za cel 50 książek. Jak mówiłam, to był dla mnie trudny rok, dlatego też uważam to za ogromny sukces! Zobaczcie, jakie to były książki!

 

Podsumowania na moim blogu pojawiały się dość regularnie, więc mogliście na bieżąco śledzić czytane przeze mnie pozycje.  Z racji jednak tego, że okres październik- grudzień był szczególnie męczący i trudny (chciałabym nadmienić, że w Sylwestra wyszłam dopiero koło godziny 20 z pracy) tego podsumowania nie było, toteż nadrabiam to teraz! W tamtym okresie udało mi się przeczytać 6 książek, za to były to pozycje, które na długo pozostaną w mojej pamięci. Na przełomie września i października dokończyłam bowiem serię o Szeptusze Katarzyny Bereniki Miszczuk (Gniewa, Mszczuj, Czterej bracia, Swarożyc). Przeczytałam również Wytrwaj aż do końca Marcina Zielińskiego oraz Kobiety Świętego Józefa autorstwa Małgorzaty Terlikowskiej. Z kolei w okresie listopada i grudnia, czyli tych najbardziej pracowitych miesięcy przeczytałam 3 książki i rozpoczęłam (aktualnie dokańczam 3 kolejne). Są to: Jak utrzymać uzdrowienie Marcina Zielińskiego, Ciotka Zgryzotka Małgorzaty Musierowicz (tym samym ukończyłam wyzwanie, jakie sobie zrobiłam w tym roku, czyli przeczytałam całą Jeżycjadę!) oraz Cień Ojca Jana Dobraczyńskiego - najbardziej znana i popularna książka o Świętym Józefie. 


STATYSTYKI CZYTELNICZE - CZYLI JAKIE GATUNKI PRZECZYTAŁAM?


Według sporządzonego przeze mnie wykresu, najbardziej płodnymi czytelniczo miesiącami były styczeń i luty 2025 - przeczytałam wówczas łącznie 12 książek! 

Z kolei miesiącami, kiedy czytałam najmniej były październik i grudzień - 1 pozycja miesięcznie (za to przebogata w treść!). 

Do preferowanych przeze mnie gatunków, po które sięgałam w 2025 roku najczęściej należały: religia i chrześcijaństwo (13 książek), literatura piękna (6 książek) oraz literatura młodzieżowa (6 książek). Przeczytałam również sporo pozycji z gatunku fantasy (5) i z chęcią sięgnęłam po inne gatunki, takie jak reportaż (3 książki), komiksy (1 książka), literatura dziecięca (2 książki), nauki społeczne (2 książki) oraz nieodmiennie mało kryminałów/thrillerów (1 książka). Jak widać, moja ulubione gatunki czytelnicze zmierzają obecnie w stronę duchowości i literatury pięknej, natomiast to, co się nie zmienia to moje sięganie po thrillery. W 2026 roku zamierzam jednak wrócić do prozy Remigiusza Mroza, więc kto wie?

CO W STYCZNIU 2026?

Z racji tego, że w styczniu rozpoczęłam zupełnie "nowe życie" (nową pracę) i ogólnie nieco się przebranżowałam znacznie bardziej w stronę działalności pro-czytelniczej, to mam teraz znacznie więcej czasu na czytanie! Tak więc moje plany czytelnicze są dość ambitne, co mnie bardzo cieszy, ponieważ lubię stawiać sobie wyzwania. Aktualnie dokańczam Flaw(less) Marty Łabęckiej, więc na dniach można będzie spodziewać się recenzji z tej książki. Czytam również Szustą rano autorstwa op. Adama Szustaka (tak, rażący błąd w tytule jest celowym zabiegiem jej autora!) oraz Teorię śnienia Avy Reid, a także Podziękuję za święta Gabrieli Gargaś. W międzyczasie w grudniu zaczęłam czytać Chiny jednego dziecka, od której na razie zrobiłam sobie przerwę, ale mam w planach ją dokończyć! Styczeń zapowiada się więc po stokroć literacko, różnorodnie i ambitnie!


 

 

 



 

 

 

 

Czytaj dalej »
on 15 stycznia 4
Podziel się!
Etykiety
podsumowanie, zapowiedź
Starsze posty
Starsze posty Strona główna
Subskrybuj: Komentarze (Atom)

O AUTORCE

O AUTORCE
27 - letnia Magister Polonistyki-Literaturoznawstwa. Z zamiłowania książkoholiczka, literaturoznawczyni i blogerka, rysowniczka, a także miłośniczka języków obcych i azjatyckich dram. Kto wie, może i w przyszłości także pisarka? Możliwości jest mnóstwo! :) Aktualnie spełnia się dziennikarsko pracując w redakcji WUJ-a oraz redaktorsko współpracując z Wydawnictwami ZNAK oraz Moc Media. Przyszła bibliotekoznawczyni i arteterapeutka, która uczy się języka migowego.

Cytat, określający mnie chyba najlepiej

Cytat, określający mnie chyba najlepiej

BIBLIOTECZKA

https://lubimyczytac.pl/ksiegozbior/MiegxQJv6H

PRZECZYTANE

W tym roku chcę przeczytać...

W tym roku chcę przeczytać...
#Wyzwanie LC 2026#

Recenzje/Wpisy planowo

* "Żywe serce", Piotr Pawlukiewicz * "Genialne umysły", Jennifer Lynn Barnes * "Studium zatracenia", Ava Reid * "Burza", Sunya Mara * "Obiekty głębokiego nieba", Jakub Małecki Następne tytuły wpisów podam niebawem! :)

Znajdź mnie!

  • Lubimy Czytać
  • Strona na facebooku
  • Twitter
  • Instagram

Szukaj na tym blogu

Statystyka

Subskrybuj

Posty
Atom
Posty
Komentarze
Atom
Komentarze

Obserwatorzy

Popularny post

  • Kącik serialowy: Moon Lovers: Scarlet Heart Reyo- magia księżyca
    Tytuł oryginalny:   달의 연인 – 보보경심 려 Tytuł (latynizacja):   Dalui Yeonin – Bobogyungsim Ryeo Tytuł (alternatywny):  Time Slip: Rye...
  • Kącik serialowy: Goblin, Guardian: The Lonely and Great God- potęga przeznaczenia
    Tytuł oryginalny:   도깨비 Tytuł (latynizacja):   Dokkaebi Tytuł (alternatywny):  Goblin: The Lonely and Great God Gatunek:   fantasy, m...
  • "Shinsekai Yori"- Yuusuke Kishi
    tytuł oryginału: 新世界より tłumaczenie: Z Nowego Świata wydawnictwo:  Kōdansha data wydania: 23 stycznia 2008 liczba stron:870 sło...

Archiwum

  • ▼  2026 (8)
    • ▼  kwi 2026 (5)
      • Trylogia Flawless - Marta Łabęcka
      • "Wstawaj Alicja" - Dorota Chęć
      • Czytelnicze podsumowanie lutego i marca 2026 i pla...
      • Rozmawiałam z twórcami kanału TypeHype! Typ osobow...
      • 2024 a 2025 rok - ile książek przeczytałam?
    • ►  lut 2026 (1)
    • ►  sty 2026 (2)
  • ►  2025 (13)
    • ►  wrz 2025 (1)
    • ►  sie 2025 (2)
    • ►  lip 2025 (1)
    • ►  cze 2025 (2)
    • ►  kwi 2025 (1)
    • ►  mar 2025 (4)
    • ►  lut 2025 (2)
  • ►  2024 (11)
    • ►  gru 2024 (1)
    • ►  lis 2024 (1)
    • ►  lip 2024 (1)
    • ►  cze 2024 (1)
    • ►  maj 2024 (2)
    • ►  kwi 2024 (2)
    • ►  mar 2024 (1)
    • ►  sty 2024 (2)
  • ►  2023 (31)
    • ►  gru 2023 (2)
    • ►  lis 2023 (2)
    • ►  paź 2023 (4)
    • ►  wrz 2023 (3)
    • ►  sie 2023 (3)
    • ►  lip 2023 (3)
    • ►  maj 2023 (2)
    • ►  kwi 2023 (1)
    • ►  mar 2023 (5)
    • ►  lut 2023 (5)
    • ►  sty 2023 (1)
  • ►  2022 (46)
    • ►  gru 2022 (5)
    • ►  lis 2022 (4)
    • ►  paź 2022 (4)
    • ►  wrz 2022 (5)
    • ►  sie 2022 (6)
    • ►  lip 2022 (6)
    • ►  cze 2022 (1)
    • ►  maj 2022 (3)
    • ►  kwi 2022 (3)
    • ►  mar 2022 (5)
    • ►  lut 2022 (2)
    • ►  sty 2022 (2)
  • ►  2021 (38)
    • ►  gru 2021 (2)
    • ►  lis 2021 (4)
    • ►  paź 2021 (3)
    • ►  wrz 2021 (3)
    • ►  sie 2021 (4)
    • ►  lip 2021 (4)
    • ►  cze 2021 (1)
    • ►  maj 2021 (2)
    • ►  kwi 2021 (2)
    • ►  mar 2021 (2)
    • ►  lut 2021 (6)
    • ►  sty 2021 (5)
  • ►  2020 (49)
    • ►  gru 2020 (3)
    • ►  lis 2020 (2)
    • ►  paź 2020 (4)
    • ►  wrz 2020 (4)
    • ►  sie 2020 (6)
    • ►  lip 2020 (5)
    • ►  cze 2020 (3)
    • ►  maj 2020 (2)
    • ►  kwi 2020 (5)
    • ►  mar 2020 (5)
    • ►  lut 2020 (6)
    • ►  sty 2020 (4)
  • ►  2019 (66)
    • ►  gru 2019 (6)
    • ►  lis 2019 (4)
    • ►  paź 2019 (5)
    • ►  wrz 2019 (9)
    • ►  sie 2019 (9)
    • ►  lip 2019 (6)
    • ►  cze 2019 (5)
    • ►  maj 2019 (6)
    • ►  kwi 2019 (2)
    • ►  mar 2019 (3)
    • ►  lut 2019 (5)
    • ►  sty 2019 (6)
  • ►  2018 (59)
    • ►  gru 2018 (5)
    • ►  lis 2018 (5)
    • ►  paź 2018 (7)
    • ►  wrz 2018 (9)
    • ►  sie 2018 (7)
    • ►  lip 2018 (3)
    • ►  cze 2018 (8)
    • ►  maj 2018 (2)
    • ►  kwi 2018 (2)
    • ►  mar 2018 (3)
    • ►  lut 2018 (3)
    • ►  sty 2018 (5)
  • ►  2017 (5)
    • ►  gru 2017 (4)
    • ►  lis 2017 (1)

Polecany post

Trylogia Flawless - Marta Łabęcka

Napisz do mnie w sprawie recenzji/artykułu/wywiadu :)

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Etykiety

Japonia (13) King (3) Murakami (6) PLOTKARA (3) Zafon (5) anime (3) arabia (1) autobiografia (5) baśnie (22) dla nastolatków (23) drama (5) fantasy (65) historyczne (32) holocaust (1) klasyk (22) klasyka dla nastolatków (11) klasyka dziecięca (2) komedia- czarny humor (12) kultura słowiańska (5) medyczne (5) mit (3) miłość (38) obyczajowe (118) podsumowanie (80) postapo (23) psychologia (30) psychologiczne (47) romans (53) science-fiction (23) stosik książkowy (33) sztuka (4) tag (2) thiller (26) thriller (14) wojna (9) współczesność (100) zapowiedz (27) zwierzęta (3) świat komiksu (1) święta (5)

Nie kopiuj, szanuj cudzą własność!!!

Prawa Autorskie

Zabraniam kopiowania MOICH tekstów i zdjęć bez uprzedniego zezwolenia.

Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych za kradzież tekstów, czy zdjęć bez upoważnienia autora przewiduje karę pozbawienia wolności do lat 2-ch i/grzywnę.

Bardzo proszę o uszanowanie mojej pracy.

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Ⓒ 2018 Z Dziennika Książkoholiczki. Design created with by: Brand & Blogger. All rights reserved.