NALEŻY CZYTAĆ PRZY PIOSENCE:
Książka wyróżniona przez Polską Sekcję IBBY, rekomendowana przez jury do Paszportu „Polityki” i nominowana do nagrody pisarzy fantasy Srebrny Glob. Przodkowie Jona bali się świata, stąd ich potrzeba, by istniał ktoś ponad ich strach, ktoś potężniejszy niż żywioły, natura, a nawet śmierć. Powoływali więc do życia najróżniejsze bóstwa, które jednak marnie spełniały swoją rolę. Przodkowie zażądali boga o większej mocy. Tak narodził się Światowid, bóg, który niezwykle szybko urósł w siłę, stając się okrutnym władcą. Gdy plemię Jona przyjęło wiarę w Chrystusa, Boga Dobroci, zapomnieli o swoich bóstwach. Pamiątką po nich była puszcza, rzeka, rozwalone kamienne posągi – Tabu. Gdy mały Jon przekracza zakazaną granicę, dociera do opuszczonego Światowida. Czego bóg o wielu twarzach i ramionach zażąda od chłopca? Dokąd zawiedzie go Kamienna Droga?
- opis własny

Proza Terakowskiej już niejednokrotnie wzbudzała moje zainteresowanie. Nie inaczej było w przypadku Samotności bogów, którą pochłonęłam bardzo szybko. Ile satysfakcji sprawiło mi poznawanie wykreowanego przez nią świata pełnego symboli i rozmaitych alegorii! W zasadzie, im dalej czytałam, tym bardziej odkrywałam, jak bardzo jej sposób pisania przypadł mi do gustu. Dlaczego zatem ta historia jest tak niesamowita i co mnie w niej urzekło? Zapraszam, tego dowiecie się, czytając recenzję Samotności bogów!
Ponad moimi zachwytami nad tą powieścią, muszę się przyznać, że nie od razu w pełni wciągnęłam się w świat wykreowany przez Terakowską, ściślej, w opisywaną przez nią rzeczywistość. O ile rozdziały z perspektywy świata Jona intrygowały mnie bardzo mocno już od samego początku, z chwilą, o tyle gdy narracja przeniosła się do świata współczesnego, było mi chwilowo trudno się w tym odnaleźć. Na całe szczęście, gdy pierwszy zastój minął, akcja rozkręciła się na tyle mocno na obydwu tych płaszczyznach, że mogłam z powodzeniem zanurzyć się w lekturze, a mój zachwyt nad nią trwał aż do ostatniej strony książki. Pod względem fabularnym muszę oddać autorce to, że potrafiła utrzymać ten sam poziom od pierwszej do ostatniej strony i mimo mojego krótkiego zastoju nie potrafię nie być pod wrażeniem tej powieści.
Terakowska zachwyciła mnie wykreowanym przez siebie klimatem, wręcz mogę stwierdzić, że jest to największy atut tej powieści. Urzekło mnie, z jaką precyzją opisuje przenikanie się dwóch płaszczyzn czasowych - świata "przed" i świata "po", dwóch całkowicie odmiennych rzeczywistości. O ile świat, w którym żyje Jon ma w sobie coś z baśni i uroku tego, co dzikie, pierwotne, o tyle świat współczesny zostaje obnażony, ujawniając to, że pośpiech, chciwość i pogoń, prędzej czy później powodują upadek. W Samotności bogów romantyzm świata Jona przeplata się z brutalnym światem współczesnym, w którym główny bohater stara się znaleźć lekarstwo na wszelkie zło.
Język, jakim operuje w swojej książce Terakowska jest wprost przesycony niejednoznacznością, mistycyzmem, symboliką, przez co nie trafia on do każdego odbiorcy. Jednocześnie nasza polska pisarka pokazała, że nie jest całkowicie oderwana od rzeczywistości. To, co mnie tak ujęło w tej książce, to niesamowita umiejętność wprawnego posługiwania się rozmaitymi symbolami i mistycyzmem, przy jednoczesnym wręcz czułym opisie realistycznego świata. Widać to szczególnie w tych momentach, kiedy obserwujemy przenikanie się światów i dwóch czasoprzestrzeni w książce. Terakowska podchodzi do opisywania zarówno świata Jona, jak i tego współczesnego z niesamowitą czułością, dostrzegając to, co łatwo stracić z oczu: zagubienie, zbytnie przywiązanie do rzeczy materialnych, chciwość, pożądanie. Jej opisy świata przedstawionego są pełne sugestii. To niuanse, które dobrze jest wyczuć, zwłaszcza przed sięgnięciem po inne jej książki.
Bohaterowie to kolejny po mistrzowsku wykreowany element tej książki. Co intrygujące, mamy tak naprawdę kilka postaci, które odgrywają w tej historii znaczące role. Stary szaman, który staje się dla Jona przewodnikiem, swego rodzaju mistrzem w miarę, jak chłopiec odkrywa swoje powołanie. Jon to obserwator, wędrowiec, bohater, z którym zdecydowanie może utożsamić się Czytelnik (a przynajmniej ja się z nim utożsamiłam), stopniowo wchodzący w swoje powołanie. Obserwator to jego kluczowa rola, ponieważ Jon reaguje na wezwania. Nie jest pozbawiony własnej woli, ale obserwuje i słucha, a następnie wędruje, aby wypełnić swoje zdanie. I wreszcie Światowid, bóg o wielu twarzach, postać, która w zasadzie nie ma udzielonego głosu, a mimo to podczas lektury jego obecność jest w każdym aspekcie odczuwalna, on po prostu JEST. To bycie oznacza właśnie jego kluczową rolę. To bohater symbolizujący dawne czasy, które muszą upaść wskutek nowego, nowej wiary, która przychodzi. Kontrastowe, czasem wymykające się znanym schematom postacie, jak i sposób, w jaki zostali opisani, sprawiają, że są oni tak intrygujący i czyta się o nich z prawdziwym zaangażowaniem!
Po przewróceniu ostatniej strony zdałam sobie sprawę, jak bardzo brakowało mi właśnie takiej historii - niejednoznacznej, której sens trzeba odkryć zanurzając się coraz mocniej w lekturze. W takcie zaczytywania się w nią można znacznie lepiej zrozumieć siebie, a ja właśnie tego potrzebowałam. To z pewnością książka, która zostanie ze mną na dłużej!
Samotność bogów to książka, którą z całego serca polecam miłośnikom powieści Terakowskiej. Przede wszystkim jest to idealna powieść dla tych, którzy lubią nietuzinkowe fantasy, interesują się podróżami między światami i w głąb własnego wnętrza, tym którzy nie boją się stawiać sobie i światu trudnych pytań, na które odpowiedzi nie zawsze łatwo odkryć. A niniejsza powieść zapewnia sporą dawkę takich treści, a ponadto pozwala spojrzeć na swoje "Ja" z nieco innej perspektywy. Na chłodne jesienne wieczory z kubkiem gorącej herbaty pozycja obowiązkowa!
Moja ocena: 9/10. :)

Tak się składa, że Poczwarkę też kiedyś czytałam, ale nie wiedziałam, że Terakowska napisała coś trochę w stylu fantasy. Chętnie przeczytam.
OdpowiedzUsuń