18 marca
"Moja przyjaciółka śmierć. Kulisy zawodu grabarza" z Robertem Koniecznym rozmawia Maria Mazurek

Szczęśliwe w tym Nowym Roku tak się złożyło, że miałam możliwość zaproponowania tytułu do rekomendacji w naszej gazecie. Szybko padło na Moją przyjaciółkę śmierć, gdzie z grabarzem Robertem Koniecznym rozmawia Maria Mazurek. Bardzo cieszę się, że wybrałam właśnie tą powieść do rekomendacji, gdyż lektura tej książki zarówno patrząc okiem dziennikarki, jak i czytelniczki okazała się pasjonującym i ciekawym doświadczeniem!
NALEŻY CZYTAĆ PRZY PIOSENCE:
Za namową żony, grabarz Robert zakłada konto na Tiktoku, gdzie dzieli się kulisami swojej pracy, a niejednokrotnie obala mity i kłamstwa związane z tą profesją. Śmierć nazywa swoją przyjaciółką, gdyż dzięki niej nauczył się doceniać każdy dzień życia. Podkreśla, że wykonywanie tego zawodu wymaga zarówno ogromnej wrażliwości, jak i silnej psychiki – codzienny kontakt ze śmiercią i jej różnorodnymi obliczami budzi bowiem wiele emocji.
- opis własny
Śmierć w naszej kulturze wciąż pozostaje tematem tabu – rzadko się o niej mówi, a gdy już się pojawia, towarzyszy jej powaga i smutek. W polskim społeczeństwie traktowana jest jako coś odległego i nieprzystępnego. Tymczasem grabarz Robert Konieczny w rozmowie z dziennikarką Marią Mazurek, obala stereotypy związane zarówno ze śmiercią, jak i ze swoim zawodem. Śmierć zostaje ukazana z nieco innej perspektywy – jako ktoś z kim można, a wręcz należy się zaprzyjaźnić. Ostatecznie każdy z nas kiedyś się z nią spotka.
Kulisy zawodu grabarza przybliżają nie tylko sam proces przygotowywania zmarłej osoby do pochówku, ale także fascynujący obraz kulturowych różnic i obrzędów związanych z odejściem. Wbrew pozorom nie jest to pozycja utrzymana w pełnym powagi tonie. Wręcz przeciwnie, Robert opowiada o swojej pracy lekko i z humorem, niejednokrotnie podkreślając, że lęk przed tym, co nieuniknione nie ma sensu. Zamiast go pielęgnować, warto żyć świadomie, czerpiąc radość z codzienności. Bardzo mocno to przekonanie wybrzmiewa w tej książce, co mnie tylko inspiruje do działania, ta celebracja ulotnej chwili i wdzięczność za to, co mam.
Książka ma formę wywiadu, co czyni jej lekturę bardzo przystępną. W rozmowach Roberta z Marią Mazurek nie brakuje żartów i śmiechu, pomimo poważnej tematyki. Właściwie trudno byłoby czytać tą książkę bez uśmiechu na twarzy. Jako dziennikarka jestem pod ogromnym wrażeniem takiego sposobu prowadzenia rozmowy i bardzo chciałabym, aby moje wywiady wyglądały podobnie! Choć tematyka rozmowy dotyczy śmierci, podejście do tematu Roberta jest zaskakująco pozytywne, on po prostu traktuje śmierć jako element życia, nie jako temat tabu, o którym nie należy rozmawiać. To piękne podejście uczy celebracji dnia codziennego, zatrzymywania się, aby powąchać kwiaty i zachwycić się urodą świata. Książka liczy około 200 stron, aczkolwiek przy tempie wywiadu i swobodnej postawie rozmówców, nie czuje się tej liczby, gdybym faktycznie nie wiedziała, ile ma ona stron, zapewne dałabym jej mniej. Przez nią się po prostu płynie i zdecydowanie jest to dzieło, które daje się pochłonąć w jeden wieczór, ba w jedną godzinę!
Książka ma formę wywiadu, co czyni jej lekturę bardzo przystępną. W rozmowach Roberta z Marią Mazurek nie brakuje żartów i śmiechu, pomimo poważnej tematyki. Właściwie trudno byłoby czytać tą książkę bez uśmiechu na twarzy. Jako dziennikarka jestem pod ogromnym wrażeniem takiego sposobu prowadzenia rozmowy i bardzo chciałabym, aby moje wywiady wyglądały podobnie! Choć tematyka rozmowy dotyczy śmierci, podejście do tematu Roberta jest zaskakująco pozytywne, on po prostu traktuje śmierć jako element życia, nie jako temat tabu, o którym nie należy rozmawiać. To piękne podejście uczy celebracji dnia codziennego, zatrzymywania się, aby powąchać kwiaty i zachwycić się urodą świata. Książka liczy około 200 stron, aczkolwiek przy tempie wywiadu i swobodnej postawie rozmówców, nie czuje się tej liczby, gdybym faktycznie nie wiedziała, ile ma ona stron, zapewne dałabym jej mniej. Przez nią się po prostu płynie i zdecydowanie jest to dzieło, które daje się pochłonąć w jeden wieczór, ba w jedną godzinę!
Moja przyjaciółka śmierć to powieść, którą czytało mi się niesamowicie przyjemnie! Wyjaśniła mi ona wiele spraw związanych ze śmiercią i procesem umierania, co niestety jest ostatnio w moim życiu rodzinnym "bliskim" tematem. W pewnym sensie ta książka mnie uspokoiła. Pomijając ten aspekt, to po prostu świetny wywiad, który jako dziennikarka potrafię docenić! Inspirująca rozmowa pomiędzy dwojgiem ludzi prowadzona w swobodny i niewymuszony sposób, gdzie uśmiechy się po prostu czuje. I wbrew pozorom, odnośnie do tematu książki, bardzo pozytywne i optymistyczne dzieło. Mam nadzieję, że prowadząc wywiady będę w stanie wzbudzić w moich rozmówcach pozytywne odczucia i wywołam na ich twarzach uśmiechy.
Moja przyjaciółka śmierć to poruszająca, błyskotliwa i pełna emocji lektura, która na długo zapada w pamięć. To luźny reportaż, który uczy pokory, oswaja lęk przed śmiercią i przypomina, jak ważne jest dostrzeganie piękna w najprostszych rzeczach, jednym słowem, książka absolutnie wyjątkowa!
Moja ocena: 10/10. :)
Moja ocena: 10/10. :)
Brak komentarzy: