Prawdę mówiąc, odkąd (znów!) na bookstagramie rzucił mi się w oczy profil Weroniki, a następnie gdzieś znalazłam recenzję książki Nie całuj się pod kapliczką, postanowiłam, że koniecznie muszę ją przeczytać. O ile tom pierwszy udało mi się zdobyć w formie e-booka, tak na kolejne części postanowiłam zapolować w krakowskich bibliotekach. Jakież było moje zaskoczenie, kiedy odkryłam, że każdy tom znajduje się w innych placówkach, mało tego, w kompletnie różnych miejscach… Stwierdziłam, że trudno, jeśli pierwszy tom ostatecznie mi się spodoba, mogę się przejechać po te kolejne. Nie całuj się pod kapliczką Weroniki Pawlak zdecydowanie spełniło moje oczekiwania, aczkolwiek nie obyło się bez drobnych mankamentów.
NALEŻY CZYTAĆ PRZY PIOSENCE:

Faustyna Świt uwielbia zapisywać cytaty na drzwiach swojej szafy, nie znosi żółtych spódnic i widoku swoich włosów w lustrze o poranku. Kiedy na rozpoczęciu roku szkolnego poznaje Józka błyskawicznie dochodzi do wniosku, że nigdy w życiu się z nim nie zaprzyjaźni. A jednak pojawienie się tego nowego ucznia sprawia, że jej świat skurczony dotąd do dwójki najbliższych przyjaciół zaczyna się poszerzać i przyśpiesza. Co wyniknie z ich przypadkowego spotkania?
Nie całuj się pod kapliczką to pierwszy tom Trylogii Sercowskiej, która cieszy się ogromną popularnością wśród tysięcy użytkowników serwisu Wattpad.
opis własny

Muszę przyznać, że zabierałam się do tej książki z ogromnym entuzjazmem. I przez pierwsze kilkadziesiąt stron moje zainteresowanie nie osłabło. Bardzo chciałabym powiedzieć, że ta książka trzymała mnie w napięciu i utrzymywała moje skupienie aż do ostatniej strony, ale tak nie było. A przynajmniej nie do końca, ponieważ czytałam ją zrywami.
Nie całuj się pod kapliczką to książka, która zasługuje na wyróżnienie. Chociażby z uwagi na ciekawy koncept fabularny. Fabuła rozwija się misternie tkana niczym przepiękna nić. Autorka raz po raz mnie zaskakiwała nagłymi wątkami, niejednokrotnie udowadniając mi, że w tej książce nie ma nudy. Na uwagę zasługują także bogate odniesienia do innych książek, także lektur języka polskiego i co najważniejsze do Biblii. Historia Józka i Faustyny jest bowiem w dużej mierze podparta biblijnymi odniesieniami, co osobiście uważam za duży plus. Nie da się jednak ukryć, że tak rozbudowana książka, licząca aż 704 strony, bohaterowie przebywają naprawdę długa drogę zarówno do tego, aby lepiej się poznać i stoczyć swoje własne bitwy, cóż, potrafi wymęczyć.
Niejednokrotnie potrzebowałam dłuższej przerwy od tej historii, by w międzyczasie przeczytać inne książki i dać sobie odskocznię. W efekcie czytałam ją chyba ponad miesiąc. Pomimo faktu, że jest ona świetnie rozbudowana pod kątem fabularnym, tak jej znaczna objętość mocno rzutuje na odbiór. Można niekiedy odnieść wrażenie, że to wszystko się po prostu za bardzo wlecze i byłoby lepiej, gdyby rozbić ten tom na dwa krótsze. Możecie sobie wyobrazić moją minę, kiedy zobaczyłam, że dwa kolejne mają podobną objętość. Cóż, nie rozstanę się z Sercowem tak szybko, i dobrze, gdyż tak jak Józek pokochałam to idylliczne miejsce.
Niewątpliwie największym atutem tej książki jest jej klimat. Już od pierwszych stron Sercowo przypomina uroczą wioskę (czy nie wzorowaną przypadkiem na Wyspie Księcia Edwarda? :)), gdzie ludzie są dobrzy, panuje wszechobecna miłość, a każdy sąsiad temu drugiemu spieszy na pomoc. Sercowo to miejsce, które trudno opuścić. Myślę, że w dużej mierze taki był pomysł autorki, by czytelnik zostawił w tym miejscu kawałek swojego serca. Na całe szczęście ta sielska idylla jest nieco pozorna, gdyż jak każde miasteczko, tak i Sercowo ma swoje problemy. Nie każdy tutaj jest tak dobry i piękny, jak mogłoby się wydawać. Jest tutaj przynajmniej dwójka zranionych ludzi, których czyny sprawiają tym pozostałym cierpienie. I chociaż Faustyna z Józkiem oferują pomoc, niekoniecznie przynosi to spodziewany skutek. Napisałam wcześniej całe szczęście, poniewaz gdyby Sercowo byłoby doskonałe nie byłaby to opowieść osadzona w realnym świecie, ale bardziej zbliżona do utopii. Wówczas idealizmu byłoby w tej powieści zdecydowanie za dużo. A mówiąc o idealistach warto spojrzeć na Faustynę Świt, główną bohaterkę powieści.
Tym co mnie ujęło w Faustynie to złożoność tej postaci. Dziewczyna przy całym swoim rozmarzeniu, gadulstwie i serdeczności gdzieś w środku nadal jest małą dziewczynką, która doświadczyła nękania, ale dzięki temu potrafi zrozumieć cierpienie innych. Jej uśmiech i rozmarzenie są swego rodzaju mechanizmem ochronnym. Wiele osób nazywa Faustynę dziecinną. I jest w tym trochę racji. To bohaterka wierząca w dobro i w ludzi, jednak są sytuacje, kiedy zdecydowanie bywa zbyt naiwna i dramatyzująca, gdyż tak bardzo boi się zranienia. Stanowi kompletne przeciwieństwo Józka i zarazem wspaniałe jego uzupełnienie. Najbardziej lubię te momenty, kiedy obydwoje uczą się od siebie nawzajem. Dobroć Fau leczy Józkową zawziętość, z kolei on uczy ją bardziej trzeźwego spojrzenia. Chociaż bywały momenty, kiedy drażniło mnie zarówno zachowanie Fau, jak i Józka, to jednak uważam, że razem bardzo dobrze się uzupełniają.
Styl, jakim operuje Weronika Pawlak przypomina mi rzekę. Jest niezwykle bogaty, wypełniony cytatami, nawiązaniami do różnych dzieł literackich, a niekiedy nawet i dygresjami. Gdyby ta powieść była krótsza byłabym zachwycona. Jednak przez jej sporą objętość te momentami za długie opisy były męczące. Pomimo tego trudno byłoby nie docenić piękna tego stylu, bogactwa metafor i idącej za tym wrażliwości autorki.
Podsumowując, Nie całuj się pod kapliczką to piękna i wyjątkowa książka, o której długo nie będę potrafiła zapomnieć. I dana jej ocena jest tego zdecydowanie warta. Jestem przekonana, że sięgnę po kolejne tomy! Na razie jednak potrzebuję odrobiny przerwy od obecnego tam przesytu. A tymczasem Pokochaj mnie pod uniwersytetem grzecznie czeka sobie na półce.

To pozycja idealna na długie letnie wieczory, kiedy ma się ochotę na naprawdę długą i bogatą pozycję. Aczkolwiek, uprzedzam, warto jest dać sobie na nią czas, niekiedy nawet robić przerwy, gdyż czytana na raz potrafi naprawdę wymęczyć, uwierzcie! Polecam serdecznie!
Moja ocena: 9/10. :)

Brak komentarzy: