Wstawaj Alicja to bardzo ważny dla mnie reportaż. Dwukrotnie przeczytałam książkę Doroty Chęć zanim zabrałam się do pisania tej recenzji. Po raz pierwszy przeczytałam ją w zeszłym roku, o czym zresztą wspominałam. Bardzo długo zabrało mi też przygotowanie się do jej napisania. Tak wielkie zrobiła ona na mnie wrażenie i nie mam wątpliwości, że jest to jedna z tych najważniejszych dla mnie książek w moim życiu. Wierzcie mi, warto poznać historię Alicji. I z takim wstępem zapraszam na recenzję!

NALEŻY CZYTAĆ PRZY PIOSENCE:

 

Alicja Mazurek, kobieta o nieprzeciętnej urodzie, na którą łatwo zwrócić uwagę. Nastolatka, która poznała Jezusa i zapragnęła oddać Mu swoje życie. W 2018 roku ulega wypadkowi samochodowemu, a hasłem #WSTAWAJALICJA przez prawie dwa lata żyje jej rodzinne miasto Lublin. Umiera niespodziewanie 29 grudnia 2019 roku w dzień Świętej Rodziny. Odnalezione po jej śmierci zapiski odsłaniają wyjątkową głębię i zadziwiają jej najbliższych. Mogłoby się wydawać, dziewczyna jakich wiele. Jednak czy zwyczajna nastolatka zapisuje w swoim dzienniku słowa: "Trwaj przy mnie. Chcę czuć Twoja obecność", a kilka dni przed wypadkiem wyznaje ojcu, że gdyby miała umrzeć, to jest na to gotowa? Kim byłaś, Alicjo Mazurek? Reportaż Doroty Chęć stara się przybliżyć postać Alicji, z pewnością nieprzeciętnej młodej kobiety, którą zdecydowanie warto poznać.

- opis własny

Wstawaj Alicja to jedna z tych książek, do których lubię wracać, gdyż porusza ona czułe struny mojego serca i przypomina o tym, co jest dla mnie ważne. Dorota Chęć, przedstawiając historię Alicji i ją samą, miała przed sobą dość wymagające zadanie, z którego jednak wywiązała się znakomicie! To historia wydarzeń, które łatwo wymykają się współczesnym stereotypom i racjonalności. 

Dorota Chęć przygotowując się do napisania niniejszej książki rozmawiała z bliskimi Alicji, starając się nie tylko czysto faktograficznie przedstawić jej życie, ale i pokazać ją samą, taką jaką była, bez upiększania. Cały reportaż poświęcony jest właściwie odpowiedzi na pytanie: kim byłaś Alicjo Mazurek. Zamierzony cel udaje się Chęć osiągnąć. Reportaż o nadziei wbrew nadziei to historia ogromnego bólu, cierpienia, ale przede wszystkim nadziei, a przez nią także i radości. Autorka skrupulatnie przedstawiła historię Alicji, jej dzieciństwo, drogę formacji we wspólnocie, przyjaźnie. Poznajemy właściwie całe jej życie od narodzin aż do śmierci. Rozmowy z bliskimi Alicji, a także wplatane gdzieniegdzie fragmenty z jej dziennika, nadają książce niesamowitą głębię i sprawiają, że spoglądająca z papierowych stron jej bohaterka jest jeszcze bardziej bliższa czytelnikowi.

Chociaż jej bliscy ukazują Alicję jako dziewczynę zwyczajną, która miała swoje pasje, tym, co uderza przy przyjrzeniu się jej głębiej jest autentyczność. To ona pozwala dostrzec wyjątkowość Ali. I niewątpliwie wątkami, które nieustannie się w tej książce przeplatają są relacje oraz emocje bohaterów książki. Co ujmujące i pokazujące siłę przyjaźni, było to, że po wypadku Alicji jej przyjaciele traktowali ją tak samo, jak przed wypadkiem. Po studniówce odwiedzili ją, by jej o balu opowiedzieć i pokazać zdjęcia. Pomimo, że jest to reportaż, Chęć zrobiła tutaj sporo miejsca na wszelkiej maści emocje. Jest tutaj miejsce zarówno na złość, smutek, niedowierzanie, nadzieję, radość. Autorka oddaje głos najprzeróżniejszym postaciom, które przewinęły się przez i w życiu Alicji Mazurek - rodzicom, Agnieszce i Wojtkowi, jej przyjaciołom, przybranej siostrze Ali, znajomym, a także tym bardziej znanym postaciom, jak pewien zakonnik, porównywany do ojca Pio. Dorota Chęć wypełniła swój reportaż anegdotkami, które pozwalają zobaczyć i poznać Alę z wielu różnych perspektyw.

Reportaż poświęcony historii Alicji jest dość krótki, liczy nieco ponad 200 stron, co sprawia, że jest to lektura idealna na jeden wieczór. Rozdziały oznaczone są poszczególnymi fragmentami cytatu z Pisma Świętego, konkretnie z Księgi Tobiasza: „Ufaj, córko, Pan nieba obdarzy cię radością w miejsce twego smutku” (Tb 7, 17). Są one krótkie, ułożone chronologicznie, dzięki czemu podczas lektury absolutnie nie ma się poczucia jakiegokolwiek przesytu formy nad treścią. Życie Alicji opisane na 210 stronach, zamknięte w słowach Doroty Chęć, to życie zwyczajnej nastolatki, która zapragnęła żyć czymś więcej - relacją z Jezusem. Pozbawiony patetyczności i zbytnich ozdobników, prosty, a zarazem niesamowicie szczery styl ujmuje i nie pozwala oderwać się od lektury ani na chwilę, a jeśli już to tylko po to, aby otrzeć łzy. Ta książka niesamowicie mnie poruszyła. Ujęła mnie swoją szczerością i głębią. To zresztą jeden z powodów, dla których tak długo zabierałam się do napisania tej recenzji.

Zwyczajne życie Alicji, a jednocześnie jej głęboki wpływ na innych przenikają się wzajemnie w tej książce, tworząc niezwykły klimat. Tą książkę się po prostu czuje i nie ma absolutnie szans, aby czytać ją w emocjonalnym oderwaniu. Przykład Alicji pokazuje, że świętość może zamykać się w codzienności i jest ona dostępna dla każdego. Nie ulega wątpliwości, że swoim życiem Ala obudziła wiele uśpionych serc, świadczy zresztą o tym tłum żałobników zgromadzony na pogrzebie dziewczyny oraz inne świadectwa. Szczerość i znajomość siebie to bardzo ważne cechy. 

Alicja jest osobą, którą szczerze podziwiam i staram się naśladować. Czuję, że jest mi bliska, ponieważ jedną z wyróżniających ją cech jest autentyczność i brak lęku przed pójściem pod prąd. To sposób bycia bardzo podobny do mojego. Bohaterka reportażu przyciągała do siebie innych swoim ciepłem, otwartością, spontanicznością i szczerym zainteresowaniem. Pomimo swojej autentyczności pozostawała lubiana. Chętnie bym się z nią spotkała, mam przeczucie, że mogłybyśmy się polubić.

Wstawaj Alicja to dla mnie bardzo wyjątkowa książka, która pozostanie ze mną na zawsze. Świat potrzebuje autentycznych ludzi, dobrych książek, wschodów i zachodów słońca oraz kubka mocnej kawy. Tego i zaufania. I to właśnie mój świat. 

Na to pytanie można odpowiedzieć tylko w jeden sposób: tak, warto, zdecydowanie! Z pewnością jednak nie jest to książka, którą można przeczytać nie przeżywając wszystkiego, co zostało w niej opisane. Alicja to dziewczyna, którą chciałoby się poznać. Spotkać na ulicy, we wspólnocie, podejść i zamienić kilka słów. Chciałoby się z nią zaprzyjaźnić. Obok tego reportażu nie sposób przejść obojętnie. Pozostawia w sercu zbyt głęboki i piękny ślad. Podobne wrażenie zrobiła na mnie książka Łzy Racheli. Historia tragedii zamienionej w zwycięstwo autorstwa Beth Nimmo i Darrell'a Scotta, której recenzję można znaleźć na blogu. Alicja i Rachel są do siebie bardzo podobne! Polecam serdecznie je obie i zapewniam, że pozostaną z Wami na długo! Warto jednak zarezerwować sobie czas i naprawdę wczytać się w tą historię!

Moja ocena: 10/10 :)


Brak komentarzy: