Z Dziennika Książkoholiczki

Strony

  • Strona główna
  • O mnie
  • KSIĄŻKI
  • Kącik serialowy
  • ZESTAWIENIA
  • Kontakt i Współpraca

16 czerwca

"Portret Doriana Graya"- Oscar Wilde



tytuł oryginału: The Picture of Dorian Gray
data wydania: 13 listopada 2015
liczba stron: 276
słowa kluczowe: oscar wilde, literatura klasyczna, literatura angielska, literatura gotycka
kategoria: klasyka grozy
język: polski


NALEŻY CZYTAĆ PRZY PIOSENCE:


"Portret Doriana Graya" Oscara Wilde'a to powszechnie znany klasyk, a jak klasyk to trzeba go znać. Tak przynajmniej myślałam. Sięgając po "Portet..." chciałam zasmakować się w starej, dobrej literaturze klasycznej. Czy "Portret..." spełnił moje oczekiwania? Cóż, zobaczcie sami! :) 


"Historia Doriana Graya, który jako młody, naiwny chłopiec trafia do pracowni Bazylego Hallwarda. Malarz jest urzeczony niespotykanym pięknem młodzieńca i pragnie namalować jego portret. Tu też Dorian spotyka lorda Henryka, cynicznego bywalca salonów o dość niefrasobliwym podejściu do życia, którego lekko rzucane teorie głęboko zapadają w serce niewinnego Doriana, zmieniając diametralnie jego podejście do życia.
Kiedy portret zostaje ukończony, Dorian wyraża życzenie, by nigdy się nie zestarzeć, a na zawsze zachować urodę, jaką na portrecie uchwycił Bazyli. Od tej chwili każde jego przewinienie, każde zło, które wyrządza bliźnim znajduje odzwierciedlenie w portrecie, sam Dorian jednak zachowuje niczym nieskażoną urodę. Widząc to, zupełnie nie liczy się już z żadnym człowiekiem. Bez skrupułów rani innych, aby zaspokoić własne egoistyczne potrzeby…"

- źródło opisu- Empik

Młody i piękny Dorian Gray pragnie zachować swoją młodość, którą na płótnie uwiecznił malarz Bazyli Hallward.  Nieostrożnie wypowiedziane życzenie Doriana  stanie się punktem zwrotnym w jego życiu i ruszy lawinę zdarzeń, w skutek, której ucierpi wielu niewinnych ludzi. 


"Nauczyłeś mnie być próżnym z powodu mojej piękności."


Znaczny wpływ na przemianę wewnętrzną Doriana ma lord Henryk, człowiek mający dosyć kontrowersyjne poglądy. Lord znany jest ze swojego zamiłowania do psychologi ludzkiej i obserwowania ludzi. Zastanawia się, jak daleko ludzie mogą się posunąć, aby zyskać to, czego pragną, czy też jak bardzo są skłonni,by nimi kierować, niczym marionetkami na sznurku. 
Wpływom lorda ulega młody, niewinny, Dorian Gray.


„- A sztuka? 
- Jest chorobą.

- Miłość?

- Złudzeniem.

- Religia?
- Wytwornym surogatem wiary.
- Jesteś sceptykiem.
- Nie, sceptycyzm jest początkiem wiary.
- Czymże więc jesteś?

- Określać znaczy ograniczać.”


Fabuła powieści skupia się przede wszystkim na przemianie wewnętrznej Doriana. Z niewinnego chłopca, którym był, gdy przyszedł do pracowni Bazylego, stał się człowiekiem wyrachowanym, cynicznym. Niemal idealną kopią lorda Henryka. Pozostał piękny zewnętrznie, ale jego dusza nosiła ślady zepsucia i licznych grzechów. Piętno grzechów Dorian nosił jego cudowny portret namalowany przez Bazylego. Im bardziej portret był brzydszy, tym więcej grzechów Dorian Gray nosił na sumieniu. Ostatecznie Dorian stał się piękną lalką o pustej duszy. Popadał w coraz większą obojętność i ważył się na czyny wręcz niemoralne. Portret stał się jego obsesją, strzegł jego istnienia, jak oka w głowie, pilnował, aby nikt nie dowiedział się o pakcie, jaki zawarł z diabłem, w zamian za wieczną młodość, aby nikt nie zobaczył portretu. Był gotów nawet zabić, aby nikt się nie dowiedział, ani nie piętnował jego wyboru. Aż w końcu, stał się mordercą, a jego ręce- niekoniecznie bezpośrednio- plamiła krew wielu niewinnych ludzi. Miał na rękach krew Sybilli Vane, aktorki, w której się zakochał. Nawet się oświadczył. Ale to uczucie było czysto powierzchowne, Dorian kochał piękna grę aktorską Sybilli Vane, nigdy tak naprawdę nie kochał jej samej. 

Powieść "Portret Doriana Graya" to opowieść z morałem, który mówi, że należy ostrożnie wypowiadać swoje życzenia, które ostatecznie mogą nie mieć dobrych konsekwencji oraz, że należy nie żądać rzeczy niemożliwych, za które cena może być zbyt wysoka. Należy cieszyć się tym, co się ma i pielęgnować swoje "ja", aby stawało się lepsze. Należy cieszyć się pięknem dnia codziennego i nie oczekiwać nie wiadomo czego. "Dorian Gray" to powieść psychologiczna, zawracająca studium psychologii człowieka, która obrazuje, jak daleko człowiek jest w stanie się posunąć, by osiągnąć, to co pragnie.

"Ludzie znają dziś cenę wszystkiego, nie znając wartości niczego."

Przyznam, że ta lektura sprawiała mi nie mały problem. Byli to zarówno okropni bohaterowie, sama fabuła, jak i kunszt pisarski autora. Głównym i oczywistym powodem był Dorian, postać, którą w końcu nie wiedziałam  czy lubię czy nie. Ostatecznie stwierdziłam, że jednak nie, nie lubię go. Sposób jego postępowania, motywy, jakie nim kierowały zostały w książce przedstawione w sposób dokładny i logiczny, ale mnie jakoś nie przekonywały. Nie widziałam dla niego usprawiedliwienia za zbrodnie, które popełnił. Z człowieka o pięknej i niewinnej duszy, osoby jaką lubiłam, stał się zimny i wyrachowany. Zmienił się nie do poznania, nie był tą samą osobą, co na początku książki. A jego wyrachowanie, zimna krew i radość, jaką sprawiało mu niszczenie innych ludzi, spowodowało, że miałam ochotę jak najszybciej zamknąć książkę.  Bardzo polubiłam za to postacie drugoplanowe, czyli Sybillę Vane i Bazylego. Sybilla, młoda dziewczyna żyjąca w biedzie, o czystym i niewinnym, ale szczerym i beztroskim sercu.Sybilla była postacią, której największa radością było odgrywanie kolejnych ról na scenie. Kochała swoją pracę, dawała jej spełnienie i była jej pasją. Pokochała Doriana miłością czystą i prawdziwą. Oszalała z rozpaczy, gdy dowiedziała, się, że Dorian kochał tylko jej grę, a jej samej nie. Pamiętam, jak bardzo jej współczułam, gdy Dorian odepchnął ją zimno i z wyrachowaniem. Byłam wtedy wściekła na Doriana, wściekła na jego pustą duszę, jak u kukiełki. On zaś, jak gdyby nigdy nic poszedł do opery. To była scena, która przekreśliła u mnie Doriana. Polubiłam także Bazylego Hallwarda, starego malarza, który pragnął zachować czysta i niewinną dusze Doriana, który próbował ratować go nawet wtedy, gdy było już za późno. Stary, dobry i poczciwy Bazyli zmarł  w okrutny sposób, ale jak do tego doszło, tego zdradzić Wam nie mogę.

Język, jakim napisana jest powieść, jest w gruncie rzeczy typowy dla klasyków. Zawiły, skomplikowany i "ciężki" do ugryzienia. Przez całą powieść przewija się masa starych, niepotrzebnych terminów, które psuły mi nieco odbiór powieści. Nie było prostoty. Był to całkowity przerost formy nad jej treścią. A ciężki język dodatkowo psuł mi czytanie powieści i sprawiał, że wiele razy odkładałam książkę, by wrócić do niej po jakimś czasie i wreszcie ją skończyć.

Przyznaję, powieść "Portret Doriana Graya" zupełnie mi się nie podobał i myślę, że niestety minie trochę czasu, gdy znów rzucę się w wir klasyków typu grozy i psychologii o podobnej tematyce. Dlatego, jeśli czytając "Doriana Graya" macie nadzieję na lekką i przyjemną lekturę, rozczaruję was, przy Dorianie nie  sposób się zrelaksować. 

Jedyny plus, jaki znalazłam w tej książce, to ukazany przez autora świat realistyczny, gdzie ludzie zrobią wszystko by osiągnąć upragniony cel. To świat, w którym ludzie są egoistami, co czyni go bardzo podobnym do obecnego świata, niestety. 

Ogromnym plusem tej książki jest również przepiękna okładka, gdzie dominują ciemne barwy, a jedyne ciepłe barwy są widoczne na motylach, gdy Dorian Gray "rozpada się, znika". Ta okładka jest cudowna!

Tę pozycję mogłabym z pewnością polecić studentom psychologii, bądź też samym miłośnikom psychologii ludzkiej, jak i fanom Oscara Wilde'a.  Przyznam, bez bicia, że czytanie tej książki nie było przyjemnym doświadczeniem. Mimo to, jeśli Ciebie czytelniku interesują tajniki ludzkiej duszy, to ta powieść jest dla Ciebie. Jeśli jesteś gotów wkroczyć w zimne i grube mury zepsucia ludzkiej duszy, drzwi stoją otworem. Do mnie ta książka jednak nie przemawia, mam widocznie inny gust.

Moja ocena:3/10 :)
Czytaj dalej »
on 16 czerwca 1
Podziel się!
Etykiety
klasyk, obyczajowe, psychologiczne
Nowsze posty
Starsze posty

15 czerwca

"Dziewczyna z pociągu"- Paula Hawkins



tytuł oryginału:The Girl on the Train
data wydania: 14 września 2016
liczba stron: 328
słowa kluczowe: alkoholizm, debiut literacki, dziewczyna, groza, literatura angielska, niebezpieczeństwo, oszustwo, poszukiwanie prawdy, prawda, strach, tajemnica, thriller
kategoria: thriller/sensacja/kryminał
język: polski

NALEŻY CZYTAĆ PRZY PIOSENCE:



Po" Dziewczynę z pociągu" sięgnęłam spontanicznie. Nawet nie podejrzewałam, że kiedyś to przeczytam... Na dworze padało, a ja, czułam się senna. Zapragnęłam pogrążyć się w świecie książkowej grozy, napięcia, zbrodni. Mój wzrok natrafił na okładkę "Dziewczyny z pociągu", a ja ujrzałam słowa samego Stephana Kinga: "Znakomity thiller. Nie mogłem się oderwać przez całą noc". Stwierdziłam, że muszę to przeczytać. Przepadłam, przeczytałam książkę w jeden dzień. Czy było warto? Przekonajcie się sami- zapraszam na moją opinię o bestsellerze- "Dziewczyna z pociągu"!


 "Rachel każdego ranka dojeżdża do pracy tym samym pociągiem. Wie, że pociąg zawsze zatrzymuje się przed tym samym semaforem, dokładnie naprzeciwko szeregu domów.
Zaczyna się jej nawet wydawać, że zna ludzi, którzy mieszkają w jednym z nich. Uważa, że prowadzą doskonałe życie. Gdyby tylko mogła być tak szczęśliwa jak oni.

I nagle widzi coś wstrząsającego. Widzi tylko przez chwilę, bo pociąg rusza, ale to wystarcza.

Wszystko się zmienia. Rachel ma teraz okazję stać się częścią życia ludzi, których widywała jedynie z daleka. Teraz się przekonają, że jest kimś więcej niż tylko dziewczyną z pociągu."


-Lubimy Czytać


Rachel, na oko 30-40 letnia rozwiedziona kobieta i alkoholiczka.  Każdego ranka przemierza tą sama trasę pociągiem do pracy. Jazdę spędza na obserwowaniu i studiowaniu zachowań ludzi będących w pociągu, jak i poza nim. Rachel jest osobą, która chciałaby poznać szczegóły ich życia. Twierdzi, że inni są w znacznie lepszej sytuacji niż ona. Najbardziej lubi obserwować dom nr 15, gdzie mieszka młoda para. Rachel nazywa ich Jason i Jess, choć nie wie, jak naprawdę się nazywają, ani kim są. Wydają się być wprost idealni, o idealnym życiu, idealnych partnerach, idealnie dobrani. Ale pewnego dnia wszystko się zmienia... 
 Zewsząd w wiadomościach pojawiają się informacje o zaginięciu młodej dziewczyny, Megan Hipwell. Rachel, wreszcie odnajduje cel w swoim życiu, bo wie, ze tylko ona ma klucz do rozwiązania tej zagadki...

W powieści przewija się kilku ważnych dla całej fabuły, wręcz kluczowych, bym powiedziała, postaci. Powieść została napisana w formie dziennika, a wydarzenia opisywane sa przez trzy różne osoby. Dzięki temu możemy poznać punkt widzenia danej postaci i śledzić wydarzenia z jej perspektywy. Na pierwszy plan wysuwa się oczywiście Rachel, Anna oraz Megan. Na pierwszy rzut oka, nie widać powiązania między tymi bohaterkami, ale wydarzenie, które jest kluczowe dla całej fabuły książki łączy je wszystkie.

Szczerze mówiąc w tej książce nie polubiłam ani jednego bohatera. A jeśli już, to zaraz wychodziły na jaw jego/jej "mroczne sprawki", co sprawiało, że przestawałam tę osobę lubić.
Jeśli miałabym wybierać osobę, która dodawała książce dynamiki, byłaby to zdecydowanie Megan. Kobieta przebojowa o bolesnej przeszłości, krótko mówiąc nałogowa seksoholiczka. Podobała mi się jej pewność siebie, świadomość tego, że popełniła błędy i chce je naprawić oraz jej zaradność i siła charakteru. 

„Wiem tylko, że jednego dnia czuję się dobrze, życie jest słodkie i niczego więcej mi nie potrzeba, a następnego rwę się do ucieczki, nie mogę znaleźć dla siebie miejsca i znowu się pogrążam."


Rachel główna bohaterka, której nie lubiłam od samego początku, ale później zaimponowała mi swoim uporem i chęcią wspomożenia całej sprawy z zaginięciem Megan. Kobieta słaba psychicznie, która popadła w nałóg alkoholowy. Jej początkowa apatia i bierność doprowadzały mnie wprost do szału. Mocno jej kibicowałam, gdy postanowiła odstawić wódkę/ piwo, albo przynajmniej próbowała...


„Nie wiem, gdzie podziała się moja siła, nie pamiętam jak ją straciłam. Myślę, że kawałek po kawałku odłupało ją życie, że się powoli zużyła. Nie jestem już taka jak kiedyś. Przestałam być powabna, jestem na swój sposób odstręczająca.”


Jeśli Rachel, początkowo nie lubiłam, to Anny wręcz nie znosiłam. To typ paranoiczki, która ma dosłownie obsesję na punkcie Rachel i wścieka się, gdy ona przychodzi pod dom, w którym mieszka Anna z córeczką i z mężem Tomem- byłym mężem Rachel.  Anna została wykreowana jako egoistyczna postać, zadufana w sobie, notorycznie włamująca się na komputer męża i szpiegująca jego rozmowy, meile,  i bezgranicznie zakochana w córeczce. To ostatnie jestem w stanie zrozumieć, ale myślenie Anny typu: "Zaraz przyjdzie Rachel, ukradnie mi dziecko. Tom do niej wróci." sprawiało, że miałam ochotę ją udusić. Nie znoszę takich egoistycznych postaci, po prostu nie lubię.

Fabuła skupia się wokół jednego wydarzenia: zaginięcia Megan i poszukiwania sprawcy. Szczerz mówiąc po akcji fabuły spodziewałam się czegoś znacznie lepszego. Tymczasem wszystko było takie nijakie i powolne, pozbawione jakiegokolwiek napięcia. Dodatkowo sprawę utrudniał mi fakt, ze poszukiwanie zbrodniarza było opisane tylko z perspektywy Rachel, która niemal w każdym rozdziale była pijana i nieprzytomna. Spodziewam się grozy, zwrotów akcji "mrożącej krew w żyłach", ale się nie doczekałam. Było... po prostu nudno. Być może autorka chciała w ten sposób pokazać jak naprawdę wygląda śledztwo, bezradność policji wobec braku dowodów... Jeśli naprawdę tak działa policja, no to, trochę słabo.

Styl pisania autorki jest prosty, pozbawiony zbędnych i trudnych do zrozumienia wyrazów. Określenie "lekkie pióro"nasuwa się samo i jest jak najbardziej trafne.  Ten prosty styl, pozbawiony zdobień sprawiał, że książkę czytało się bardzo szybko- naprawdę szybko, biorąc pod uwagę, że przeczytałam to w jeden dzień. Bardzo podało mi się wplatanie w akcję fabuły retrospekcje  z życia bohaterów, co trochę urozmaicało powieść.

Wiele razy miałam ochotę odłożyć przez to książkę, ale powstrzymywały mnie dwie rzeczy: lekki i prosty styl autorki oraz chęć dowiedzenia się kto jest sprawcą? Oczywiście, mogłam przeczytać tylko ostatnią stronę i mieć to z głowy, ale to nie byłoby w moim stylu. Chciałam dowiedzieć się sama. Dlatego mimo wszystkich tych wymienionych przez mnie wad, książka działała na mnie jak narkotyk. MUSIAŁAM czytać dalej, nawet jeśli fabułą była nijaka, a bohaterowie irytujący. Sama snułam domysły, kto może być sprawcą zaginięcia Megan i jaki mógł mieć motyw? Jednak moje domysły okazały się błędne. Był to ktoś kogo zupełnie się nie spodziewałam. To jest zarówno plus, jak i minus w moim przypadku. Minus dlatego, że nie było żadnych konkretnych poszlak, ani nawet podejrzeń, jakby ot, tak, to po prostu ON i kropka. Plus, dlatego, że było to dla mnie zaskoczenie i wreszcie było coś niespodziewanego i mroczniejszego. Szkoda, tylko, że dopiero pod sam koniec.

Muszę szczerze przyznać, że książka mi się nie podobała, była wprost okropna, gdyby nie lekki styl autorki i moja ciekawość, co do tożsamości sprawcy. Gdyby nie to, to zapewne odłożyłabym ją natychmiastowo. Bardziej niż thriller nasuwało mi się określenie: obyczajówka z wątkiem kryminalnym, tylko w bardzo słabym wydaniu,.







Komu mogę tę pozycje polecić? Z pewnością nie przyjmie się ona ciepło w gronie fanów dobrych kryminałów czy thrillerów z mrożącą krew w żyłach akcją. Nie, to po prostu powieść "lekka" na dżdżystą pogodę, dla tych, którzy chcę się ponudzić. Zapewne znajdą się gdzieś na świecie fani Pauli Hawkins, którzy przyjmują ciepło i życzliwie jej literaturę, ja jednak się do nich nie zaliczam. To po prostu moja obiektywna opinia. Jeśli chcesz- spróbuj, może akurat Tobie "Dziewczyna..." przypadnie do gustu.

Moja ocena: 4/10
Czytaj dalej »
on 15 czerwca 8
Podziel się!
Etykiety
obyczajowe, psychologia, romans, thiller
Nowsze posty
Starsze posty

01 czerwca

"Zbrodnia i kara"- Fiodor Dostojewski


tytuł oryginału: Преступление и наказание (Prestupleniye i nakazaniye)
data wydania: 23 maja 2018
liczba stron: 608
kategoria: Literatura piękna
język: polski


Nagrody: The Novel 100 (2003)


NALEŻY CZYTAĆ PRZY PIOSENCE:



"Zbrodnię i karę" Dostojewskiego znają chyba wszyscy, jeśli nie jako szkolną lekturę, to jako swoiste studium psychiki mordercy. Jeszcze inni zaliczają dzieło Dostojewskiego do szerokiego grona literackich klasyków, które warto przeczytać, w tym również i ja. Klasyki (w tym także lektury) często pisane są typowym staropolskim językiem, a jeśli nie to często specyficznym i przez co zwykle są trudne w odbiorze, co przedkłada się na niezrozumienie treści. U mnie z Dostojewskim było zupełnie inaczej! Choć przyznam, że na początku styl mocno zbijał mnie z pantałyku, to jednak po pewnym czasie w miarę przywykłam. Uważam, że  "Zbrodnia i kara" z pewnością zasługuje na miano klasyka i to z tych "najwyższej półki"..
"Zbrodnia..." pozbawi was wszelkich złudzeń o życiu oglądanym przez różowe okulary..
Zapraszam, nie sposób się oderwać!

„ Zbrodnia i kara to bez wątpienia najwybitniejsze literackie studium psychiki zbrodniarza. Dostojewski nadzwyczaj wnikliwie obrazuje motywy popełnionej zbrodni, a także wewnętrzną walkę sprawcy z dręczącymi go wyrzutami sumienia. Pomysł historii Rodiona Raskolnikowa, byłego studenta prawa, który postanawia zamordować bogatą lichwiarkę, zrodził się prawdopodobnie, kiedy autor przebywał na katordze, a jego współwięźniami byli między innymi mordercy.
Dostojewski nadał swojemu bohaterowi cechy człowieka zatraconego we własnym egoizmie, uważającego się za jednostkę wybitną, stworzoną do wielkich czynów, w pełni uprawnioną do eliminacji osób „zwykłych, bezużytecznych oraz plugawych”. Ale skazał go na totalny upadek. Za haniebne czyny czeka bowiem Rodię sroga kara.
Tragiczna w wydźwięku powieść o wyobcowaniu, nieodwracalności czynów oraz ich bolesnych konsekwencjach."

- LubimyCzytać

Biedny student Raskolnikow chcąc polepszyć swoją sytuację materialną zabija lichwiarkę Alonę i jej siostrę, Lizawietę.  Bohater wierzy, że zabicie lichwiarki przysporzy dobra ludzkości, jednak dzieje się inaczej.

Dostojewski wykreował świat, w którym granica między dobrem, a złem stopniowo się zaciera, ale wciąż jest  widoczna. Świat, gdzie zabójstwo stawiane jest na piedestale, jako wzór czynu dla dobra społeczeństwa. Zasady moralne czy kodeksy etyczne są nieważne, to złudzenie, które można w każdej chwili rozwiać. Ludzie starają się zrobić wszystko by przetrwać. Zabójstwo poczytywane jest jako największy honor, jakiego może dopuścić się człowiek, a to wszystko dla dobra ogółu. To zasada jaką kieruje się główny bohater, Rodion Romanowicz Raskolnikow. 

„Nie zabiłem człowieka, zabiłem zasadę”.

 Zabieg jaki zastosował Dostojewski- obdarcie człowieka z perspektyw, pozbawienie go złudzeń, to brutalne uświadomienie Czytelnikowi do czego zdolni są ludzie, aby przetrwać. Autor pozbawia złudzeń dotyczących kolorowego życia w świecie widzianym przez różowe okulary i tony waty cukrowej. Czysty, brutalny realizm powieści sprawia, że jest ona jedyna w swoim rodzaju i przez to wyjątkowa.

Główny bohater, Rodia prezentuje postawę człowieka wypaczonego moralnie, przekonanego, że śmierć lichwiarki będzie korzystna dla dobra ogółu. Czyn Raskolnikowa staje się jednak przyczyną  cierpienia wielu innych osób, a widmo zabójstwa prześladuje samego mordercę. Bohater traci umiejętność odróżniania dobra od zła, co znajduje potwierdzenie w jego artykule opublikowanym w gazecie Petersburskiej, gdzie Rodia dzieli społeczeństwo na dwie kategorie: ludzi zwykłych i ludzi niezwykłych, którym wszelkie chwyty są dozwolone w imię wyższego dobra. Swoją inspirację do zabójstwa lichwiarki czerpał z postaci Napoleona, którego uważał za swojego mistrza, gotowego poświecić kilkaset żołnierzy, aby osiągnąć cel. Sam fakt, że Rodia uznawał Alonę za "wesz" był pogwałceniem kodeksu zasad moralnych i etycznych. Bohater wie, że "sprawiedliwości musi stać się zadość" i nie uniknie kary, stara się jednak odwlec jak najdalej ten moment. Skutki zabójstwa są dla niego nie do zniesienia: powracająca gorączka, majaki senne, ciągłe zdenerwowanie. Młodzieniec podejrzewa się nawet o niezdolność kochania względem matki i siostry, Duni.

„Są granice, których przekroczenie jest niebezpieczne; przekroczywszy je bowiem, wrócić już niepodobna.”


Dużą rolę w nawróceniu Rodii na dobrą drogę odgrywa postać Soni i czytana przez nią Ewangelia o Wskrzeszeniu Łazarza. Osiemnastoletnia dziewczyna zmuszona do prostytucji, aby wyżywić swoją rodzinę jest zupełnym przeciwieństwem Rodii, jego "krzywym odbiciem". Jej niezachwiana wiara w miłość Bożą, wiara w ludzkość, pomimo zła jakiego  doświadczyła sprawia, że jest to postać bardzo pozytywna. Dostojewski nakreślił portret dziewczyny okrutnie skrzywdzonej przez los, a mimo to o czystym i niewinnym sercu. Bardzo polubiłam Sonię właśnie za tą wiarę w miłość i w to, że ludzie mogą się zmienić. Kolejną postacią, którą bardzo polubiłam jest Razuchmin, kolega ze studiów Rodii. Samo jego imię, a właściwie nazwisko sprawiało, że na ustach wykwitał mi uśmiech, ponieważ kojarzyło mi się ono z racuchami. Razuchmin to postać bardzo pozytywna ciepła, przez co trochę nie pasuje do świata zbrodni, jaki wykreował Dostojewski. Razuchmin został przedstawiony jako pełen optymizmu, zaradny chłopak chwytający się każdej możliwej pracy, dodatkowo z zamiłowaniem do damskich wdzięków. 

Fabuła, jaką wykreował mistrz realistycznej prozy psychologicznej  jest właściwie z góry do przewidzenia (przynajmniej dla mnie), dlatego chwilami męczyło mnie czytanie, ale po chwili znów powracałam. Spodziewałam się jednak nieco więcej zwrotów akcji, jakiegoś "napięcia", ale niestety się nie doczekałam.

W "Zbrodni i karze" występuje wielowątkowość, co  w moim przypadku jest na duży plus, bo to zawsze urozmaicenie przyjemności czytania. Oprócz motywu winy i kary, mamy do czynienia z wątkiem miłosnym, który odgrywa ważną rolę dla całej fabuły książki.Miłości Soni, która zmienia Raskolnikowa, dzięki czemu możemy zaobserwować jego wewnętrzną przemianę.. Wątek ten został bardzo składnie złożony w całość i ładnie wieńczy  zakończenie książki.To dzięki miłości Soni, bohater zaczyna rozumieć błędy jakie popełnił i odczuwać skruchę z powodu popełnionych czynów.Wątek ten rozwija się stopniowo, przez co Czytelnik może lepiej przyjrzeć się każdemu z bohaterów i wynieść solidne podstawy o tym, jak prawdziwa miłość powinna wyglądać. Nie znajdziemy tu żadnych 'ochów' i 'achów' czy zachwytów tą drugą połową, a jedynie proste i szczere uczucie.

„Ludzka miłość zawiera się w tym, że dwie samotności nawzajem opiekują się sobą, łączą i żyją dla siebie.” 

Muszę przyznać, że jest to jedne z najlepszych klasyków, jakie do tej pory czytałam. Język jakim operuje Dostojewski, surowy i brutalny początkowo mnie odstraszał, miałam wrażenie, że jest zbyt "ciężki". Jednak po pewnym czasie przywykłam i stwierdziłam, że idealnie komponuje się z treścią książki. Podsumowując, mogę z cała pewnością stwierdzić, że "Zbrodnia i kara" zasługuje na miano jednego z największych klasyków w historii.



Zdecydowanie! Polecam tym, którzy mają zamiłowanie do klasyków literackich oraz tym, którzy chcą przeczytać świetną ponadczasową książkę. Warto dodać, że tematyka tej książki jest szerzej omawiana  na studiach z psychologii, co dowodzi, że "Zbrodnia i kara" to jeden z najlepszych i największych podręczników psychologicznych o mordercach. Polecam- i jeśli będziecie czytać "Zbrodnię i karę" deszczową porą, albo zarywać nockę to idealnie wczujecie się w klimat! Ja niestety nie mogłam sobie pozwolić na "zrywanie nocy", ale "zarywałam wieczory" i naprawdę było warto! Odpowiedni klimat pomaga skupić się na czytaniu! Do tego filiżanka mleka...hmm... Czego chcieć więcej?

Moja ocena: 7/10. :)




Czytaj dalej »
on 01 czerwca 6
Podziel się!
Etykiety
klasyk
Nowsze posty
Starsze posty

13 maja

"Madame"- Antoni Libera


data wydania: 1998 (data przybliżona)
liczba stron: 396
słowa kluczowe: nauczycielka francuskiego, szkoła w PRL, szkolna miłość,
kategoria: literatura współczesna
język: polski

NALEŻY CZYTAĆ PRZY PIOSENCE:




Powieść "Madame" otrzymałam jako nagrodę za 1 miejsce w Ogólnopolskiej Olimpiadzie z Wiedzy o Literaturze. Czerwona oprawa książki, okładka i skrzydełka pozbawione opisu zaintrygowały mnie, a język jakim operuje Libera zmusił mnie do przerwania "Pride" i rozpoczęcia przygody z "Madame"... Czy było warto? Otóż, jak najbardziej! Zapraszam na recenzję jednego z największych dzieł pod względem językowym - moim skromnym zdaniem rzecz jasna - autorstwa Antoniego Libery!



"Powieść jest ironicznym portretem artysty z czasów młodości, dojrzewającego w peerelowskiej rzeczywistości schyłku lat sześćdziesiątych. Narrator opowiada o swoich latach nauki i o fascynacji starszą od niego, piękną, tajemniczą kobietą, która uczyła go francuskiego i dała mu lekcję wolności. Jest to zarazem opowieść o potrzebie marzenia, o wierze w siłę Słowa i o naturze mitu, a także rozrachunek z epoką peerelu. Tradycyjna narracja, nie pozbawiona wątku sensacyjnego, skrzy się humorem, oczarowuje i wzrusza."
-LubimyCzytać




Powieść jest satyrycznym obrazem artysty w czasach młodości, akcja osadzona w świecie PRL-u. Autor wspomina swoją fascynację nauczycielką francuskiego, kobietą starszą od niego o parę ładnych lat, wykształconą, nader to piękną, lecz o niezwykle chłodnej, a wręcz ironicznej osobowości. Gdy natrafiłam na opis książki wiedziałam, że będzie to powieść najbardziej zbliżona do gatunku autobiografii, co mnie trochę odstraszało. Jednak nie potrafiłam "porzucić książki", na to nader mnie intrygowała, kusiła, wabiła, zupełnie jak osoba tytułowej Madame La Bele Victoria. Nie mogłam tak po prostu "nie przeczytać" tej wyjątkowej pozycji czy ot, tak pozostawić nietkniętą na półce... Zabrałam się do czytania. :)

Akcja powieści rozpoczyna się w chwili podjęcia przez narratora nauki na etapie szkoły średniej. Już na pierwszych kartach powieści wyłania się obraz niezwykle utalentowanego i ambitnego ucznia, który marzy, aby zaimponować światu. Zakłada zespół o nazwie "Modern Jazz Quartet" i daje popisowy występ na festiwalu szkolnych chórów i zespołów wokalnych, co skutkuje trójką ze sprawowania i rozwiązaniem zespołu.Bohater jest jednym z lepszych, o ile nie najlepszym uczniem w szkole z języka francuskiego. Oprócz tego potrafił także sprawnie mówić jedenastogłoskowcem i improwizować Szekspira, co daje efekty w postaci pierwszego miejsca w konkursie recytatorskim i nagrody Rhula. Bohater zaskoczył nawet samego ES' a, mistrza ceremonii. Dwa lata liceum minęły naszemu bohaterowi na nielicznych próbach "zabłyśnięcia" przed sceną jaką był świat i przed samym sobą. Chwytał się różnych możliwości i nagle marzenie, aby zabłysnąć ustąpiło pola innemu celowi- na trzecim roku pojawiła się Madame, kobieta elegancka, dumna, chłodna, perfekcyjnie władająca językiem francuskim.  Tytułowa Madame podbiła serce naszego bohatera.

Fabuła skupia się przede wszystkim na poczynaniach głównego bohatera by zdobyć serce Madame, jednak oprócz tego autor przemyca również nieco historii o Polsce w czasach PRL'u i o sposobie rządzenia władzy, jej intrygach i szantażach. Jest poprowadzona jest w sposób ciekawy i ambitny. A akcja obfituje w liczne, czasem zabawne wydarzenia. Mimo to w pewnych momentach czułam się znużona powolnym zwrotem akcji i chciałam żeby "coś się działo".

Na uznanie zasługuje również unikatowa kreacja bohaterów (o ile mogę się tak wyrazić w kontekście powieści autobiograficznej).
Główny bohater to utalentowany humanista, znawca literatury, a przy tym inteligentny uczeń władający biegle językiem francuskim. Jest to przykład buntownika, który chce "zerwać pęta" PRL-owskiej władzy i zabłysnąć przed światem. Bohater ma dar wymowy, pięknego kunsztownego języka, co wykorzystuje podczas konwersacji, aby zgrabnie uzyskać potrzebne mu informacje. Jest bezczelny, a jego wypowiedzi wprost zioną ironią i podszytym humorem. Jest to typowy humanista, człowiek dążący do swoich ideałów i nie złamany przeciwnościami losu, posiada również serce wrażliwe na sztukę, czym zaskarbił sobie moją sympatię. Prowadzone przez niego dialogi z innymi bohaterami sprawiły, że nie raz i nie dwa wybuchałam śmiechem. Była to doprawdy sztuka konwersacji, sztuka bawienia się słowem! 
Oto kilka takich "perełek":

"-What you say?!
Tak, to było to! Sala ryknęła śmiechem i wszystkich przeszył dreszcz oczyszczającej radości. Dla Eunucha to było za wiele.(...).
-Drogo będzie Cię kosztował ten popis smarkaczu! Będziesz się śmiał, ale baranim głosem!"

"Ściśle rzecz biorąc- pośpieszyłem ze sprostowaniem- nie jest to przysłowie, lecz wyimek z wiersza Stanisława Jachowicza, innego naszego wielkiego poety. Wie, pan, panie dyrektorze, tego co napisał "Pan Kotek był chory i leżał w łóżeczku", na pewno pan czytał...
-No, no!- uciął ten popis erudycji Soliter-Nie bądź -no taki mądry". 

Oczywiście na drugi plan wyłania się postać Madame, która jest postacią samą w sobie niezwykle tajemniczą, a przy tym dumną i chłodną. Celem głównego bohatera jest "rozgryzienie jej", poznanie jej wszystkich tajemnic.

„ Była to trzydziestoparoletnia, nader przystojna niewiasta, która w zasadniczy sposób odbijała się od reszty nauczycieli- szarych, zgorzkniałych, nudnych, w najlepszym razie nijakich. Chodziła elegancko ubrana, wyłącznie w garderobie produkcji zachodniej( to się widziało od razu), miała wypielęgnowane ręce, zdobione gustowną biżuterią i bił od niej odurzający zapach dobrych, francuskich perfum. Jej twarz pokrywał zawsze starannie zrobiony makijaż, a głowę wieńczyły lśniące, kasztanowe włosy, przycięte krótko ponad długą, wysmukłą szyją. Trzymała się prosto, miała nienaganne maniery, a przy tym ciągnął się od niej jakiś mrożący chłód. Piękna i zimna, wspaniała i nieprzystępna, dumna i bezlitosna- istna Królowa Śniegu...”

Ten właśnie wątek poszukiwania przeszłości Madame sprawia, że powieść oprócz wątku romantycznego zyskuje również wymiar powieści detektywistycznej i psychologicznej. Między Madame, a głównym bohaterem dochodzi do wielu interakcji, które poprowadzone barwnym językiem wprawiały mnie w zachwyt i sprawiały, że uśmiech nie schodził  z mojej twarzy. Ci dwaj bohaterowie rozumieją się ze sobą bez słów, można by powiedzieć "tajemnym szyfrem"-wierszem , a temu kto pojmie tę grę, książka oferuje niezapomniane wrażenia!
"Oto me serce. Przebij. Tutaj cios mi zdaj.
Czuję, jak wyrywa się naprzeciw twej ręce,
Niecierpliwie, by z grzechu oczyścić się w męce.
Uderz, Albo, jeżeli to niegodne ciebie,
Jeśli nie chcesz mnie, w gniewie, wspomóc w tej potrzebie
Lub ręki sobie kazić moją krwią nikczemną,
Użycz choć żelaza. Zlituj się nade mną. Daj"
- fragm."Fredry"
Tym co wyróżnia tę książkę na tle innych, jakie czytałam do tej pory jest barwny i bogaty język autora. Powieść obfituje w opisy, przemyślenia autora, a  także jego miłosne, jak i życiowe perypetie. Widać, że autor posługuje się kunsztownym i nader rozwiniętym językiem, zupełnie innym od tych z jakimi zetknęłam się do tej pory. Pomimo nużącej mnie chwilami fabuły powieści, sam bogaty język pchał mnie naprzód i sprawiał, że nie mogłam oderwać się od czytania. Chciałam czytać dalej, nawet jeśli akcja była mało interesująca, ponieważ język jakim operuje autor urzekał i czarował moje serce. Wtrącane w niektórych miejscach cytaty ze znanych dzieł literackich w języku polskim, angielskim i francuskim dodawały lekturze uroku i swoistego czaru.  Chciałam więc więcej i więcej... Aż tu nagle dobrnęłam do końca powieści i poczułam niedosyt, brakowało mi kunsztownego języka autora. Jest to z pewnością powieść, do której będę wracać ze względu na jej język, który podobnie jak język Zafon'a ma ten sam rodzaj czaru.

„Niemniej, trzeba próbować. Trzeba próbować szczęścia. Jak? Wskazanie jest proste: uczyć się obcych języków, w ogóle - sztuki słowa! Jeśli będziecie m ó w i ć - płynnie, inteligentnie - wasz szary, ubogi świat stanie się barwny... barwniejszy. Bo wszystko pochodzi z języka. Bo wszystko od niego zależy. Bo, jak powiada "Pismo", na początku jest Słowo.”

Tak! Polecam całym sercem, głownie dla miłośników i literaturoznawców ze względu na kunszt języka powieści. Dla tych, którzy pragną przeczytać dobrą, ale naprawdę dobrą pozycję to wręcz jest obowiązek! Osoby zdające na maturze rozszerzony polski również powinny zapoznać się z tą pozycją. Ci, którzy poszukują książki z wartką akcją i bohaterami autentycznymi oprócz tego znajdą tu także: miłość, tajemnice i intrygi. Piosenka Indili- "Love story", której słuchałam w trakcie czytania i pisania recenzji niejako dopełnia powieść. Indila jest francuską piosenkarką, a jej piosenki idealnie wpasowują się klimat powieści, nie tylko ze względu na brzmienie i rytm, ale również  na sam tekst. Piosenka moim zdaniem pasuje jak ulał!


„Cierpiąca dusza                     "L'âme en peine
żyje, ale niewiele mówi                       Il vit mais parle à peine
(…)                  (…)
On na nią czeka stojąc           Il l'attend debout,
Stoi z różą w dłoni                              Debout, une rose à la main
Nie, nie, już nic go nie trzyma.           Non, non plus rien ne le retient
W jego historii miłosnej           Dans sa love story
Jego historia miłosna              Sa love story”
…”                              …”

"A teraz adieu, mon prince."


Polecam gorąco!


Moja ocena:8/10 :)
Czytaj dalej »
on 13 maja 0
Podziel się!
Etykiety
autobiografia, miłość
Nowsze posty
Starsze posty
Nowsze posty Starsze posty Strona główna
Subskrybuj: Posty (Atom)

O AUTORCE

O AUTORCE
27 - letnia Magister Polonistyki-Literaturoznawstwa. Z zamiłowania książkoholiczka, literaturoznawczyni i blogerka, rysowniczka, a także miłośniczka języków obcych i azjatyckich dram. Kto wie, może i w przyszłości także pisarka? Możliwości jest mnóstwo! :) Aktualnie spełnia się dziennikarsko pracując w redakcji WUJ-a oraz współpracując z wydawnictwami jako recenzentka. Przyszła bibliotekarka i biblioterapeutka, która uczy się języka migowego.

Cytat, określający mnie chyba najlepiej

Cytat, określający mnie chyba najlepiej

BIBLIOTECZKA

https://lubimyczytac.pl/ksiegozbior/MiegxQJv6H

PRZECZYTANE

W tym roku chcę przeczytać...

W tym roku chcę przeczytać...
#Wyzwanie LC 2026#

Recenzje/Wpisy planowo

* "Żywe serce", Piotr Pawlukiewicz * "Genialne umysły", Jennifer Lynn Barnes * "Studium zatracenia", Ava Reid * "Burza", Sunya Mara * "Obiekty głębokiego nieba", Jakub Małecki Następne tytuły wpisów podam niebawem! :)

Znajdź mnie!

  • Lubimy Czytać
  • Strona na facebooku
  • Twitter
  • Instagram

Szukaj na tym blogu

Statystyka

Subskrybuj

Posty
Atom
Posty
Komentarze
Atom
Komentarze

Obserwatorzy

Popularny post

  • Kącik serialowy: Moon Lovers: Scarlet Heart Reyo- magia księżyca
    Tytuł oryginalny:   달의 연인 – 보보경심 려 Tytuł (latynizacja):   Dalui Yeonin – Bobogyungsim Ryeo Tytuł (alternatywny):  Time Slip: Rye...
  • Kącik serialowy: Goblin, Guardian: The Lonely and Great God- potęga przeznaczenia
    Tytuł oryginalny:   도깨비 Tytuł (latynizacja):   Dokkaebi Tytuł (alternatywny):  Goblin: The Lonely and Great God Gatunek:   fantasy, m...
  • "Shinsekai Yori"- Yuusuke Kishi
    tytuł oryginału: 新世界より tłumaczenie: Z Nowego Świata wydawnictwo:  Kōdansha data wydania: 23 stycznia 2008 liczba stron:870 sło...

Archiwum

  • ▼  2026 (19)
    • ▼  sie 2026 (3)
      • Spędź tydzień z Bogiem (i wspólnotą)! Wakacje z Ru...
      • "Powroty" - ksiądz Piotr Pawlukiewicz
      • "Niewidzialne życie Addie LaRue" - Victoria E. Schwab
    • ►  lip 2026 (1)
    • ►  cze 2026 (3)
    • ►  maj 2026 (3)
    • ►  kwi 2026 (6)
    • ►  lut 2026 (1)
    • ►  sty 2026 (2)
  • ►  2025 (13)
    • ►  wrz 2025 (1)
    • ►  sie 2025 (2)
    • ►  lip 2025 (1)
    • ►  cze 2025 (2)
    • ►  kwi 2025 (1)
    • ►  mar 2025 (4)
    • ►  lut 2025 (2)
  • ►  2024 (11)
    • ►  gru 2024 (1)
    • ►  lis 2024 (1)
    • ►  lip 2024 (1)
    • ►  cze 2024 (1)
    • ►  maj 2024 (2)
    • ►  kwi 2024 (2)
    • ►  mar 2024 (1)
    • ►  sty 2024 (2)
  • ►  2023 (31)
    • ►  gru 2023 (2)
    • ►  lis 2023 (2)
    • ►  paź 2023 (4)
    • ►  wrz 2023 (3)
    • ►  sie 2023 (3)
    • ►  lip 2023 (3)
    • ►  maj 2023 (2)
    • ►  kwi 2023 (1)
    • ►  mar 2023 (5)
    • ►  lut 2023 (5)
    • ►  sty 2023 (1)
  • ►  2022 (46)
    • ►  gru 2022 (5)
    • ►  lis 2022 (4)
    • ►  paź 2022 (4)
    • ►  wrz 2022 (5)
    • ►  sie 2022 (6)
    • ►  lip 2022 (6)
    • ►  cze 2022 (1)
    • ►  maj 2022 (3)
    • ►  kwi 2022 (3)
    • ►  mar 2022 (5)
    • ►  lut 2022 (2)
    • ►  sty 2022 (2)
  • ►  2021 (38)
    • ►  gru 2021 (2)
    • ►  lis 2021 (4)
    • ►  paź 2021 (3)
    • ►  wrz 2021 (3)
    • ►  sie 2021 (4)
    • ►  lip 2021 (4)
    • ►  cze 2021 (1)
    • ►  maj 2021 (2)
    • ►  kwi 2021 (2)
    • ►  mar 2021 (2)
    • ►  lut 2021 (6)
    • ►  sty 2021 (5)
  • ►  2020 (49)
    • ►  gru 2020 (3)
    • ►  lis 2020 (2)
    • ►  paź 2020 (4)
    • ►  wrz 2020 (4)
    • ►  sie 2020 (6)
    • ►  lip 2020 (5)
    • ►  cze 2020 (3)
    • ►  maj 2020 (2)
    • ►  kwi 2020 (5)
    • ►  mar 2020 (5)
    • ►  lut 2020 (6)
    • ►  sty 2020 (4)
  • ►  2019 (66)
    • ►  gru 2019 (6)
    • ►  lis 2019 (4)
    • ►  paź 2019 (5)
    • ►  wrz 2019 (9)
    • ►  sie 2019 (9)
    • ►  lip 2019 (6)
    • ►  cze 2019 (5)
    • ►  maj 2019 (6)
    • ►  kwi 2019 (2)
    • ►  mar 2019 (3)
    • ►  lut 2019 (5)
    • ►  sty 2019 (6)
  • ►  2018 (59)
    • ►  gru 2018 (5)
    • ►  lis 2018 (5)
    • ►  paź 2018 (7)
    • ►  wrz 2018 (9)
    • ►  sie 2018 (7)
    • ►  lip 2018 (3)
    • ►  cze 2018 (8)
    • ►  maj 2018 (2)
    • ►  kwi 2018 (2)
    • ►  mar 2018 (3)
    • ►  lut 2018 (3)
    • ►  sty 2018 (5)
  • ►  2017 (5)
    • ►  gru 2017 (4)
    • ►  lis 2017 (1)

Polecany post

Spędź tydzień z Bogiem (i wspólnotą)! Wakacje z Ruchem Czystych Serc (relacja)

Napisz do mnie w sprawie recenzji/artykułu/wywiadu :)

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Etykiety

Japonia (13) King (3) Murakami (6) PLOTKARA (3) Zafon (5) anime (3) arabia (1) autobiografia (5) baśnie (22) dla nastolatków (24) drama (5) fantasy (66) historyczne (32) holocaust (1) klasyk (22) klasyka dla nastolatków (11) klasyka dziecięca (2) komedia- czarny humor (12) kultura słowiańska (5) medyczne (5) mit (3) miłość (39) obyczajowe (123) podsumowanie (81) postapo (23) psychologia (31) psychologiczne (49) romans (53) science-fiction (23) stosik książkowy (34) sztuka (4) tag (2) thiller (26) thriller (14) wojna (9) współczesność (104) zapowiedz (27) zwierzęta (3) świat komiksu (1) święta (5)

Nie kopiuj, szanuj cudzą własność!!!

Prawa Autorskie

Zabraniam kopiowania MOICH tekstów i zdjęć bez uprzedniego zezwolenia.

Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych za kradzież tekstów, czy zdjęć bez upoważnienia autora przewiduje karę pozbawienia wolności do lat 2-ch i/grzywnę.

Bardzo proszę o uszanowanie mojej pracy.

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Ⓒ 2018 Z Dziennika Książkoholiczki. Design created with by: Brand & Blogger. All rights reserved.