Z Dziennika Książkoholiczki

Strony

  • Strona główna
  • O mnie
  • KSIĄŻKI
  • Kącik serialowy
  • ZESTAWIENIA
  • Kontakt i Współpraca

11 sierpnia

"Labirynt duchów"- Carlos Ruiz Zafon



tytuł oryginału: El Laberinto de los Espíritus
cykl: Cmentarz Zapomnianych Książek (tom 4)
data wydania:11 października 2017
liczba stron: 896
słowa kluczowe: Barcelona, Hiszpania, lata 50. XX w., literatura hiszpańska,  tajemnica
kategoria: Literatura piękna
język: polski
nagrody: Książka Roku Lubimyczytać.pl (2017)

NALEŻNY CZYTAĆ PRZY PIOSENCE:




"Labirynt duchów" zakupiłam w kwietniu, po mega promocyjnej cenie, co zważywszy na ilość stron powieści, było znacznie lepszym posunięciem niż ebook w formie elektronicznej. Dodatkowo szelest kartek, ich faktura i zdjęcia przed niemal każdym rozdziałem, a nader to- moje zamiłowanie do tego autora, sprawiły, że nie mogłam nie skorzystać z tej promocji. I wierzcie mi, było warto! "Labirynt duchów" to 4-ty tom kultowej na całym świecie serii "Cmentarza Zapomnianych Książek".  W czwartym tomie cyklu, Zafon po raz ostatni poprowadzi czytelników w zakamarki mrocznej Barcelony, by skierować ich kroki w stronę podwoi Cmentarza Zapomnianych Książek, samego serca barcelońskich bibliotek, gdzie wszelkie tajemnice i sekrety wreszcie ujrzą światło dzienne. Po przeczytaniu tej książki na ustach miałam jedno wielkie WOW. Ta książka Zafona wywarła na mnie naprawdę dobre wrażenie. Ale, do rzeczy! Zapraszam na recenzję książki mojego ulubionego autora- "Labirynt duchów"- czyli czwarty tom cyklu "Cmentarza Zapomnianych książek"!


"Barcelona, lata pięćdziesiąte ubiegłego stulecia, mroczne dni reżimu generała Franco. Alicja Gris jest piękną, inteligentną i pozbawioną skrupułów agentką. Pewnego dnia otrzymuje zlecenie z najwyższych sfer władzy. Sprawa jest ściśle tajna i dotyczy tajemniczego zniknięcia ministra kultury Mauricia Vallsa. Wydaje się, że może mieć to związek z przeszłością, kiedy Valls był dyrektorem budzącego grozę więzienia Montjuic. Alicja, wraz z przydzielonym do tego dochodzenia, kapitanem policji ma kilka dni na odnalezienie ministra. W trakcie poszukiwań w jej ręce trafia należący do Vallsa siódmy tom serii „Labirynt duchów”. Książka ta doprowadzi Alicję do ukrytej w samym sercu Barcelony księgarni Sempere & Synowie. Czar tego miejsca sprawia, że jak przez mgłę powracają do niej obrazy z dzieciństwa. To, co odkryje, będzie śmiertelnym zagrożeniem dla niej i dla wszystkich, których kocha."


-LubimyCzytać


Zafon ma w zwyczaju kreować Barcelonę, jako pewnego rodzaju labirynt, skrywający sekrety, które powinny zostać pochowane w cieniu. Sekrety władzy, tajemnicze porwania dzieci i horda trupów, ofiar na zamku Montjuic. Akcja "Labiryntu..." toczy się w latach pięćdziesiątych, dla Barcelony nastały mroczne czasy pod wodzą generała Franco. Alicję Gris, piękną agentkę czeka trudne zadanie. Musi odnaleźć Vallsa, ministra kultury, który zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach. Jego zniknięcie ma związek z przeszłością ministra, kiedy sprawował on funkcję dyrektora na zamku Montjuic.

Zafon napisał świetną książkę, którą skonstruował na podobieństwo rosyjskiej matrioszki; jedna tajemnica, skrywa kolejną. A jedno rozwiązanie, wyjaśnia każdą tajemnicę. Świetnie się przy tym bawiłam, choć muszę przyznać, że momentami byłam zagubiona wśród tej pajęczyny kłamstw i tajemnic. Ostatecznie jednak, Zafon odwalił kawał naprawdę świetnej roboty! Byłam zaskoczona tym, jak sprawnie wyciągną na wierzch-rękami Alicji- sekrety mrocznej Barcelony.

"Wspomnienia, które człowiek grzebie w grobie milczenia, nie przestają go prześladować."

"Labirynt duchów" to powieść o wielu płaszczyznach. Główną osią fabuły jest śledztwo Alicji w sprawie zaginionego Vallsa, ale na tym się nie kończy.  Cienie przeszłości wyłaniają się z mroku,  jak można się domyślić z wcześniejszych tomów dużą rolę ma w tym rodzina Sempere. Sprawa tajemniczego morderstwa Isabelli Gispert, jak również cała jej postać nadal owiana jest tajemnicą. Na jaw wychodzi prawdziwa przyczyna jej śmierci, a z mroków wyłania się postać Isabelli, takiej jaką zapamiętał ją Juan Sempere.  Zafon sprawnie połączył ze sobą wcześniejsze tomy Cyklu i stworzył powieść z pewnością niebanalną, mroczną i tajemniczą. Tym samym zwieńczył swój cykl nadając mu ostateczny kształt i zakończenie, czym odpowiedział na miliony pytań czytelników donośnie poprzednich tomów i ich szczegółów. Ta wielowątkowość, w której Czytelnik może się zagubić, to kolejny atut pisarski Zafona!

"Wytrawny kłamca serwuje głupim dokładnie to, co chcą usłyszeć. W tym tkwi cały sekret."



Obiło mi się o uszy, że seria Zafona cieszy się większą popularnością niż saga o młodym czarodzieju, Harrym. Co sprawiło, że książki Zafona postawione zostały na tak wysokim piedestale? Odpowiedzią jest kunsztowny, misternie tkany styl autora. Język, jakim operuje Zafon jest barwny, pełen metafor, wzniosłych epitetów, co sprawia, że jest taki wyjątkowy i magiczny. Czytając, ma się wrażenie, że język książek Zafona otula Czytelnika, zmuszając aby zatopił się w wykreowany przez niego świat mrocznej Barcelony, do której nie docierają promienie słońca. Carlos Ruiz Zafon niewątpliwie posiadł sztukę bawienia się językiem i manipulowania nim wedle własnego upodobania, czarujący tym samym swoich czytelników. Jednakże, aby w pełni wczuć się w styl Zafona i pozwolić się odurzyć temu wspaniałemu narkotykowi, jakim jest słowo pisane, musi padać deszcz, albo królować noc, obok kubek czegoś mocnego-najlepiej kawy. Ja osobiście, aby w pełni zanurzyć się w świecie "upadłej" Barcelony, włączam playlistę z piosenkami mojego ulubionego zespołu, Linkin Park, dzięki temu mogę lepiej wczuć się w ten niezwykły klimat.

Główną bohaterką "Labiryntu..." jest młoda i piękna Alicja Gris. Jako dziecko przeżyła bombardowanie Barcelony, odnosząc przy tym liczne obrażenia. Alicja wychowywała się na ulicy, żyjąc z drobnych kradzieży, dopóki nie spotkała Lenarda, który uczynił ją swoją agentką. Nie było sprawy, jakiej Alicja by nie rozwiązała. Sprawa Vallsa miała być jej ostatnią.  Alicja to postać  doświadczona przez los. To perfekcjonistka, która w głębi duszy czuje się samotna i nie kochana.  Jej miłością zawsze były książki, czym zaskarbiła sobie moją sympatię i kibicowałam jej od pierwszych stron, aż do zakończenia powieści. Jej upór i żelazna wola były godne podziwu i bardzo chętnie spotkałabym taką Alicje w swoim życiu. Jest to postać nietuzinkowa, a jej sposób bycia, piękny wygląd i maniery wyróżnia ją na tle kobiet, jakie Zafon wykreował do tej pory. To bez wątpienia wyjątkowa postać!

Zza sceny, na kartach pamiętnika wyłania się postać Isabelli Gispert, młodej dziewczyny, która popełniła w życiu wiele błędów. Gdy czytałam o jej życiu, odkryłam, że bardzo ją polubiłam i szczerze współczułam temu, jaki los przypadł jej w udziale. Pisanie o niej byłoby zbyt dużym spoilerem, więc zadowolę się tymi kilkoma linikami.  I mimo, iż występuje tylko epizodycznie jest postacią niemal kluczową dla całej serii.

Postacią, która rozpędza mgły nad Barceloną swoim humorem, długimi monologami, a w kieszeni  zawsze ma paczkę sugusów jest Fermin Romero de Torres słynący z powszechnie znanego zamiłowania do kobiecych wdzięków. Fermin  to postać pełna optymizmu, a podczas jego monologów nie sposób się nie uśmiechnąć, jeśli nie zaśmiać do łez. To postać jak najbardziej pozytywna i potrzebna, ponieważ bez niego cykl "Cmentarza..." nie byłby tym, czym jest, wspaniałym arcydziełem!

"- Umarłem już? - spytał Fermin.
- Bez przesady. Trochę jest pan sponiewierany, ale generalnie na brak życia nie ma pan co narzekać.
- Czyli to nie jest czyściec?

- Chciałaby dusza. Jesteśmy w szpitalu klinicznym. To znaczy w piekle."

Moją absolutnie ulubiona postacią jest niewątpliwie młody Julian Sempere. Oczarowany książkami i zaintrygowany Caraksem, podobnie jak Daniel, poszukuje osoby słynnego pisarza. Julian jednak posuwa się znacznie dalej niż Daniel w swoich poszukiwaniach. Marzeniem młodego Sempere jest napisać książkę i wytrwale dąży do swojego celu. Julian urzekł mnie swoim zamiłowaniem do książek, żelaznym uporem oraz niespotykanym dotąd tokiem rozumowania. W "Labiryncie..." Julian przeżywa swoją wielką miłość. Jego historia, choć krótka bardzo mi się podobała, chyba najbardziej z całej książki, po tych wszystkich zagadkach. To postać, niby nie wyróżniająca się zbytnio, ale jednak, która podbiła moje serce i której gorąco kibicowałam.

 "Podczas retorycznej potyczki nigdy nie należy oddawać inicjatywy adwersarzowi, zwłaszcza w chwili, kiedy ma on wszelkie szanse na zwycięstwo."

 Podsumowując, przyznam, że książka jest wprost fenomenalna i choć czytanie jej ze względu na objętość i na to, że w jej trakcie czytałam jeszcze inne pozycje, zajęła mi trochę czasu, to nawet się cieszę, bo dzięki temu mogłam dłużej smakować styl Zafona i obcować z nietuzinkowymi bohaterami powieści. „Labirynt duchów” ma wszystko, co musi mieć dobra książka: tajemnicę, akcję, wspaniałych bohaterów. A dodatkowo, Zafon ma coś jeszcze, to właśnie jego niezwykły styl sprawia, że od jego powieści nie sposób się oderwać! Zafon napisał książkę, która zasługuje na medal i do której niewątpliwie będę wracać!

"Opowieść nie ma początku ani końca, ma tylko prowadzące do niej drzwi.
Opowieść to nieskończony labirynt słów, obrazów i duchów przywołanych po to, żeby wyjawić nam ukrytą prawdę o nas samych. Opowieść to w ostatecznym rachunku rozmowa tego, kto ją pisze, z tym, kto ją czyta, ale narrator może powiedzieć tylko tyle, na ile pozwoli mu jego warsztat, czytelnik zaś wyczytać tylko tyle, ile sam ma zapisane w duszy."



W książce Zafona znajdziemy niebanalną historię, rodem z kryminałów Agaty Christie, nietuzinkowych bohaterów. Fabuła wciąga, a akcji nie brakuje! Dla fanów Zafona pozycja obowiązkowa! Idealna na letnie wieczory i deszczowe dni. Dla miłośników grozy i zagadek na miarę Herkulesa Poriot'a."Labirynt duchów" miał być swego rodzaju hołdem dla świata książek i ten zamiar udał się  Zafon'owi wspaniale! Jeśli masz odwagę, wejdź do krainy, gdzie książki są ważne zarówno dla Czytelnika, jak i bohaterów powieści. Czytelniku, witaj na Cmentarzu Zapomnianych Książek!

Polecam serdecznie!

Moja ocena: 10/10:)


Czytaj dalej »
on 11 sierpnia 3
Podziel się!
Etykiety
komedia- czarny humor, psychologia, thiller, Zafon
Nowsze posty
Starsze posty

08 sierpnia

Kącik serialowy: SHIKI


Wioska położona na wzgórzu, odcięta od świata. Następujące po sobie serie tajemniczych zgonów. Tajemniczy sąsiedzi, którzy różnią się znacznie od mieszkańców wioski, bynajmniej nie samą kulturą. Znikające zwłoki... Brzmi znajomo? Tak, anime Shiki powstało na podstawie książki Stephana Kinga, zatytułowanej "Miasteczko Salem".Nazwa Shiki oznacza dosłownie demoniczne zwłoki i ta nazwa jest jak najbardziej trafna! Do tego anime zachęciła mnie wysoka nota, jaką przyznawali oglądający. Po "Black Bullet" zapragnęłam grozy, niepokoju i akcji! I nie zawiodłam się! Jednak czy słusznie anime Shiki jest oceniane tak wysoko? Jeśli chcecie się przekonać, zapraszam na moją recenzję! Siądźcie wygodnie i posłuchajcie mojej jakże skromnej opinii o Shiki!:)

NALEŻY CZYTAĆ PRZY PIOSENCE:

Akcja anime rozgrywa się w upalne lato, w małej górskiej wiosce Sotoba, o której krążą legendy, że jest ona "otoczona przez śmierć". Jej mieszkańcy trudnią się głównie wytwarzaniem trumien. Czas upływa im spokojnie, ot wiejska sielanka. Mieszkańcy wymieniają się plotkami dotyczącymi nagłego wzrostu cen, sąsiadów czy też architektury europejskiego domu, do którego lada moment mają wprowadzić się nowi lokatorzy. Nikt jednak nie przewidział, że przybycie nowych mieszkańców do Sotoba zapoczątkuje lawinę zdarzeń, w wyniku której populacja Sotoby zmniejszy się o co najmniej połowę... Pewnego dnia mieszkańcy odnajdują trzy ciała. Co gorsza, przyczyna ich śmierci pozostaje nieznana. Doktor Ozaki, najlepszy medyk w wiosce podejrzewa epidemię. Mimo wszelkich zabezpieczeń, nadal mają miejsce niespodziewane zgony. A przyczyna ich śmierci wciąż pozostaje nieznana... Zagadkę serii tajemniczych zgonów podejmuje się rozwiązać doktor Ozaki. Tylko, czy zdąży ocalić wszystkich mieszkańców na czas?

Anime zostało bardzo dobrze rozwinięte pod względem fabularnym. Już od samego początku nie sposób się oderwać! Bardzo podobał mi się sposób, w jaki sposób twórcy nadali anime akcji. Początkowo fabuła rozwija się powoli, aczkolwiek nie bez napięcia! Każdemu odcinkowi towarzyszy coraz to nowa liczba zgonów, a przez to zagadek, które nie mają ze sobą żadnego powiązania. Doktor Ozaki stara się wszystko połączyć, drogą przyczynowo skutkową. I choć muszę przyznać, że dojście do prawdy zajęło mu niemal połowę anime, mimo licznych niepowodzeń, doktor uparcie dąży do celu, starając się znależść rozwiązanie zagadki. Brnąc przez kolejne odcinki, twórcy odkrywają przed nami coraz to nowe karty, przez co widz  jest coraz bardziej ciekawy jej rozwiązania, a co za tym idzie, rośnie napięcie akcji! Twórcy serwują prawdę powoli, stopniowo, pozwalając, by widz zachwycił się swoją wiedzą, po czym  szybko i brutalnie wyprowadzają go z błędu i wypełniają luki. Zostało to rozegrane po mistrzowsku i sprawiało, że miałam ochotę oglądać dalej i znależść rozwiązanie zagadki w pełnym świetle, mimo, że domyślałam się już całej prawdy. 

Akcja praktycznie przez cały czas trzyma poziom, choć zdarzają się spokojniejsze odcinki, jednak to w niczym nie przeszkadza i pozwala odetchnąć.  Napięcie sięga szczytu, kiedy dochodzi do punktu kulminacyjnego, końcowych odcinków. Tajemnice zostają ujawnione, pozostaje tylko ukarać winowajców. Przyznam, że takiego zakończenia, jakie oferuje "Shiki" się nie spodziewałam, aczkolwiek przyniosło on odpowiedzi na moje pytania, ale niestety nie wszystkie. Moment, w którym kończy się "Shiki" jest dobry, ale nie daje odpowiedzi na wszystkie pytania, głównie te dotyczące bohaterów "Shiki". Uważam, że twórcy powinni dodać jakiś kolejny odcinek wieńczący całą serię i stawiający odpowiedzi na pytania dotyczące serii. Z drugiej strony, takie zakończenie, jakie oferują nam "Demoniczne Zwłoki", pozwala, by anime znalazło zakończenie w umyśle widza, a to bardzo ciekawy pomysł, choć wolałabym zakończenie czarno na białym.


Anime pokazuje, jak brutalne potrafi być prawda, a żądza zemsty potrafi zmienić serce najwrażliwszego człowieka. Bardzo podobał mi się sposób, w jakim twórcy to zobrazowali. Nic tak nie napełnia chęcią odwetu niż śmierć bliskich osób z rąk wrogów ludzkości. "Shiki", a więc, dosłownie demoniczne zwłoki właśnie tym są. Można powiedzieć, że to taka inna nazwa na wampiry, czego można się domyślić z łatwością, zważywszy na podobieństwo "Shiki" do powieści Kinga.

Aspekt zemsty został odzwierciedlony w bardzo brutalny sposób. Bardzo żal było mi agresorów, gdyż ludzie zabijali shiki z o wiele większą brutalnością niż oni ich. Shiki zabijali, aby przeżyć, natomiast ludzie, po to, aby zabić tych, przez których stracili swoje ukochane rodziny. Czysta rzeź. Jednak właśnie to stanowi istotę tego serialu. Serial podejmuje również watek śmierci, jako tej, wobec której wszyscy są równi. Śmierć, dla której wiek, czy status społeczny nie mają znaczenia, ponieważ śmierć nie wybiera.


Produkcja należy do tych nowszych, aczkolwiek tym co wyróżnia tą serię jest oryginalna kreska. To właśnie kreska była tym, co początkowo mnie odstraszało w tej serii. Jednak, gdy nabrałam ochoty na oryginalną serię to "Shiki" okazało się być wyborem idealnym! W żadnym z dotąd oglądanych anime nie spotkałam się z taką kreską, ostro zwieńczającą podbródki naszym bohaterom, specyficznym obramowaniem oczu, czy włosami ułożonymi w jakiś bliżej nieokreślony sposób. Chwilami miałam wrażenie, że sposób rysowania twórcy opierał się na podobieństwie wyglądu bohaterów do figur geometrycznych, co samo w sobie nie jest złym pomysłem.  Twórca postawił także na indywidualność każdego z bohaterów "Shiki", poczynając od sposobu bycia i odmiennych poglądach, na kolorowych włosach kończąc. Takie właśnie jest "Shiki", oryginalne i za ten aspekt pokochałam to anime!

Przyznam, że  choć akcja była na wysokim poziomie i stopień napięcia rósł, to jednak brakowało mi obecnej w każdym calu grozy. Chwilami czułam ten dreszczyk emocji, innym razem jednak w ogóle go nie czułam. Może gdyby anime było utrzymane w ciemniejszej tonacji, to poziom grozy znacznie by wzrósł, a może było to spowodowane tym, że sezon na wampiry już dawno minął. A jednak porównując "Shiki" do filmowych wampirów,  stwierdzam, że twórcy mogliby zgarnąć Oscara zarówno za oryginalny pomysł, fabułę, jak i oryginalnych bohaterów.  Przyznam jednak, że końcówka w pełni zrekompensowała mi brak ciarków na plecach. Takiego zakończenia się nie spodziewałam!

 Muzyka, jest tym, co w tym anime buduje napięcie. Jest świetnie dopasowana klimatycznie, a przy tym świetnie wykonana. OST z anime na długo zapadły mi w pamięć urzekając swoją melodią i kompozycją. Soundtrack, który wstawiłam do recenzji, to jedna z moich ulubionych melodii w "Shiki", która idealnie oddawała chwile grozy w tym anime.

Anime posiada mnóstwo bohaterów, równie kolorowych, co ich włosy. Na pierwszy plan wysuwa się doktor Ozaki, mistrz w swoim lekarskim fachu, który dręczony bezsilnością, wobec stale rosnącej liczby zgonów, postanawia wsiąść sprawy w soje ręce. Ozaki to jedna z tych postaci, która w tym anime przeszła gruntowną przemianę. Z dobrodusznego, ale nieco chłodnego doktora przeistoczyła się w detektywa stosującego najróżniejsze metody, aby dojść prawdy. Czasem aż nazbyt drastyczne. Z całego serca nienawidzi shiki i pragnie się ich pozbyć. Przyznam, że choć uwielbiam lekarzy, to jednak Ozaki'ego nie potrafiłam polubić, widząc jego brutalność podczas atakowania shiki. Jego desperacka chęć odwetu i poznania prawdy, doprowadziły go do stania się bezwzględnym bojownikiem o wygraną ludzkości. Brakowało mu wyrozumiałości, na którą jak się łudziłam, w końcu się zdobędzie, niestety tak się nie stało.


Moją ulubioną postacią stał się Seishin Muroi, kapłan świątyni Sotoba, pisarz i najlepszy przyjaciel Ozaki'ego.  Urzekł mnie swoim melancholijnym obliczem, tajemniczością, która sprawiała, że nie do końca  można było poznać, o czym myśli. Muroi jest kimś w rodzaju filozofa, kimś kto analizuje bieg wydarzeń, ale w nie nie ingeruje. Podobała mi się jego wyrozumiałość wobec shiki. Wierzył, że shiki i ludzie potrafią znależść wspólny język. Jego neutralność w obliczu katastrofy z jaką borykała się wioska Sotoba zasługuje na mój podziw i pragnęłabym, aby spotkało go dobre zakończenie.



Kolejną postacią, która bardzo polubiłam jest Sunako Kirishiki. To własnie ona jest tytułową Shiki. Ma ciało dziecka, ale niezwykle analityczny umysł. Uwielbia powieści Muroi'ego. Sunako pragnie przede wszystkim akceptacji od mieszkańców, tego, że jest shiki. Jest postacią, dla której nie istnieją żadne bariery miedzy ludźmi, jeśli tylko obie strony chcą się porozumieć. Sunako uważa siebie za osobę "opuszczoną przez Boga", ponieważ Bóg nie zsyła odpowiedzi na jej modlitwy. Ta niepozorna dziewczynka, to profesjonalna morderczyni, której pożywieniem jest krew. By przeżyć, nie ma wyboru, musi zabijać. Jej największym pragnieniem jest samoakceptacja. Jej zmagania z ludzką stroną społeczeństwa, a naturą shiki zostały w tym anime w piękny sposób ukazane.


"Śmierć dla nikogo ni jest okropna. Stary czy młody, dobry czy zły, dla każdego jest taka sama. Śmierć jest bezstronna. Nie ma szczególnie okropnej śmierci. To dlatego śmierć jest taka przerażająca. Twoje zwyczaje, twój wiek, twoja osobowość, twój majątek, twój wygląd... W obliczu śmierci, wszystko to nie ma znaczenia. Śmierć jest okropna, ponieważ niszczy to wszystko."
To własnie Sunako jest autorką powyższego cytatu i w tej kwestii muszę przyznać jej rację. Wobec śmierci wszyscy są równi, ponieważ ona sama nie wybiera. Ona przychodzi do każdego, bez względu na jego kolor skóry, religię, czy tradycję. Ostatecznie przed śmiercią stanie każdy,a wobec niej nikt nie jest wyjątkowy. 


Podsumowując, muszę przyznać, że anime to naprawdę kawał świetnej roboty zważywszy na produkcję, bohaterów i motto. Anime pokazuje strach człowieka przed nadchodzącą śmiercią i jego desperackie próby, aby jej uniknąć. Jednak, jak powiedziała Sunako, śmierć jest bezstronna, przed nią nie ma ucieczki. I wreszcie w jej obliczu wszyscy są równi , a czeka ona każdego. Jeśli szukacie anime o naprawdę dobrym poziomie, akcji, która z każdym odcinkiem coraz bardziej się rozwija, fabuła dosłownie porywa, a bohaterowie są rożni w swych poglądach, to polecam, bo "Shiki" będzie idealne! Muzyka idealnie wpasuje się w klimat, dzięki czemu momenty grozy, jak najbardziej zostaną uchwycone, w taki sposób aby dreszcze przebiegły wam po plecach!Dla tych, którzy szukają anime z niebanalną fabułą" Shiki" okaże się remedium doskonałym na letnią nudę!
Serdecznie polecam!
Moja ocena: 9/10
Czytaj dalej »
on 08 sierpnia 4
Podziel się!
Etykiety
anime, fantasy, postapo, psychologia, thiller
Nowsze posty
Starsze posty

03 sierpnia

cykl "Kwiat paproci"- Katarzyna Berenika Miszczuk


data wydania: Tom 2 - 9 listopada 2016, Tom 4- 16 kwietnia 2018r.
liczba stron: 416-496
słowa kluczowe: czary, dynastia Piastów, historia alternatywna, humor, książę, fantasy, literatura polska, magia, romans, Słowianie, uczucie, wierzenia, władza
kategoria: fantastyka, fantasy, science fiction
język: polski

NALEŻY CZYTAĆ PRZY PIOSENCE:


W marcu przeczytałam i zrecenzowałam tom pierwszy cyklu zatytułowanego "Kwiat paproci, Szeptucha". Recenzję znajdziecie tutaj .Jeśli jeszcze jej nie czytaliście, to zachęcam serdecznie, żeby później się nie okazało, że zdradziłam Wam jakieś ważne kwestie dotyczące całej serii. A teraz, bez zbędnych przedłużeń! Nadszedł czas na recenzję cyklu "Kwiat paproci" Pani Miszczuk! Jak wiecie, zakochałam się w "Szeptusze"i nie mogłam się doczekać, aż sięgnę po kolejne tomy serii. Wolałam jednak poczekać do lata,aby móc lepiej wczuć się w klimat powieści i słowiańskie święta, zgodnie z kolejnością ich występowania w poszczególnych porach roku. Przyznam, że trochę się zagalopowałam, bo przeczytałam pozostałe 3 tomy jednym tchem! Jeśli "Szeptucha" mnie oczarowała, to przy pozostałych tomach, po prostu przepadłam bez reszty!Zapraszam na recenzję jednej z najpiękniejszych powieści słowiańskich, która Was oczaruje, a słowiańscy bogowie złapią Was w swoje sidła i nie puszczą- "Kwiat paproci" Katarzyny Bereniki Miszczuk!


"Zazdrość, zdrada i kwiat paproci. Czy młoda szeptucha ocali miłość do Mieszka?
Wiecie, jak to jest. To tylko dawna znajoma, on już nic do niej nie czuje, teraz liczysz się tylko ty, a oni spotkali się zupełnym przypadkiem. Gosia chciałaby w to wierzyć, ale trochę to trudne, gdy ukochany Mieszko ciągle myśli o swojej dawnej żonie Ote. Zwłaszcza gdy ta okazuje się wcale nie tak martwa, jak przypuszczała Gosława. 
Nim ich uczucie zdąży się porządnie rozwinąć, między kochanków wkradnie się zazdrość.Niestety, tysiącletnia rywalka to niejedyne zmartwienie Gosi. Zbliża się Noc Kupały, podczas której ma się wypełnić przeznaczenie szeptuchy. I choć Baba Jaga zaopatrzyła swoją podopieczną we wszystkie możliwe amulety i zaklęcia, Gosława ma złe przeczucia. Wprawdzie bogowie może i są gburowaci, ale przecież nie głupi. A przynajmniej tak się im wydaje. 
Słowiańskie bóstwa, pradawne obrzędy, zazdrość i wielka miłość w tle."


-Lubimy Czytać 



"Tak, zdecydowanie baśń. Taka braci Grimm, bez cenzury, z wylewającymi się flakami i głowami toczącymi się po ociekających krwią schodach."


O ile "Szeptuchę" można uznać za "wprowadzenie" do świata, gdzie panują słowiańscy bogowie, którzy w żaden sposób nie ingerują w stworzony świat i nic specjalnego się nie dzieje, o tyle w pozostałych tomach będzie się ich przewijało bez liku! Autorka zrezygnowała z zamysłu lekkiej powieści, gdzie słowiańscy bogowie są tylko tłem, a kwiat paproci wydaje się być tylko legendą. Miszczuk stworzyła arcydzieło i powiem szczerze, dawno nie czytałam czegoś tak dobrego!

Zbliża się Noc Kupały, Gosia musi odnależść kwiat paproci, a tym samym przypieczętować swój los jako widzącej. Jednak nie jest to takie łatwe. Gosię nawiedzają wizje. Widzi w nich Ote, zmarłą ukochaną Mieszka, która zmarła przeszło tysiąc lat temu. Okazuje się, że "zmarła" to jedynie pojęcie względne. Ote istnieje i na dodatek ma się bardzo dobrze.Pragnie odzyskać ukochanego Mieszka, którego znała pod imieniem Dagome. W sercu młodej szeptuchy kiełkuje zazdrość. Nie dość, że musi wypełnić czekające ją przeznaczenie, to jeszcze nie wie jak się do tego zabrać. A na domiar złego, pojawiła się Ote!

"Noc Kupały" oferuje Czytelnikowi możliwość zaznajomienia się z jednym z największych motywów baśniowych, mitycznym kwiatem paproci. Plotki mówią, że ten, kto odnajdzie kwiat zyska nieśmiertelność.Bogowie pragną kwiatu, pożąda go również niezwykle urodziwy Mieszko. Młoda szeptucha musi zdecydować, komu odda kwiat. W tle pojawia się również historia młodości Baby Jagi i żercy Mszczuja.  W tym tomie serii stopniowo następuje przemiana głównej bohaterki. Z panikary i płaczliwej hipochondryczki staje się kobietą, która umie zawalczyć o swoje, a dla ukochanego zrobiłaby wszystko.

Zestawiając ze sobą te trzy tomy cyklu, muszę stwierdzić, że pod względem fabularnym nie ma większych zmian. Gosia stara się przetrwać, przeżyć i dotrzymać obietnicy danej Swarożycowi. W kolejnych tomach, "Żercy" i "Przesileniu" akcja stopniowo nabiera coraz większego tempa, choć wyraźnie jest stonowana, a perypetie życiowe głównej bohaterki grają pierwsze skrzypce. Jak pewnie zauważyliście, w "Szeptusze" historia miłosna Gosi i Mieszka nie grała wielkiej roli dla fabuły. Zupełnie inaczej jest w pozostałych tomach. W tle wplata się romans, przez co cykl "Kwiatu paproci" można śmiało określić, jako historię romantyczną osadzoną w realiach słowiańskiego fantasy. W niczym to jednak nie przeszkadza,a wręcz przeciwnie, bardzo pasuje do tego słowiańskiego świata.

"Chciałam, żeby ta chwila trwała jak najdłużej, żebym nie musiała wracać do tego strasznego świata. Pragnęłam zostać w bezpiecznym kokonie jego ramion."


 Słowiańscy bogowie, będący przecież "tylko mitem" zaczynają grać pierwsze skrzypce w życiu Gosi, Mieszka i Baby Jagi. Przez kolejne tomy przewija się kilka barwnych postaci i z pewnością nie są to szeptuchy w kwiecistych chustach! Pojawiają się nowi bogowie, nowe potwory, nowi wrogowie i przyjaciele.Poznajemy, groźnego Welesa, pana podziemi, boga obietnic. Swarożyca, opiekuna ognia, który nawiasem mówiąc cierpi na chorobliwe zamiłowanie do silnych widzących, a więc także do Gosi. A dodatkowo czerpie przyjemność w uprzykrzaniu życia nosicielkom swojego ognia i ich bliskim, to skończony sadysta, choć nie da się ukryć niezwykle pociągający. Kolejną ciekawą boginką, jest Mokosz, matka roślin, urodzaju, kobiet ciężarnych i rodziny. Można by porównać ją do zgorzałej hipiski,ze wszech miar miłującej naturę. Jednak ta z pozoru zwariowana kobieta, jest niezwykle groźna, gdy coś ją rozwścieczy.

Przyznam, że  nie potrafiłabym powiedzieć, którego bóg najbardziej polubiłam, bo to się zmieniało w trakcie czytania tych tomów. Niemniej polubiłam Swarożyca, choć jego, raczej bym się bała niż lubiła. O nim jednak było najwięcej, przewijał się dosłownie co stronę niemal w każdym tomie. Przyznam, że chociaż ostatecznie był mega irytujący i straszny, to jednak dał mi się oczarować. Widocznie należę do pokroju kobiet, takich jak Gosia...

Jeśli chodzi o postacie (ludzkie), to Gosię już znacie z recenzji "Szeptuchy", więc nie będę się nad nią rozwodzić. Warto byłoby rozwiać tajemnicę postaci urodziwego Mieszka. Mieszko to początkowo tylko uczeń Mszczuja, który szkoli się na żercę, kapłana miejscowej bielińskiej ludności. Potem jednak wychodzi na jaw jego prawdziwa tożsamość. Tysiącletni wojownik, mityczny władca Polan, przyjechał do Bielin w poszukiwaniu śmierci, którą ofiaruje mu kwiat paproci. Poznaje jednak Gosię i między nimi zaczyna rodzić się uczucie, którego nie zniszczy ani tysiącletnia zazdrosna Ote, uznawana za "zmarłą", ani nowy bieliński żerca, Witek, który pragnie mieć Gosię dla siebie. Mieszko to typ niedźwiedzia gryzzy, gdy wpadnie w szał, nic nie może go powstrzymać. Jest chłodny, ale czuły, przynajmniej w stosunku do bliskich mu ludzi. Marzy o śmierci, ale równocześnie pragnie być z Gosią, "na dobre i złe". Oprócz Mieszka, przez te trzy tomy przewija się również wiele innych ciekawych postaci. Poznajemy historię rusałki Sławy- przyjaciółki Gosi, Baby Jagi i Mszczuja, jednak to Mieszko jest postacią kluczową dla całej fabuły.

"Nie można żyć, żałując cały czas czegoś co się stało bądź nie stało. Trzeba cieszyć się życiem, które się ma."


Jeśli czytaliście "Szeptuchę", lub jakakolwiek inną powieść Pani Miszczuk, to wiecie, że czytając je nie można się nie śmiać. Wszechobecny humor wprost bije z każdej strony, a przy tym idealnie wpasowuje się w klimat słowiańskiego świata. Autorka wykreowała świat naszych przodków, Słowian, tak pieczołowicie, że nie sposób oderwać się od lektury i jej słowiańskiego klimatu. Świat, gdzie panują bogowie, którzy mogą przebywać wśród śmiertelników wydaje się być niemal namacalny, tak realistycznie zostały oddane detale. Bogowie przemykający się ukradkiem, siedzący w kawiarni czy w barze, to zaprzeczenie ich wyobrażeń. Słowa takie, jak miłosierdzie, łaska, życzliwość są im zupełnie obce. Są piękni, nieśmiertelni i dzierżą władze, są różni. Ale łączy ich jedno-każdy z nich jest śmiertelnie niebezpieczny! 

"Ten świat nie jest przyjazny bogom i nam. Ludzie w nas nie wierzą. Jeśli w coś nie wierzysz, to tego nie ma." 

Bardzo podobało mi się, że autorka  dopasowała każdy tom serii do pór roku i przypadających im w tedy świąt słowiańskich. Dodatkowo dodała opisy tych świąt i ich obrządki, a ponadto wplotła do powieści zaklęcia i słowiańskie modlitwy. Dzięki temu możemy lepiej poznać kulturę naszych przodków, a co za tym idzie, lepiej wczuć się w klimat. Przez kolejne tomy umiejętności lecznicze młodej szeptuchy bardzo wzrosły, zostały również opisane zioła(przynajmniej niektóre) używane w danym przypadku, co osobiście mnie ogromnie cieszy.

Podsumowując, przyznam, że dawno nie czytałam czegoś tak dobrego i nie mogę się doczekać, aby znów sięgnąć po przygody młodej słowianki! Przyznam, że ze wszystkich tomów najbardziej podobały mi się "Żerca" oraz "Przesilenie". Może dlatego, że z wypiekami na twarzy czytałam każdy kolejny rozdział. 



 Jeśli tak jak ja jesteście zafascynowani światem i kulturą Słowian to cykl "Kwiatu paproci" będzie świetnym przewodnikiem. Jeśli poszukujecie wątku romantycznego, który znacznie rozwija się przez kolejne tomy serii, to ta powieść jest dla Was! Katarzyna Miszczuk operuje barwnym, prostym językiem, w którym dominuje humor, przez co cykl czyta się lekko i przyjemnie. Przy "Kwiecie paproci" nie można się nudzić Polecam serdecznie miłośnikom dobrych książek, fanom Miszczuk,a także tym, którzy chcą mile spędzić czas przy dobrej powieści!

Moja ocena: 10/10:)



Czytaj dalej »
on 03 sierpnia 6
Podziel się!
Etykiety
baśnie, kultura słowiańska, obyczajowe, romans
Nowsze posty
Starsze posty

01 sierpnia

Kącik serialowy: Black Bullet/Czarna Kula


Szukałam czegoś krótkiego, czegoś co obejrzałabym w jeden, bądź dwa wieczory. Początkowo byłam sceptycznie nastawiona do tego tytułu. Fabuła wydawała mi się lekko przerysowana, wręcz schematyczna. Licealista ratujący świat... ten temat wydawał mi się nieco przereklamowany. Do tego anime przekonała mnie wizja post-apokaliptycznej uczty, jaką serwowały liczne AMV  i słodka kreska. Spróbowałam i ...przyznam, że było warto. Chcecie wiedzieć, dlaczego? Zapraszam na recenzję "Black Bullet" , krótkie, ale niebanalne!

NALEŻY CZYTAĆ PRZY PIOSENCE:




Akcja toczy się w przyszłości, w roku 2021, kiedy ludzkość stanęła u progu wymarcia za sprawą wirusa, który przemienia ludzi w potwory, zwane Gastrea. Ci, którzy uniknęli katastrofy zmuszeni są do życia w odizolowanych obszarach otoczonych barierą, Monolitem, który blokuje potworom dostęp do środka. Wirus może zostać przekazany przez łożysko matki, dziecku. Gdy tak się stanie rodzą się Przeklęte Dzieci odporne na wirus i o nadludzkich zdolnościach. Ludzkość chcąc walczyć z Gastreą utworzyła wyspecjalizowaną grupę o nazwie Obrona Cywilna, której członkowie działają w parach. Pary składają się z Inicjatora, które zwykle jest Przeklętym Dzieckiem oraz Promotora, który szkoli i opiekuje się Inicjatorem. Głównymi bohaterami anime są Promotor Rentaro Satomi, nastoletni uczeń Liceum Magata oraz Inicjatorka Enju Aihara, uczennica podstawówki.


Jak można się domyślać, temat walki ludzkości z tajemniczym najeźdźcą wciąż jest popularny, a wizja rychłej apokalipsy dodaje smaczku całej serii, niemniej jednak w tym wykonaniu wyjątkowo słabe. Fabuła skupia się głownie na walce członków Obrony z Gaestrą, mięsożerny, zmutowany wirus to główny antagonista tej serii, ale nie tylko. Oprócz tego pojawia się Kategane Hiruko, człowiek kryjący się za maską klauna, któremu obcy jest ład i harmonia we wszechświecie. Hiruko pragnie chaosu, śmierci i zniszczenia. Satomi wraz z małą Enju starają się zrobić wszystko, aby nie dopuścić do zniszczenia świata i przynajmniej częściowo zneutralizować wirusa. Przyznam szczerze, że wątek rychłego końca świata jest już nieco przereklamowany i przerysowany, tak, więc w tym przypadku nie należy spodziewać się niczego nowego. 

W pierwszych odcinkach serii brakowało mi jakiegokolwiek wprowadzenia do całej fabuły. Ot, pojawiły się potwory zwane Gaestrą, tak ni z gruszki, ni z pietruszki. A do tego niemal zniszczyły świat w pierwszych minutach pierwszego odcinka! Natomiast po pozostałych dwóch minutach, ludzkość w "cudowny sposób" stanęła na nogi. Brak jakiegokolwiek wprowadzenia do serii, choćby odcinka poświęconego na wprowadzenie, nieco zepsuł mi całą tą serię. Miałam wrażenie, ze anime zostało zrobione tak jakby "na próbę", bez żadnego punktu oparcia w postaci choćby krótkiej wzmianki o tym, skąd wzięły się Gaestra. Nic, po prostu nic.

W pierwszych odcinkach właściwie  nie dzieje się nic specjalnego, nic, co miałoby sugerować, że niebawem nadejdzie apokalipsa. Większość ludzi żyje w nieświadomości potencjalnego zagrożenia ze strony groźnego wirusa, dzieci chodzą do szkoły, a Oficerowie Obrony likwidują potencjalnych nosicieli Gaestry.  Ot, zwykła sielanka, miasta tętnią życiem jak codzień. Idylla trwa w najlepsze. W następnych odcinkach, akcja zaczyna wzrastać, pojawiają się liczne pojedynki na śmierć i życie, co podnosiło morale anime. Akcja gwałtownie nabiera tempa pod sam koniec anime, kiedy apokalipsa jest już bardzo blisko i trzyma poziom do końca. Tempo akcji jest wtedy na najwyższym poziomie i w pełni wpasowuje się w opis anime, które moim zdaniem tak właśnie powinno wyglądać od początku do końca. To właśnie te końcowe odcinki sprawiły, że mogę powiedzieć, że anime mi się podobało,a przeznaczony na nie czas nie był czasem straconym.


Pomijając wątek apokaliptyczny, anime porusza również kwestię moralna, a mianowicie  dyskryminację Przeklętych Dzieci przez zwykłych obywateli. Mieszkańcy Tokio nie rozumieją, albo raczej nie chcą zrozumieć, że Wyklęte Dzieci są ich jedyną nadzieją, kluczem do ocalenia ludzkości. Przez to, że Dzieci zostały zakażone wirusem już w łonie matki i w jakiś sposób uodporniły się na jego działanie, ale posiadają w sobie pierwiastek Gaestry, są traktowane jako obywatele gorszej kategorii. Są uważani za zagrożenie samo w sobie, przez co za jakiekolwiek "uchybienie" obywatelom Tokio, jak np. chodzenie do szkoły, czy kradzież, a nawet za to że istnieją są... likwidowane. To brutalne, ale jakże prawdziwe przesłanie tego anime.




Poprzez dyskryminację Dzieci Wyklętych ukazana zostaje natura człowieka, jego bezrozumny strach i egoizm. Znana fraza "Chciwość ludzka nie zna granic" idealnie odzwierciedla istotę tego anime i jego przesłanie. Bardzo spodobało mi się,to że anime porusza również tę kwestię moralną i to tak widoczny sposób. "Black Bullet" to świat, gdzie prawdziwa natura człowieka zostaje obnażona, gdzie strach i egoizm biorą górę nad rozsądkiem i uczuciami. To świat, w którym nie ma miejsca na litość.




W anime poruszony zostaje także wątek przyjaźni między Renatro a Enju. Przyjaźń między zwykłym obywatelem Tokio, a Przeklętym Dzieckiem. Ich wzajemne zaufanie i przywiązanie do siebie zostały ukazane perfekcyjnie. W ten sposób anime przekazuje prawdę, że przyjaźń jest możliwa, pomimo różnic kulturalnych, przekonań, czy koloru skóry, bądź rasy. I co najważniejsze, przyjaźń daje poczucie bezpieczeństwa i zaufanie w świecie, w którym natura człowieka ukazała swoje prawdziwe oblicze. Anime w bardzo piękny sposób pokazuje prawdziwą istotę przyjaźni. 




W tle pojawia się także wątek miłosny, między Rentaro,a Kisarą, ale nie gra on większej roli i nie ma wpływu na bieg fabuły.





Produkcja anime należy do tych nowszych i chociażby z tego względu spodziewałam się czegoś bardziej realistycznego. Kreska jest bardzo ładna i precyzyjna, jak przystało na nowoczesną technologię, ale momentami była zdecydowanie zbyt słodka. W momentach grozy ta "słodkość" nieco psuła mi przyjemność z całej serii. Dodawała także dziecięcego wyglądu bohaterom, przez co można było odnieść wrażenie, że w całym anime "występują" same dzieci, tylko niektóre są zdecydowanie zbyt dużego wzrostu. Pomimo tego przyznaję bez bicia, kreska jest po prostu piękna, nawet mimo swojej słodkości! Muzyka nie powala na kolana, ani nie pozwala wczuć się w łzawe, czy przepełnione grozą momenty. Dzieje się tak tylko raz, oczywiście, na samym końcu anime...Wykonawczynią przepięknej piosenki jest niewidome Przeklęte Dziecko, a jej śpiew ujął mnie za serce!


Anime obfituje w całą gamę różnobarwnych postaci, dzięki czemu widz może poznać rożne punkty widzenia danej osoby, co pozwala lepiej zapoznać się z całym klimatem anime.

Na pierwszy plan wysuwa się postac Satomi'ego Rentaro, głównego bohatera serii. Satomi jest uczniem Liceum Magta i członkiem Agencji Bezpieczeństwa Cywilnego Tendo, którą założył wraz z przyjaciółką, Kisarą. Satomi jest sierotą, jego rodzice zginęli w Wojnie z Gaestrą. Pomimo tego, że na pierwszy rzut oka wygląda na chłodnego, to postać pełna ciepła, współczucia dla ludzi, głownie dla Przeklętych Dzieci, czym zaskarbił sobie moją sympatię. To realista, który myśli trzeźwo i rozsądnie. Nie działa w sposób irracjonalny. Stawia sobie cele, do których dąży wytrwale i w granicach rozsądku. Pragnie ochronić świat. Swoją Inicjatorkę Enju, traktuje jak młodszą siostrę.




Kolejną ważną dla całego anime postacią jest dziesięcioletnia Enju Aihara, Inicjatorka Rentaro. Należy do Wyklętych Dzieci,a wyróżniają ją jej czerwone oczy. Dzięki Renatro zrozumiałą istotę człowieczeństwa i poznała, czym jest przyjaźń i zaufanie. Jest radosną optymistką, która znajdzie rozwiązanie w absolutnie każdej sytuacji! Swoim osobistym urokiem i niepohamowanym temperamentem podbiła moje serce!



Kolejną bohaterką, którą bardzo polubiłam jest niewidoma dziewczynka, będąca Przeklętym Dzieckiem. Dziewczynka jest bezimienna, ma trudną przeszłość. Z powodu braku akceptacji ze strony matki jest zmuszona żebrać na ulicy, aby wyżywić siebie i swoją młodszą siostrę. Jest cicha, zawsze uśmiechnięta i skora do pomocy. Tak delikatna i niewinna postać jak ona dosłownie poruszyła moje serce swoją piosenką. Uważam, że jest to postać, która wyróżnia się na tle tego anime swoją odmiennością i miłym charakterem. Doprawdy, nie mogłam jej nie polubić!


Podsumowując, anime w moim odczuciu ma więcej plusów, niż minusów, jednak mimo wszystko spodziewałam się czegoś lepszego. Akcja, która nabrała tempa pod koniec anime, morały oraz bohaterowie i po części, również produkcja zasługują u mnie na duży plus! Polecam, jeśli szukacie czegoś krótkiego. Jeśli jesteście gotowi przebrnąć przez pierwszą połowę anime, aby zobaczyć jego koniec, to zachęcam, bo naprawdę warto! Jeśli pragniecie anime, które demaskuje ludzką obłudę,"Black Bullet" to strzał w dziesiątkę!

Polecam!
Moja ocena:5/10 :)


Czytaj dalej »
on 01 sierpnia 1
Podziel się!
Etykiety
anime, science-fiction, thiller
Nowsze posty
Starsze posty
Nowsze posty Starsze posty Strona główna
Subskrybuj: Posty (Atom)

O AUTORCE

O AUTORCE
27 - letnia Magister Polonistyki-Literaturoznawstwa. Z zamiłowania książkoholiczka, literaturoznawczyni i blogerka, rysowniczka, a także miłośniczka języków obcych i azjatyckich dram. Kto wie, może i w przyszłości także pisarka? Możliwości jest mnóstwo! :) Aktualnie spełnia się dziennikarsko pracując w redakcji WUJ-a oraz współpracując z wydawnictwami jako recenzentka. Przyszła bibliotekarka i biblioterapeutka, która uczy się języka migowego.

Cytat, określający mnie chyba najlepiej

Cytat, określający mnie chyba najlepiej

BIBLIOTECZKA

https://lubimyczytac.pl/ksiegozbior/MiegxQJv6H

PRZECZYTANE

W tym roku chcę przeczytać...

W tym roku chcę przeczytać...
#Wyzwanie LC 2026#

Recenzje/Wpisy planowo

* "Żywe serce", Piotr Pawlukiewicz * "Genialne umysły", Jennifer Lynn Barnes * "Studium zatracenia", Ava Reid * "Burza", Sunya Mara * "Obiekty głębokiego nieba", Jakub Małecki Następne tytuły wpisów podam niebawem! :)

Znajdź mnie!

  • Lubimy Czytać
  • Strona na facebooku
  • Twitter
  • Instagram

Szukaj na tym blogu

Statystyka

Subskrybuj

Posty
Atom
Posty
Komentarze
Atom
Komentarze

Obserwatorzy

Popularny post

  • Kącik serialowy: Moon Lovers: Scarlet Heart Reyo- magia księżyca
    Tytuł oryginalny:   달의 연인 – 보보경심 려 Tytuł (latynizacja):   Dalui Yeonin – Bobogyungsim Ryeo Tytuł (alternatywny):  Time Slip: Rye...
  • Kącik serialowy: Goblin, Guardian: The Lonely and Great God- potęga przeznaczenia
    Tytuł oryginalny:   도깨비 Tytuł (latynizacja):   Dokkaebi Tytuł (alternatywny):  Goblin: The Lonely and Great God Gatunek:   fantasy, m...
  • "Shinsekai Yori"- Yuusuke Kishi
    tytuł oryginału: 新世界より tłumaczenie: Z Nowego Świata wydawnictwo:  Kōdansha data wydania: 23 stycznia 2008 liczba stron:870 sło...

Archiwum

  • ▼  2026 (18)
    • ▼  sie 2026 (2)
      • "Powroty" - ksiądz Piotr Pawlukiewicz
      • "Niewidzialne życie Addie LaRue" - Victoria E. Schwab
    • ►  lip 2026 (1)
    • ►  cze 2026 (3)
    • ►  maj 2026 (3)
    • ►  kwi 2026 (6)
    • ►  lut 2026 (1)
    • ►  sty 2026 (2)
  • ►  2025 (13)
    • ►  wrz 2025 (1)
    • ►  sie 2025 (2)
    • ►  lip 2025 (1)
    • ►  cze 2025 (2)
    • ►  kwi 2025 (1)
    • ►  mar 2025 (4)
    • ►  lut 2025 (2)
  • ►  2024 (11)
    • ►  gru 2024 (1)
    • ►  lis 2024 (1)
    • ►  lip 2024 (1)
    • ►  cze 2024 (1)
    • ►  maj 2024 (2)
    • ►  kwi 2024 (2)
    • ►  mar 2024 (1)
    • ►  sty 2024 (2)
  • ►  2023 (31)
    • ►  gru 2023 (2)
    • ►  lis 2023 (2)
    • ►  paź 2023 (4)
    • ►  wrz 2023 (3)
    • ►  sie 2023 (3)
    • ►  lip 2023 (3)
    • ►  maj 2023 (2)
    • ►  kwi 2023 (1)
    • ►  mar 2023 (5)
    • ►  lut 2023 (5)
    • ►  sty 2023 (1)
  • ►  2022 (46)
    • ►  gru 2022 (5)
    • ►  lis 2022 (4)
    • ►  paź 2022 (4)
    • ►  wrz 2022 (5)
    • ►  sie 2022 (6)
    • ►  lip 2022 (6)
    • ►  cze 2022 (1)
    • ►  maj 2022 (3)
    • ►  kwi 2022 (3)
    • ►  mar 2022 (5)
    • ►  lut 2022 (2)
    • ►  sty 2022 (2)
  • ►  2021 (38)
    • ►  gru 2021 (2)
    • ►  lis 2021 (4)
    • ►  paź 2021 (3)
    • ►  wrz 2021 (3)
    • ►  sie 2021 (4)
    • ►  lip 2021 (4)
    • ►  cze 2021 (1)
    • ►  maj 2021 (2)
    • ►  kwi 2021 (2)
    • ►  mar 2021 (2)
    • ►  lut 2021 (6)
    • ►  sty 2021 (5)
  • ►  2020 (49)
    • ►  gru 2020 (3)
    • ►  lis 2020 (2)
    • ►  paź 2020 (4)
    • ►  wrz 2020 (4)
    • ►  sie 2020 (6)
    • ►  lip 2020 (5)
    • ►  cze 2020 (3)
    • ►  maj 2020 (2)
    • ►  kwi 2020 (5)
    • ►  mar 2020 (5)
    • ►  lut 2020 (6)
    • ►  sty 2020 (4)
  • ►  2019 (66)
    • ►  gru 2019 (6)
    • ►  lis 2019 (4)
    • ►  paź 2019 (5)
    • ►  wrz 2019 (9)
    • ►  sie 2019 (9)
    • ►  lip 2019 (6)
    • ►  cze 2019 (5)
    • ►  maj 2019 (6)
    • ►  kwi 2019 (2)
    • ►  mar 2019 (3)
    • ►  lut 2019 (5)
    • ►  sty 2019 (6)
  • ►  2018 (59)
    • ►  gru 2018 (5)
    • ►  lis 2018 (5)
    • ►  paź 2018 (7)
    • ►  wrz 2018 (9)
    • ►  sie 2018 (7)
    • ►  lip 2018 (3)
    • ►  cze 2018 (8)
    • ►  maj 2018 (2)
    • ►  kwi 2018 (2)
    • ►  mar 2018 (3)
    • ►  lut 2018 (3)
    • ►  sty 2018 (5)
  • ►  2017 (5)
    • ►  gru 2017 (4)
    • ►  lis 2017 (1)

Polecany post

"Powroty" - ksiądz Piotr Pawlukiewicz

Napisz do mnie w sprawie recenzji/artykułu/wywiadu :)

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Etykiety

Japonia (13) King (3) Murakami (6) PLOTKARA (3) Zafon (5) anime (3) arabia (1) autobiografia (5) baśnie (22) dla nastolatków (24) drama (5) fantasy (66) historyczne (32) holocaust (1) klasyk (22) klasyka dla nastolatków (11) klasyka dziecięca (2) komedia- czarny humor (12) kultura słowiańska (5) medyczne (5) mit (3) miłość (39) obyczajowe (123) podsumowanie (81) postapo (23) psychologia (31) psychologiczne (49) romans (53) science-fiction (23) stosik książkowy (34) sztuka (4) tag (2) thiller (26) thriller (14) wojna (9) współczesność (104) zapowiedz (27) zwierzęta (3) świat komiksu (1) święta (5)

Nie kopiuj, szanuj cudzą własność!!!

Prawa Autorskie

Zabraniam kopiowania MOICH tekstów i zdjęć bez uprzedniego zezwolenia.

Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych za kradzież tekstów, czy zdjęć bez upoważnienia autora przewiduje karę pozbawienia wolności do lat 2-ch i/grzywnę.

Bardzo proszę o uszanowanie mojej pracy.

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Ⓒ 2018 Z Dziennika Książkoholiczki. Design created with by: Brand & Blogger. All rights reserved.