Z Dziennika Książkoholiczki

Strony

  • Strona główna
  • O mnie
  • KSIĄŻKI
  • Kącik serialowy
  • ZESTAWIENIA
  • Kontakt i Współpraca

15 lipca

Podsumowanie Maja i Czerwca 2022

Nareszcie znalazłam wolną chwilę, żeby usiąść i napisać Miesięczne Podsumowanie, które "chodziło za mną" już od dawna, jednak z braku czasu spowodowanym pilnym przygotowywaniem się do Obrony, postanowiłam zrobić podsumowanie podwójne - z maja i czerwca. Przyznam szczerze, że te dwa miesiące upłynęły mi niezwykle szybko i prawie nie zauważyłam upływu czasu. W całości natomiast poświęciłam się Obronie, która stanowiła dowód uzyskania przeze mnie wykształcenia wyższego, a zarazem była przepustką ku modułowi magisterskiemu i planowanej przeze mnie podyplomówce. To na szczęście już za mną i nareszcie mogę pozwolić sobie na wakacje (dłuższe lub krótsze w zależności od pracy). Przy okazji podczas czytania tego posta, zapraszam do odsłuchania wyjątkowej piosenki, która dzisiejszego dnia oddaje mój optymistyczny nastrój😊!

NALEŻY CZYTAĆ PRZY PIOSENCE:

W ciągu ostatnich dwóch miesięcy przeczytałam naprawdę sporo książek, których recenzje mam już rozplanowane i w najbliższych dniach pojawią się one na blogu! Tak, jak planowałam w maju przeczytałam większość z zaplanowanych w kwietniowym podsumowaniu pozycji, których recenzje są już oczywiście na blogu! Maj 2022 rozpoczęłam z powtórką książki Klaudii Bianek, Ocalało tylko serce, której recenzję można przeczytać <tutaj>. Ponowna lektura tej książki pozwoliła mi na nowo odkryć emocje, które obudziła we mnie proza Bianek, gdy dopiero co się z nią zapoznawałam. To niesamowicie pozytywne doświadczenie, przeczytać po raz kolejny jedną ze swoich ulubionych książek i chyba nigdy nie przestanie mnie to zadziwiać! W następnej kolejności sięgnęłam po literaturę z pogranicza fantasy i horroru, czyli po debiutancki utwór Erin A.Craig, Dom soli i łez (recenzja do przeczytania <tutaj>). Książka ta okazała się być dobrą i angażującą lekturą, gwarantującą podróż po krainie nadmorskich fantasy. Następną pozycją była długo wyczekiwana przeze mnie powieść Laury Andersen Kurk, Dziewczyna ze szkła (recenzja <tutaj>), i której wprost nie mogę doczekać się chwili, gdy zapoznam się z jej kontynuacją! Ostatnią książką maja był esej Stanisława Przybyszewskiego, Synagoga który w dość mroczny i ponury sposób opisywał losy czarownic, ich sabaty, tym samym odsłaniając prapoczątki idei gnostycyzmu. Nie oczekiwałam po tej pozycji zbyt wiele, aczkolwiek jej lektura była dość ciekawym doświadczeniem.

Słoneczny czerwiec upłynął mi ze zrecenzowaną niedawno, bo zaledwie wczoraj trylogią Klaudii Bianek, Życie po Tobie, w skład której wchodzą następujące tomy: Życie po Tobie, Zawsze i na zawsze oraz Taką jaka jesteś (link do recenzji <tutaj>). Ta seria jest pod wieloma względami niesamowita - napisana prostym i lekkim językiem, a zarazem traktująca o doświadczeniach skrajnych i trudnych. Zapewniła mi ona szeroką gamę emocji, a przy tym dodatkowo pobudziła moją wewnętrzną wrażliwość i optymizm. Pod koniec czerwca rozpoczęłam jeszcze humorystyczną książkę Adama Kaya, Będzie bolało traktującą o wielogodzinnej karierze lekarza położnika. Powieść skończyłam w zasadzie tuż przed Obroną, ale jej ironiczno-dowcipną formę zapamiętam na długo! Jej recenzja planowana jest na jutrzejszy dzień, dlatego wkrótce się pojawi! W międzyczasie przeczytałam jeszcze Nie zaczęło się od Ciebie autorstwa Marka Wolynn'a, w ramach badań badawczych nad traumą oraz przygotowania do Obrony.

Maj i Czerwiec 2022 przeczytane książki:

  • Ocalało tylko serce, Klaudii Bianek <recenzja>;
  • Dom soli i łez, Erin A. Craig <recenzja>;
  • Dziewczyna ze szkła, Laura Anderson Kurk <recenzja>;
  • Synagoga, Stanisław Przybyszewski;
  • Życie po Tobie, Klaudia Bianek <recenzja>;
  • Zawsze i na zawsze, Klaudia Bianek <recenzja>;
  • Taka, jaką jesteś, Klaudia Bianek <recenzja>;
  • Będzie bolało. Sekretny dziennik młodego lekarza, Adam Kay <recenzja - 16.07>.
  • Nie zaczęło się od Ciebie, Mark Wolynn.

Liczba książek, które w sumie przez te dwa miesiące przeczytałam wynosi aż 9, co sprawia, że jestem z siebie ogromnie dumna! Zasadniczo były to książki na tyle różnorodne, że raczej ciężko byłoby mi w sposób jednoznaczny określić, która z nich byłaby tą jedyną i wyjątkową. Każda bowiem pozwoliła mi się w jakiś sposób odprężyć i poznać nowe książkowe światy, co jest dla mnie niezwykle cenne. Z czystego sentymentu postawiłabym jednak na Dziewczynę ze szkła Laury Anderson Kurk oraz trylogię Życie po Tobie Klaudii Bianek, gdyż poruszały one w zasadzie dość podobną problematykę z zakresu psychologii i rzucały nowe, nieco odmienne spojrzenie na sposób przeżywania żałoby (psychologia jak wiecie to mój drugi obok literatury i sztuki studencki komik).

Zdecydowanie natomiast nie potrafię wskazać pozycji, którą mogłabym określić mianem tej najgorszej, pozostawię więc tą kategorię pustą, a Was z domysłami :).

CO W LIPCU 2022?


Z faktu, że jestem już po Obronie, mogę cieszyć się nareszcie wakacjami, szukaniem pracy i działaniem na blogosferze oraz w branżach wydawniczych (sic!). W lipcu dokończyłam zaczęty przeze mnie wcześniej dziennik Adama Kaya, Będzie bolało, a w następnej kolejności, zabrałam się za kolejną długo wyczekiwaną powieść, czyli Ewę Williama Paula Younga, której recenzja również ukaże się na dniach. Aktualnie zaś czytam Oryks i Derkacz Margaret Atwood. W następnej kolejności jeszcze nie wiem po co sięgnę - lista książek w mojej głowie stale rośnie, co sprawia, że decyzję, co do tego, jakie dzieło literatury przeczytam później, pozostawiam swojej intuicji.! Na pewno jednak w lipcu na blogu można spodziewać się wielu różnorodnych recenzji, w tym także książek po angielsku! :)
Czytaj dalej »
on 15 lipca 1
Podziel się!
Etykiety
podsumowanie, stosik książkowy, zapowiedź
Nowsze posty
Starsze posty

05 lipca

"Życie po tobie" (trylogia) - Klaudia Bianek

 Z twórczością Klaudii Bianek zetknęłam się już parokrotnie i każde obcowanie z literaturą jej autorstwa wspominam bardzo dobrze. Toteż, nie zdziwiło mnie wcale, że pierwszy tom trylogii Życie po Tobie pochłonęłam niebywale szybko i niemal od razu miałam ochotę przeczytać kolejną część. Tym sposobem, zanim się obejrzałam miałam za sobą już całą trylogię, której lektura znakomicie umiliła mi czas przed Obroną (drodzy Czytelnicy, muszę się pochwalić - Obroniłam się i za niedługo rozpoczynam II stopień moich studiów, na module magisterskim! Już nie mogę się doczekać!!!) Wspomniana trylogia pozwoliła mi się odstresować i Obronić się bardzo pozytywnie, i to z pracą napisaną na 5! Dzięki niej, jeszcze mocniej zżyłam się ze stylem Bianek i mam w planach na tegoroczne wakacje zapoznać się także z innymi jej książkami (np. Przy naszej piosence oraz Niebo nad jej głową).

NALEŻY CZYTAĆ PRZY PIOSENCE:
Eliza to młoda matka dwójki dzieci, której mąż zginął w wypadku samochodowym. Pogrążona w rozpaczy kobieta nie przypomina już dawnej siebie, wesołej i pewnej siebie osoby. Strata ukochanego Artura położyła się cieniem na jej postrzeganiu własnego "Ja", sprawiając, że Eliza postanowiła wrócić wraz z dziećmi do rodzinnego Lilecka i bez reszty poświęcić się wychowaniu Emilki i Jasia. Przestała wierzyć, że kiedykolwiek może na nowo pokochać. Po trzech latach żałoby do wsi przyjeżdża młody weterynarz, którym interesuje się Milena, siostra Elizy, jednak on zwraca uwagę tylko na wdowę Bielecką. 
- opis własny
Przyznam szczerze, że mocno zaskoczyło mnie to, jak bardzo spodobał mi się pierwszy tom. Początkowo nie miałam w planach czytać całej trylogii, a przynajmniej nie od razu. Jednak prostota Życia po Tobie, zawarte w niej emocje i przede wszystkim cudowni, absolutnie niebanalni bohaterowie sprawili, iż zwyczajnie nie mogłam poprzestać na pierwszym tomie, a wręcz musiałam od razu skusić się na całość serii. To był strzał w dziesiątkę! Klaudia Bianek stworzyła trzy powieści osadzone w wiejskim klimacie, które urzekły mnie swoją prostą konstrukcją, a zarazem mocno poruszyły emocjonalnie. Życia po Tobie nie sposób czytać pojedynczo, najlepiej jest zapoznać się z całością! Zdecydowanie nie jest to trylogia wysokich lotów, jednak jest na tyle wartościowa i bogata w emocje, że naprawdę warto dać jej tą szansę!

Pod względem fabularnym całość została dobrze skomponowana, a wydarzenia sprawnie ze sobą powiązane. Choć zakończenie okazało się doskonałym zwieńczeniem całości, odczuwałam lekki niedosyt, bardzo chciałabym, aby powstał kolejny tom opisujący losy Elizy Bieleckiej. Zdaję sobie jednak sprawę, że z racji zamknięcia głównego motywu serii, jakim jest żałoba, takie zakończenie wydaje się być w pełni zasadne, ale proza Bianek ma to do siebie, że jej bohaterowie pozostają z Czytelnikiem na długo po odłożeniu książki, co zmusza do wyobrażania sobie ich dalszych losów. Główny motyw jakim jest żałoba oraz przeprowadzenie Czytelnika przez wszystkie jej etapy stanowi oś konstrukcyjną całej serii. Warto zaznaczyć, że Autorka niezwykle dogłębnie ukazała w dość drastyczny sposób czym jest żałoba, jakie stany emocjonalne jej towarzyszą, a także opisała jej dokładny przebieg. Przypadek Elizy, kobiety, która straciła męża przedstawiony został w sposób niezwykle emocjonalny, dzięki czemu możliwa była bardzo dogłębna eksploracja poszczególnych emocji, jakie towarzyszyły bohaterce. Taki sposób pisania wymaga od Czytelnika ogromnej dozy empatii i cierpliwości względem głównej bohaterki, która pomimo sporego upływu czasu nie potrafi pogodzić się ze stratą swojej drugiej połówki. Motyw nadziei został wpleciony niezwykle subtelnie i delikatnie, pozwalając na rozkoszowanie się stopniowo zachodzącymi zmianami w klimacie książki.

Tak, jak wspominałam, lektura tej trylogii wymaga zaopatrzenia się w cierpliwość, gdyż pewne wątki ciągną się przez dość sporą liczbę stron. Z tego powodu, akcja trylogii jest stosunkowo spokojna, a Czytelnik może z uwagą wypatrywać małych symptomów zmian w zachowaniu głównej bohaterki. Choć niektórym tak powolny rozwój akcji i poszczególnych wątków może wydawać się nużący, nie przeszkadza to w rozkoszowaniu się lekturą. Co więcej, te drobne pozytywne momenty motywują odbiorcę do kibicowania Elizie w jej stawianiu samodzielnych kroków i zmierzenia się z nową rzeczywistością, co zdecydowanie nie przychodzi jej łatwo.

Klimat trylogii Życie po Tobie uwarunkowany jest w całości motywem przewodnim - żałobą. Główna bohaterka serii jest jednocześnie jej narratorką, co sprawia, że Czytelnik ma głęboki wgląd w jej uczucia i emocje. Choć początkowo widmo żałoby towarzyszy odbiorcom nieustannie, Autorka zadbała o to, by zaprezentować Elizę, wychodzącą "z mroków" i patrzącą nieco bardziej realistycznym okiem, która uczy się na nowo odnajdywać radość z małych rzeczy. Ta zmiana klimatu wypełnionego emocjami żalu, rozpaczy stopniowo się rozwiewa. Klaudii Bianek udało się napisać aż trzy powieści wypełnione bogato opisanymi emocjami, a także z niezwykłą dbałością i precyzją zaprezentować delikatne zmiany, jakie zachodzą. Przez to, pisarce udało się niezwykle wnikliwie przedstawić proces przechodzenia żałoby, a nawet uchwyciła te najdrobniejsze detale świadczące o zmianach. To wszystko nadaje całej serii nieco bardziej wysublimowanego charakteru.

Wspomniałam na początku, że urzekła mnie prostota tej serii. Język, jakim Bianek operuje nie pretenduje do miana jakiegoś wybitnego i kunsztownego stylu. Jej opisy - czy to przestrzeni, czy opisy stanów wewnętrznych postaci - skonstruowane zostały lekkim stylem, który skądinąd znakomicie pasuje. Nie brakuje za to pejzaży emocjonalnych i to dosyć skrupulatnie przedstawionych. Domeną Bianek jest tworzenie emocjami, a co więcej umie ona to doskonale przedstawić w swoich książkach, a już w przypadku tej serii, wyszło jej to niemal fenomenalnie.

Bohaterowie Życia po Tobie to przede wszystkim postacie autentyczne, niepozbawione swoich "gorszych dni" czy ludzkich przywar, co pozwala Czytelnikowi identyfikować się z poszczególnymi postaciami. Z racji, że to Eliza jest główną narratorką, to właśnie ją odbiorca może poznać w największym stopniu. Trudno mi jest ustosunkować się do niej całkowicie jednoznacznie, gdyż z jednej strony nie potrafiłam przestać jej kibicować, a z drugiej niesłychanie irytowała mnie jej tendencja do osądzania wszystkiego i wszystkich wokół niej. Z kolei pozostałe postacie, takie jak Emilia, Jaś, Milena czy Filip otrzymały ode mnie jedno wielkie tak - zwyczajnie nie potrafiłam kogokolwiek z nich nie polubić!

Podsumowując, Życie po Tobie to seria jak najbardziej życiowa, pełna realizmu poprze opisywane w niej sytuacje. Sięgając po nią, należy nastawić się, że nie będzie to powieść od samego początku łatwa i pozytywna, przeciwnie poruszane w niej kwestie wymagają przez Czytelnika bezpośredniego emocjonalnego zaangażowania, gdyż  naprawdę nie sposób jest nie współczuć Elizie. Prosty styl i lekkie pióro pisarki pozwalają jednak w nieco przystępniejszy sposób podejść do lektury. Ze swojej strony nie mogę się doczekać, aż sięgnę po inne dzieło literackie, spod pióra Bianek!
Trylogia Życie po Tobie okaże się doskonałym wyborem dla tych, którzy pragną przeczytać książki w nieco innym klimacie niż Young Adult. Jeśli poszukujecie książki, która emocjonalnie porusza, wzrusza i daje nadzieję, to niniejsza seria zdecydowanie wywoła w Was takie emocje. A ja ze swojej strony mogę już tylko bardzo serdecznie Wam ją polecić!

Moja ocena: 9/10:)

Czytaj dalej »
on 05 lipca 0
Podziel się!
Etykiety
miłość, obyczajowe, psychologiczne, romans, trauma, współczesność
Nowsze posty
Starsze posty

01 lipca

"Dziewczyna ze szkła" - Laura Anderson Kurk

Na Dziewczynę ze szkła miałam olbrzymią chęć już od jakiegoś czasu. Dlatego gdy tylko nadarzyła się ku temu okazja chwili wolnego, ale też w ramach przygotowań do nadchodzącej wielkimi krokami Obrony, nie wahałam się ani chwili. Od samego początku miałam dość wysokie oczekiwania względem tej pozycji i jak w większości przypadków, moja intuicja mnie nie zawiodła! Pokochałam świat wykreowany przez Anderson Kurk i jego bohaterów już od pierwszej strony! Zdecydowanie, oczekiwanie na odpowiedni moment, aby sięgnąć po tą pozycję, zaostrzyło mój czytelniczy głód.

NALEŻY CZYTAĆ PRZY PIOSENCE:
Meg Kavanagh od dziecka przejawiała niespotykaną wrażliwość na otaczający świat, a jej niezwykła czułość na każde słowo krytyki, sprawiła, iż jej brat nadał jej przydomek „dziewczyny ze szkła”. Strata Wyatta była dla całej rodziny olbrzymim ciosem. Do tego stopnia, iż familia Kavanagh zdecydowała o wyjeździe z rodzinnego miasta Pittsburgha. W nowym miejscu, Meg ma szansę nauczyć się żyć ze swoją stratą, a wrażliwość przekuć w siłę. Jednak, aby to zrobić musi wystawić swoje złamane serce na próbę i na nowo nauczyć się ufać ludziom – opis własny.
Dziewczyna ze szkła przyciągnęła mnie przede wszystkim niebagatelnym tematem, a z racji zarysu tematycznego mojej pracy licencjackiej o traumie, wszelkie motywy cierpienia, żałoby, były przeze mnie pożądane. Po drugie, niezmiernie zaintrygowało mnie wyznanie autorki, które znalazło się po stronie okładkowej, napisała tam, iż pociągają ją postacie balansujące na granicy histerii. Mając w pamięci lekturę Byłam Eileen Ottessy Moshfegh i pamiętając Szklany klosz Sylvii Plath, uznałam, że wykorzystanie pokrewnego motywu w literaturze młodzieżowej też może wywołać ciekawy efekt. Tak też się stało i w rezultacie trylogia o Meg Kavanagh stała się dla mnie perełką, którą muszę przeczytać!

Pod względem fabularnym widać, że autorka włożyła jak najwięcej wysiłku w to, by na pierwszym planie znalazł się motyw żałoby i traumy oraz jej konsekwencje. Głęboka wrażliwość Meg sprawia, że jest ona jedną z tych osób, które w bardzo gwałtowny sposób reagują na wieść o doznanej stracie. Dodatkowo, bardzo klarownie ujęty został proces przepracowywania żałoby, a przy tym Laura Anderson Kurk nie skupiła się wyłącznie na ujęciu jednostkowym straty w osobie Meg, ale potraktowała ją perspektywicznie – nie umniejszając przy tym wcale rodziców dziewczyny. Strata stanowiąca oś fabularną tej książki potraktowana została wieloaspektowo, a pisarka postarała się o ukazanie naprawdę bardzo dobrego studium o żałobie i ujęła ją dwutorowo (z punktu widzenia siostry, która straciła brata oraz z punktu widzenia obydwojga rodziców). Każda z tych postaci przyjęła inną postawę celem zmierzenia się z doznaną utratą, której skutki również zostały w tej książce pokazane. Dziewczyna ze szkła to naprawdę dobrze skonstruowana proza, której epicentrum stanowią różne modele psychologiczne postaci i ich sposoby na przejście procesu żałoby. Co dodatkowo mnie ujęło, to perfekcyjnie uchwycona trauma głównej bohaterki, która nie potrafi jej wyeksponować ani wyrazić. Dla niej utrata brata jest startą jej własną, o której nie potrafi rozmawiać z nikim, nawet z własnymi rodzicami. Nie ukrywam, że wciągnęłam się w tą książkę niezwykle szybko i pochłonęłam ją w góra jakieś trzy dni!

Dla tych, którzy wiedzą o mojej fascynacji psychologią nie jest żadną tajemnicą to, jak bardzo pociąga mnie ten gatunek. Z tego względu nie potrzebowałam zbyt wiele czasu na to, aby dać się porwać tej historii, gdyż stało się to niemal natychmiastowo, już od pierwszego zdania. Dziewczyna ze szkła nie jest raczej pozycją, w której następują różnorodne zawirowania w akcji, rozwija się ona stopniowo i subtelnie. Podróż po tej książce to bardzo gruntowna wędrówka po psychice głównej bohaterki. Potrzeba bowiem cierpliwości, by zrozumieć tok jej (i rodziców) postępowania.

Klimat wykreowany przez Laurę Anderson Kurk jest przede wszystkim świetnie wyważony. Nastrój w książce nie jest zdominowany przez żałobę otaczającą rodzinę Meg. Ich smutek został nakreślony w sposób subtelny, a cień utraty widoczny jest przede wszystkim w drobnych czynnościach codziennych, co sprawia, że nie jest on przytłaczający dla odbiorcy. Autorka postarała się jednak o złożoność przeżyć wewnętrznych bohaterów, gdzie ból z powodu straty znajduje ujście. Wszystko to sprawia, że pomimo tragedii, jaka spotkała rodzinę Kavanagh, znajdują oni siłę we wzajemnej pomocy i przebaczeniu.

Należy oddać Kurk to, z jaką precyzją stworzyła swoich bohaterów! A przede wszystkim ich wewnętrzne oblicza, które składają się na ich całościowy obraz. Znamienna jest postać Meg, nie tylko jako głównej bohaterki, ale także postaci, która przechodzi wewnętrzną przemianę, wskutek której jej wrażliwość staje się jej siłą. Postać Henry'ego jest równie ważna, gdyż to on pomógł jej na nowo odzyskać siebie. Śmiało można by okrzyknąć Henry'ego mianem klasycznego kowboja o złotym sercu i to właśnie za jego wyrozumiałość tak bardzo pokochałam tą postać!

Laura Anderson Kurk operuje niezwykle bogatym, a przy tym niezbyt górnolotnym słownictwem, co sprawa, że książkę czyta się zaskakująco przyjemnie i szybko (i to pomimo trudnej tematyki). Pisarka posiada olbrzymi talent do kreowania wewnętrznych pejzaży bohaterów, umie zagłębić się w ich psychikę i wyrazić to, co w traumie zazwyczaj jest niewyrażalne. Jestem pełna podziwu dla jej pełnego empatii języka i nie mogę doczekać się, aż sięgnę po kontynuację serii!

Podsumowując, jak wspominałam miałam wysokie oczekiwania względem tej książki i przyznaję, choć kilka rzeczy mnie w niej zaskoczyło, powieść bardzo mi się spodobała i to do tego stopnia, że mam już w planach (po Obronie) kolejny tom tej serii, Rysa na szkle. Wrażliwość w literaturze to zdecydowanie motyw, któremu warto poświęcić uwagę, a tacy bohaterowie, jak Meg czy Henry intrygują swoją postawą, a po zakończeniu książki, jest się ciekawym ich losów!
Pomimo tego, że Dziewczyna ze szkła została sklasyfikowana jako Young Adult, podejmuje ona dość trudne tematy (zresztą wiele powieści z tego gatunku idzie tym śladem, co niekoniecznie jest dobre dla tych młodszych czytelników), dlatego podejmując decyzję o jej przeczytaniu, warto być świadomym, jak głęboko ta książka dotyka wnętrza Czytelnika. Nie jest to pozycja, po którą każdy powinien sięgać, ale najlepiej dojrzały odbiorca. Ze swojej strony polecam Dziewczynę ze szkła całym moim sercem, mając nadzieję, że jej piękno zostanie docenione przez szerokie grono miłośników literatury pięknej.

Moja ocena: 10/10. 😊

Czytaj dalej »
on 01 lipca 0
Podziel się!
Etykiety
dla nastolatków, miłość, obyczajowe, trauma, współczesność
Nowsze posty
Starsze posty

28 czerwca

"Dom soli i łez" - Erin A. Craig


Po Dom soli i łez sięgnęłam zaintrygowana opisem, który obiecywał mi powieść z pogranicza horroru i mrocznej baśni. I przyznaję, reklama kusząca prawdziwie mroczną historią okazała się świetnie dopracowana, a jej deklaracja znalazła swoje odzwierciedlenie w niniejszej historii. Dom soli i łez okazał się mroczny, krwawy, a przy tym nieokraszony otoczą klasycznej baśni, ale tej dorównującej swoim klimatem do niecenzuralnych Baśni Braci Grimm. Pomimo jednak tak świetnie dopracowanych elementów, znalazło się również kilka mankamentów, które nie pozwalają mi ocenić tej książki tak wysoko, jakbym chciała.

NALEŻY CZYTAĆ PRZY PIOSENCE:
W nadmorskiej krainie prawo korony przysługuje rodzinie Thaumasów, w także tym najstarszej córce. Nad dwunastką pięknych sióstr, z których każda posiada rozmaite talenty, zawisło widmo klątwy. Śmierć najstarszej z dziewcząt, szybko pociągnęła za sobą kolejne ofiary. Radość znikła z królewskiej rezydencji zastąpiona czarnymi sukniami i śladami łez. W dniu szesnastych urodzin trojaczek postanowiono wyprawić pierwszy od bardzo dawna bal. Po tym wydarzeniu, pod osłoną nocy siostry, wymykają się na bale organizowane w całym królestwie. Jedynie czujna Annaleigh dostrzega zagrożenie czające się w fantasmagorycznych wizjach, których prawdziwa forma wcale nie jest tak czarująca (opis własny).
Przyznam szczerze, że nie musiałam zbyt długo czekać, aby powieść Erin A. Craig mnie zaciekawiła. Autorka sprytnie rozpoczęła historię w takim momencie, aby jej dalsza część tylko intrygowała Czytelnika. I faktycznie jej się to udało! Rozwijanie kolejnych wątków od dość niefortunnego dla bohaterów momentu tylko zaostrzyło mój czytelniczy głód. Towarzyszące już od pierwszej strony poczucie niepokoju okazało się całkiem uzasadnione w obliczu ogromu zagadek i krwawych momentów, jakie Craig zaserwowała swoim fanom, a przy tym do samego końca utrzymuje jego wysoki poziom.

Jednym z atutów tej książki jest nieszablonowa fabuła, która już od pierwszych stron przykuwa uwagę Czytelnika. Misternie utkany mroczny świat nadmorskich krain już od pierwszej strony przestaje wydawać się taki oczywisty. W miarę czytania kolejnych rozdziałów atmosfera grozy i niepokoju stopniowo się zagęszcza, co jednak tylko motywuje do zapoznawania się z kolejnymi stronami literatury Craig. Nie ukrywam, nie potrzeba było zbyt dużo czasu, abym wciągnęła się w tą historię. Połączenie motywu horroru z baśnią jest naprawdę niebanalną i oryginalną mieszanką, przez co niektóre wydarzenia opisane w Domu soli i łez wydawały się niekiedy zbyt abstrakcyjne, aczkolwiek z uwagi na debiut pisarski Craig można by przymknąć oko na hiperbolizację pewnych aspektów książki.

Akcja, podobnie jak oś fabularna, została skonstruowana tak, by przykuwać uwagę Czytelnika. Jednakże z racji na pewną tendencję pisarki do wyolbrzymiania niektórych aspektów, czasami czułam potrzebę odłożenia jej na chwilę, aby przetrawić obecne w niej "niesamowitości", a następnie spojrzeć na nią nieco bardziej trzeźwym okiem. Napięcie, które uwydatnia się już od samego początku książki nieustannie wzrasta, podobnie zresztą, jak nieprawdopodobność niektórych zdarzeń. Niemniej, książka jest prawdziwą literacką odskocznią od rzeczywistego świata.

Erin A. Craig z pewnością posiada talent do przelewania swoich pomysłów na papier, nawet tych najbardziej nieprawdopodobnych. Klimat Domu soli i łez, w który wpleciona jest zarazem cudowność i baśniowość, obok niektórych wydarzeń mrożących krew w żyłach świadczy o plastycznym zapleczu pisarskim autorki. W jej książce ma się wrażenie, że wszystko (postacie, fabuła, klimat) podlegają nieustannym dynamicznym przeobrażeniom. Tak jak pisałam wcześniej, nieco zaburza to pewną regularność przyczynowo-skutkową, jednak dzięki temu autorka daje się poznać jako zdecydowanie nietuzinkowa twórczyni.

Dzięki swojej bujnej i pełnej nowych pomysłów wyobraźni, Erin A. Craig stworzyła świat, w którym to, co nawet najbardziej nieprawdopodobne staje się możliwe. Plastyczny język, pełen metaforyki i niedopowiedzeń w doskonały sposób buduje napięcie literackie. Co ciekawe, to to, że główna bohaterka, która prowadzi narrację, przejawia umiejętność sceptycznego spojrzenia na otaczającą ją fantasmagoryczną rzeczywistość, dzięki temu Czytelnik może mieć nadzieję, że nie pogubi się w meandrach fabuły.

Zdecydowanym mankamentem tej powieści jest kreacja jej bohaterów. Erin A. Craig kocha hiperbolizację, stąd też nadmierna ilość postaci sióstr (jest ich aż dwanaście). Po tym, że autorka zdecydowała się na tak szeroką gamę bohaterek żeńskich, spodziewałam się rozwinięcia ich charakterystyki, gdzie pisarka mogłaby wyeksponować ich różnorodne oblicza. Zamiast tego jednak, otrzymałam zaskakująco powierzchowne profile postaci, potraktowane niekiedy wręcz po macoszemu. Jedynie postać Annaleigh została najbardziej wyeksponowana i najsilniej wyróżniała się jako bohaterka na tle swoich sióstr, wypadających zresztą dość blado. Gdyby Craig pokusiła się o rozbudowanie całościowo fabuły (na przykład poprzez wykonanie serii lub trylogii) i poszerzyła sylwetki pozostałych postaci, chętnie przyznałabym tej powieści 10/10 gwiazdek.

Reasumując, Dom soli i łez to przykład literatury naprawdę bardzo dobrze zrealizowanej i choć można by zarzucić autorce powierzchowną kreację bohaterów, których na dobrą sprawę jest dosyć sporo, to jednak konceptualnie i fabularnie jest to książka, której czytanie będzie stanowiło ciekawą odskocznię od pozaliterackiej rzeczywistości. Widać, że Craig nie boi się pisania o prawdziwie krwawych makabrach, które okraszone nutką fantasy naprawdę dobrze realizują założenie rettelingu świata Baśni Braci Grimm.
Dom soli i łez to zdecydowanie książka, którą poleciłabym czytelnikom o tak zwanych „stalowych nerwach”, gdyż tym niedojrzałym z pewnością nie przypadłyby do gustu krwawe i dość drastyczne opisy. Mimo że, jak pisałam, nie jest to książka, która dogłębnie przerazi swojego odbiorcę, to jednak bywają momenty, w których można poczuć ten przyjemny dreszczyk emocji podczas lektury. Powieść Erin A. Craig w niczym nie przypomina baśni czytanej na dobranoc, ani też w ogóle jakiejkolwiek, którą można by określić mianem „lekkiej”, a na doświadczenie jej przygody warto zarezerwować sobie trochę czasu i dać się pochłonąć jej mrocznej opowieści.

Moja ocena: 7/10. :)
Czytaj dalej »
on 28 czerwca 0
Podziel się!
Etykiety
fantasy, horror, thriller
Nowsze posty
Starsze posty

21 maja

Podsumowanie Kwietnia 2022

Zarówno kwiecień, jak i początek maja upłynęły mi na korekcie, szlifowaniu i dopatrywaniu ostatnich detali w pracy licencjackiej (dlatego też podsumowanie kwietniowe pojawia się z takim opóźnieniem), stąd jak można zauważyć w poprzednim wpisie O trzech różnych książkach, jakie ostatnio przeczytałam, widać, że raczej skupiałam się na czytaniu pozycji stricte pod pracę lub zajęcia studenckie. W kwietniu udało mi się przeczytać 4 dość zróżnicowane pozycje oraz rozpocząć naprawdę wciągającą dramę koreańską You are my spring, o której zresztą niebawem planuję wpis. Nie przedłużając, zapraszam na Podsumowanie Kwietnia 2022!

NALEŻY CZYTAĆ PRZY PIOSENCE:
Tak, jak wspominałam, w kwietniu przeczytałam 4 zróżnicowane pozycje książkowe, a w tej różnorodności nie zabrakło literatury odmiennej gatunkowo! Miałam bowiem okazję zapoznać się zarówno z pozycjami z gatunku obyczajowego, jak i psychologicznego thrillera, ale także po raz pierwszy od dłuższego czasu mogłam przeczytać pozycję typowo fantastyczną, a także mogłam zapoznać się - tym razem dla odmiany - z polską powieścią dystopijną! 

Kwiecień rozpoczęłam od lektury potrzebnej mi do napisania kolejnego rozdziału pracy licencjackiej, czyli Więźnia nieba Carlosa Ruiza Zafona, którego recenzję można przeczytać <tutaj>. Ponowne zapoznanie się z trzecią częścią tetralogii hiszpańskiego mistrza pozwoliło mi na wyrobienie sobie zupełnie nowej i bardziej przychylnej opinii o niniejszym tomie, co zresztą bardzo mnie zaskoczyło, ale i ucieszyło! Następnie w kolejce sięgnęłam po Paradyzję Janusza A. Zajdla, czyli zupełnie nową (polską!) dystopię. I choć za mistrzów tego gatunku nadal bezspornie uważam twórców zagranicznych, przeczytanie o apokaliptycznej przyszłości z punktu widzenia polskiego pisarza było całkiem ciekawą odskocznią. Recenzję z Paradyzji Janusza A. Zajdla można przeczytać <tutaj>. Kolejną pozycją, po którą sięgnęłam w kwietniu był Gwiezdny pył Neila Gaimana, o którym pisałam <tutaj>. Po przeczytaniu tej pozycji zaczęłam się zastanawiać, czy ta pozycja nie była może adresowana do młodszych odbiorców, czy też ja po prostu jestem już za stara na patrzenie na świat naiwnymi oczami bohaterów Gwiezdnego pyłu. Książka sama w sobie nie wywarła na mnie zbyt wielkiego wrażenia, aczkolwiek miło było przeczytać coś z tak lekkiego i odprężającego gatunku, jakim jest fantasy! Ostatnią pozycją minionego miesiąca była Córka Eleny Ferrante, czyli powieść, która mnie po prostu urzekła! Więcej o tej powieści można przeczytać <tutaj>. Proza Ferrante i jej niesłychana wrażliwość pozwalająca jej na empatyczny wgląd w umysł bohaterki niesamowicie mnie zachwyciły i to do tego stopnia, że bardzo chętnie w najbliższym wolnym czasie zapoznam się z kolejnymi dziełami spod jej pióra!

W kwietniu przeczytałam następujące pozycje:
  • Więzień nieba, Carlos Ruiz Zafón <recenzja>
  • Paradyzja, Janusz A. Zajdel <recenzja>
  • Gwiezdny pył, Neil Gaiman <recenzja>
  • Córka, Elena Ferrante <recenzja>.
Spośród wszystkich przeczytanych w kwietniu książek, nie powinien nikogo zdziwić fakt, iż w obliczu moich zachwytów nad tą książką, tytuł "Najlepszej Książki Miesiąca" otrzymuje Córka Eleny Ferrante <recenzja>! Jestem pełna podziwu dla prozy Ferrante, a jej kreacja poszczególnych bohaterów Córki była wprost niesamowita! Chyba najlepszym potwierdzeniem, dla moich słów, będzie to, iż po raz kolejny powtórzę - nie mogę się doczekać, aż zapoznam się z innymi powieściami autorstwa tej pisarki!
Do pretendenta tytułu "Najgorszej Książki Miesiąca" nie mam też w przypadku kwietnia większych zastrzeżeń, brak szerszej wizji oraz nieszczególna odkrywczość sprawiły, iż Paradyzja A. Janusza Zajdla idealnie się na tym podium prezentuje!

CO W MAJU 2022?
Z racji tego, że w zasadzie połowa maja już minęła, moja plany na ten miesiąc są bardziej w fazie realizacji niż planowania. Jak do tej pory udało mi się ponownie przeczytać powieść Klaudii Bianek, Ocalało tylko serce, do której recenzji odsyłam <tutaj>. Była to kolejna pozycja kluczowa do zagadnienia mojej pracy licencjackiej. W następnej kolejności sięgnęłam po dość ciekawą pozycję z pogranicza fantastyki i horroru, czyli Dom soli i łez Erin A.Craig, z której recenzji można spodziewać się już na dniach (prawdopodobnie jutro 22.05.2022 lub 23.05.2022)! Aktualnie natomiast mam przyjemność czytać Dziewczynę ze szkła Laury Andersson Kurk, którą to pozycję miałam w planach od bardzo dawna oraz Paragraf 22 Josepha Hellera, a także pomniejsze pozycje na zajęcia (jak Synagoga Stanisława Przybyszewskiego czy W mroku gwiazd Tadeusza Micińskiego). W kontekście zbliżającej się Obrony, chciałabym także zapoznać się szerzej z prozą Klaudii Bianek oraz Ludźmi na drzewach Hanyi Yanagihary, a także powtórzyć co poniektóre pozycje spod pióra Carlosa Ruiza Zafona. Z racji jednak tak szybko upływającego czasu, pozycje te planuję rozłożyć na przełom maja i czerwca. Trzymajcie kciuki i wyczekujcie majowych recenzji!

Czytaj dalej »
on 21 maja 2
Podziel się!
Etykiety
podsumowanie, zapowiedź
Nowsze posty
Starsze posty

11 maja

O trzech różnych książkach, jakie ostatnio przeczytałam

Przyznam, że im bliżej ostatnich szlifów pracy licencjackiej, tym bardziej zauważam jak szybko upływa mi czas, na studiowaniu i pisaniu pracy, spotkaniach z rodziną i przyjaciółką, czytaniu i blogowaniu oraz innych wszelkiego rodzaju aktywnościach. To niesamowite, jak szybko "leci czas", gdy wokół jest tyle ciekawych rzeczy do zrobienia! Dlatego też dopiero teraz udało mi się znaleźć chwilę na planowany już wpis O trzech różnych książkach, jakie ostatnio przeczytałam. Jak głosi tytuł w recenzji znajdują się trzy skrajnie różne pozycje, przede wszystkim odmienne nie tylko ze względu na gatunki literackie, jaki reprezentują, ale także pod względem pochodzenia autorów. W tym wpisie pojawią się bowiem książki zarówno pisarza pochodzenia polskiego, jak i włoskiego, a także amerykańskiego! W kwietniu zdecydowanie postawiłam także na różnorodność gatunkową (dystopia, fantasy oraz thriller) ale gwarantuję, że było warto! 

NALEŻY CZYTAĆ PRZY PIOSENCE:
PARADYZJA - JANUSZ A. ZAJDEL

Paradyzja to powieść z gatunku dystopii i choć zestawiana z Nowym wspaniałym światem Huxleya, Rokiem 1984 George'a Orwella czy My Jewgienija Zamiataina, choć stosunkowo mniej znana. Choć komponenty typowe dla nurtu dystopii są mi znane, pomysł Zjadla i jego realizacja były dla mnie lekkim zaskoczeniem. 

Tytułowa Paradyzja to kolonia orbitalna, której kontakty z Ziemią są w zasadzie ograniczone do minimum. Mieszkańcy Paradyzji przez okrągłe stulecie zbudowali ustrój oparty na izolacjonizmie, geometryzacji i kolektywizacji. Wedle utopijnych wyróżników stworzyli niemal idealne państwo. Jednakże surowy zakaz kontaktu z Ziemią, każe sądzić tamtejszym obywatelom, iż Paradyzja jest idealna tylko pozornie, a w rzeczywistości narusza fundamentalne ludzkie prawa. Ziemski inspektor ma w charakterze dziennikarza przeniknąć na teren Paradyzji, aby zebrać dowody na łamanie praw człowieka. Wszechobecna cenzura, inwigilacja obywateli i zasada niekwestionowanej lojalności potwierdzają jego obawy. Paranoja rządzących posunięta zostaje nawet do tego, aby nie ujawniać mieszkańcom położenia planety.

Choć jestem wielką miłośniczką dystopii, muszę przyznać, iż Paradyzja definitywnie nie przypadła mi do gustu. Koncept fabularny, za który zdecydowanie warto Zajdla pochwalić okazał się zaskakująco kiepski w realizacji. W zasadzie już od pierwszych stron uwydatnia się napięcie, które zamiast wzrastać i zachęcać Czytelnika do dalszej lektury, utrzymane na względnie średnim poziomie, staje się w pewnym momencie sztuczne, a przez to także wymuszone. Nie potrzeba wiele czasu, aby Czytelnik szybko zorientował się dlaczego pardyzyjczycy żyją w tak oszczędny sposób, posługują się zaszyfrowanym językiem czy też dlaczego co poniektórzy skazani są na niewolniczą pracę w Tartarze. 

Paradyzja to powieść mocno wybrakowana i gdyby autor pokusił się o rozbudowanie fabuły, wprowadzenie elementów zaskoczenia oraz stopniowe podnoszenie napięcia, powieść zdecydowanie by na tym zyskała. Pomimo, iż książka liczy niecałe 200 stron z powodu zaskakująco niezmiennej  i sztywnej atmosfery, czyta się ją ze znużeniem. Wizja dystopijne planety jako nowego ośrodka życia dla Ziemian jest chyba jednym plusem, za który mogę tą powieść pochwalić. A szkoda, bo gdyby Zajdel dopracował detale, pozycja ta prezentowałaby się znacznie lepiej.

Jako miłośniczka dystopii, wiązałam z tą pozycją pewne nadzieje i wydawało mi się, że okaże się lepsza. W porównaniu z klasycznymi dystopiamii czy opowiadaniem Nowi ludźmi Rafała Kosika, Paradyzja wypada niezwykle słabo przez swoje liczne mankamenty, jako ta najbardziej przewidywalna i niestety dosyć miałka pozycja.

Moja ocena: 3/10. :)

GWIEZDNY PYŁ - NEIL GAIMAN

Gwiezdny pył to moje piąte spotkanie z twórczością Neila Gaimana  i dopiero trzecie, gdy urzekł mnie on na tyle, bym przebrnęła do końca powieści. Przypuszczam, że Gwiezdny pył udało mi się przeczytać w całości przede wszystkim z powodu niebanalności fabuły, co zresztą bardzo dobrze zostało oddane w adaptacji filmowej. I choć zdecydowanie na polu fantastyki nie określiłabym tej powieści jako wybitnej, gdyż ma ona w sobie kilka rażących wad, to jednak ma ona w sobie pewien potencjał, który sprawił, iż ta książka mi się spodobała.

Celem Tristana jest zdobycie serca ukochanej kobiety aczkolwiek o dość lodowatym usposobieniu. Obiecuje jej więc przynieść gwiazdę, która spadła z nieba, czego obydwoje byli świadkami. Gwiazda upada jednak poza obręb Muru, który odgradza od siebie dwa światy. Aby ją zdobyć, Tristan musi przemierzyć Krainę Czarów, gdzie nic nie jest takie na jakie wygląda, nawet sama upadła Gwiazda.

Niewątpliwie atutem tej powieści jest komponent fantastyki, który został dopracowany w najmniejszych detalach. Tym samym plusem staje się również rozbudowana narracja oraz dopracowane opisy. Nie ulega wątpliwości, iż Neil Gaiman doskonale wiedział, jakie obrazy pragnie wywołać w umyśle czytelnika, a co więcej, doskonale umiał je przekazać. Sprawia to, że kompozycja powieści pozostaje spójna i lekko się ją czyta, a dobrze wyważone napięcie dodatkowo uprzyjemnia czas czytania.

Gwiezdny pył ma w sobie sporo walorów, jednakże nie jest to pozycja całkowicie pozbawiona wad. Po pierwsze, jest to powieść poniekąd przewidywalna i pod tym względem bardziej przypomina mi baśń niż typowe fantasy. Co więcej, kreacja bohaterów pozostawia całkiem sporo do życzenia. Naiwne usposobienie oraz późniejsze dorastanie są wprawdzie zabiegiem typowym zarówno przy baśniach, jak i ogólnie fantastyce, jednak w przypadku głównego bohatera to się nie zmienia. W dalszym ciągu pozostaje on irytująco naiwny, a przy tym uroczy, co jeśli mamy do czynienia z późniejszym już dorosłym bohaterem staje się to przesadą.

Z racji dość wyrównanych proporcji, jestem w stanie odnieść się do tej pozycji nieco przychylniej. Z twórczością Gaimana taki problem nie jest u mnie ewenementem, w jego prozie mieszanka słodkiej dziecięcej naiwności znacząco wysuwa się na plan pierwszy, co sprawia, że ciężko mi ustosunkować się jednoznacznie do poszczególnych bohaterów. Gwiezdny pył pomimo swoich kilku mankamentów, ma w sobie także nutę ciepła, obietnicę krótkiej, jednorazowej i fantastycznej przygody. Kto wie? Być może kiedyś zabiorę się za jego kolejną powieść, gdy najdzie mnie ochota na coś spod jego pióra. Możliwe więc, iż spróbuję wrócić do Amerykańskich bogów.

Moja ocena: 6/10. :)

CÓRKA - ELENA FERRANTE

Córka to moje pierwsze spotkanie z twórczością Ferrante, które muszę przyznać, było bardzo udane. Pozytywnym zaskoczeniem był dla mnie zabieg zerwania z typowo matczynym obrazem matki, jaki autorka zastosowała. Ukazała natomiast obraz matki "nieobecnej", samotnej, a to zdecydowanie odmienna wizja od zwyczajowo kreowanego obrazu matek. Urzekła mnie empatia Ferrante oraz niebagatelność z jakim tworzy ona zarówno postacie, jak i fabułę.

Leda to zbliżająca się do 5otki szanowana profesorka literatury, rozwódka i matka dwóch dorosłych córek, która postanawia umilić sobie urlop wyjazdem nad morze. Uwagę Ledy szybko pochłaniają dwie postacie spacerujące po plaży - matka i jej córka. Jedno z pozoru całkiem niewinne zdarzenie, zmusza bohaterkę do powrotu do własnej przeszłości i konfrontacji z wyborami, których dokonała jako córka, żona i matka.

Ferrante jest mistrzynią konstruowania narracji, w taki sposób by napięcie stopniowo wzrastało zaciekawiając tym samym Czytelnika. Dzięki temu powieść zdecydowanie nie nudzi. Jednocześnie zarazem, pisarka z zaskakującym obiektywizmem przybliża postać Ledy, która z każdą kolejną odsłoną wspomnień staje się coraz bardziej intrygującą bohaterką. Elena Ferrante przy zastosowaniu autonarracji umiejętnie obrazuje zmagania bohaterki z własną przeszłością, przy jednoczesnym zachowaniu dystansu i obiektywizmu, co zresztą nasuwa mi skojarzenia z freudowską analizą. Co więcej, autorka odsłaniając stopniowo tajemnice z przeszłości Ledy pokazuje, iż nie zawsze możliwa jest jednoznaczna ocena danej postaci, kładąc tym samym ogromny nacisk na empatię. 

Jestem pod ogromnym wrażeniem powieści Ferrante i to do tego stopnia, że ze stuprocentową pewnością sięgnę po inne jej dzieła, jak chociażby Zakłamane życie dorosłych czy Obsesyjną miłość. Jeśli pisarka potrafiła zmieścić w tak względnie cienkiej objętościowo powieści tyle wiedzy psychologicznej, to podejrzewam, że kolejne, dłuższe dzieła okażą się prawdziwą ucztą literacką i psychologiczną!

Córkę Eleny Ferrante polecam z całego serca czytelnikom dojrzałym, którzy nie boją się obiektywnego spojrzenia na pewne kwestie natury psychologicznej. Z własnego doświadczenia wiem, że w Córce nadzwyczaj łatwo jest się zatracić, dlatego najlepiej zagospodarować sobie na nią jakieś trzy wieczorne godziny.  Z pewnością okażą się one warte swojej ceny!

Moja ocena: 9/10.:)


Każda z tych trzech książek była na swój sposób wyjątkowa i z ogromną chęcią zapoznam się z innymi pozycjami autorstwa Neila Gaimana czy Eleny Ferrante, gdyż ich sposób pisania bardzo mocno przypadł mi do gustu! Gwiezdny pył był przeciekawą i całkiem niebanalną przerwą od rzeczywistości, z kolei Córka stanowiła wyśmienity kąsek prozy psychologicznej z domieszką thrillera! Jestem ogromnie ciekawa, jakie wrażenia wywrą na mnie pozostałe dzieła Ferrante.

Serdecznie polecam każdą z tych pozycji, gdyż każda z recenzowanych przeze mnie książek niewątpliwie posiada swój urok osobisty. Proza Gaimana pozwala się odprężyć, Zajdel zaskakuje zbliżającą się wizją rodem z dystopii, zaś Ferrante dobitnie ukazuje rolę matki i macierzyństwa w dość mrocznej, lecz osnowie "matki nieobecnej", tym samym zrywając ze stereotypową wizją macierzyństwa jako beztroskiej sielanki w centrum stawiając wyrzuty sumienia i żal z powodu nieobecności w życiu dzieci. Pozycje idealne do lektury, zwłaszcza w okresie wiosennym, gdy można zanurzyć się w literaturze w parku czy po prostu poza domem. Wszystkie pozycje są cienkiego kalibru, każda z nich liczy około lub góra 200 stron, dlatego są to książki idealne na jedno ciepłe popołudnie. :)
Czytaj dalej »
on 11 maja 0
Podziel się!
Etykiety
fantasy, obyczajowe, psychologiczne, realizm magiczny, stosik książkowy
Nowsze posty
Starsze posty

06 maja

"Więzień nieba" - Carlos Ruiz Zafón

Z Więźniem nieba miałam okazję zapoznać się już kilka ładnych lat temu, pomyślałam więc, że najwyższa pora odświeżyć sobie trzeci tom Cmentarza Zapomnianych Książek. Przy okazji ponownej lektury, udało mi się nieco zmienić podejście względem niniejszego tomu, gdyż z całej serii akurat ten tom najmniej przypadł mi do gustu. I choć nadal nie uważam, żeby był to najlepszy tom z całego cyklu, to jednak czytając od nowa całą tą serię, jeszcze bardziej przywiązałam się do jej bohaterów, a przede wszystkim, również do postaci Fermina, który jest głównym bohaterem Więźnia nieba, dlatego też ten tom teraz podoba mi się o wiele bardziej od czasów pierwszej lektury.

NALEŻY CZYTAĆ PRZY PIOSENCE:

Rok 1957, niewiele po akcji Cienia Wiatru. Fermin Romero de Torres z wielką pasją oddaje się pracy w księgarni Sempere i Synowie. Gdy pewnego dnia przeszłość puka do jego drzwi, Fermin już wie, że nadszedł czas, aby jego historia ujrzała światło dzienne, a jedynym, który może jej wysłuchać jest jego najlepszy przyjaciel, Daniel.

 - opis własny

Pamiętam, że gdy po raz pierwszy zabrałam się za czytanie Więźnia nieba, towarzyszyło mi poczucie, że właśnie otworzyłam nowe drzwi do świata literatury. Zafon urzekł mnie atmosferą tajemnicy, obietnicą mrocznej opowieści, a ja przepadłam bez reszty. To właśnie wówczas po raz pierwsze miałam okazję zapoznać się z serią Cmentarza Zapomnianych Książek, a w kolejnych latach przeczytałam wszystkie pozostałe tomy. Jednak, tak jak pisałam na początku - miałam nieodparte wrażenie, że na tle pozostałych części cyklu Cmentarza, Więzień nieba wypadł dość blado. Pisanie licencjatu o traumatologii okazało się być więc świetnym pretekstem by ponownie zapoznać się z Więźniem nieba i na szczęście zrewidować moją (wtedy dość niechlubną) opinię o tym tomie.

Widząc owego dnia, jak mój przyjaciel całuje swą ukochaną kobietę, pomyślałem, że dla tej chwili, dla tego momentu skradzionego czasowi i Panu Bogu, warto było przetrwać te wszystkie nędzne i ponure dni, które doprowadziły nas tutaj, i te wszystkie, które nas jeszcze najpewniej czekają, gdy wrócimy znów do powszedniego życia, i że wszystko, co na tym świecie czyste, porządne i nieskalane, i wszystko dla czego warto było nadal oddychać, było w tych ustach, w tych rękach i w spojrzeniu tych dwojga szczęśliwych ludzi, którzy będą ze sobą, teraz już wiedziałem o tym na pewno, do końca dni swoich.

Fabuła Więźnia nieba toczy się kilka lat po wydarzeniach z Cienia wiatru, tym razem jednak w fabularnym epicentrum znajduje się najbardziej tajemnicza postać z serii, czyli Fermin Romero de Torres. Mimo, iż znałam jego historię z wcześniejszej lektury, miałam nadzieję, że ponowne spotkanie odświeży wyblakłe już pierwsze wrażenie i pozwoli mi odczuć dreszczyk ekscytacji podczas czytania ferminowskiej spowiedzi o własnym życiu. Nie inaczej, Więzień nieba liczy niewiele ponad 400 stron, dlatego też połknęłam książkę w całości zaledwie w dwa dni. Tak jak się spodziewałam, ponowna lektura pozwoliła mi odkryć na nowo to, czym Zafon oczarował mnie lata temu, gdy po raz pierwszy wzięłam owy tomik do ręki. Z zapartym tchem zagłębiałam się w meandry książkowej rzeczywistości, gdzie autor lawiruje pomiędzy czasem obecnym (1957) a rokiem 1939. Nikt inny tak jak Zafon, nie potrafi z taką rozkoszą czarować Czytelnika Barceloną raz pochłoniętą przez popiół i ogień, a innym razem zasnutą mgłą.

Akcja tej książki przepełniona jest emocjami, od wnikliwej ciekawości co do historii Fermina, po przerażenie i wstyd, gdy bohater opowiada o czasach więzienia i politycznych intryg. Reżim generała Franco, skądinąd o korzeniach katolickich, a zarazem tendencji do autorytaryzmu został w tej książce silnie zaznaczony, co pozwoliło na unaocznienie ułamka historii Barcelony tamtych czasów. Więzień nieba został bardzo silnie osadzony na motywach politycznych, stąd wszechobecna atmosfera lęku i grozy przed tym, aby historia nie ujrzała światła dziennego. Historię Fermina czyta się z zapartym tchem, gorąco przy tym kibicując bohaterowi, aby przezwyciężył własną traumę.

Klimat Więźnia nieba jest stosunkowo odmienny od tego, jaki zazwyczaj można spotkać w książkach Zafona czy cyklu Cmentarza, co wynika z silnego zasadzenia tomu na motywach politycznych. Stąd również nie brakuje momentami makabrycznych opisów tortur, czy zatrważających warunków więzienia. Jednakże tym, co ewidentnie wysuwa się na pierwszy plan niniejszego tomu, jest wstyd i żal głównego bohatera, potrzeba, aby ktoś zaopiekował się jego straumatyzowaną duszą. Po ponownej lekturze na nowo pokochałam ten tom, a przede wszystkim na nowo pokochałam postać Fermina.

Habit nie czyni mnicha, ale zbrodnia lub podejrzenie jej popełnienia czynią detektywa, a zwłaszcza detektywa amatora.

Carlos Ruiz Zafon tworzący w nurcie realizmu magicznego, jak nikt inny doskonale wie, jak oczarować Czytelnika, subtelnie łączyć wątki i budować metafory. W zafonowskim stylu można zanurzyć się na dobre i mieć kłopoty z powrotem do realnego świata. To pisarz, który wie jak czarować słowem pisanym. Przeczytanie Więźnia nieba zajęło mi zaledwie dwa dni, które spędziłam w towarzystwie Fermina i spółki niecierpliwie oczekując, co będzie dalej.

Ponowna lektura Więźnia nieba dała mi doskonałą okazję do spotkania z bohaterami, z którymi mocno się zżyłam w Cieniu wiatru. Niezmiernie przyjemnie było spotkać się ponownie z tymi postaciami, niekiedy nierozgarniętym Danielem, piękną Beatriz, słodkim Julianem i oczywiście wygadanym Ferminem, którego pokochałam jeszcze bardziej i miałam dla niego niewysłowioną ilość empatii i pozytywnego dopingu. De Torres to niewątpliwie bohater jedyny w swoim rodzaju.

Podsumowując, Więzień nieba to niezwykle udane ponowne spotkanie z cyklem Cmentarza Zapomnianych Książek, które na pewno będę miło wspominać. Spotkanie z bohaterami w księgarni Sempere i Synowie, którzy kochają książki równie mocno jak ja, niewątpliwie jest pozytywnym i bardzo ciepłym i wyczekiwanym doświadczeniem.

Więzień nieba to godna do polecenia pozycja w pełnym tego słowa znaczeniu, która spodoba się dojrzałym Czytelnikom zakochanym we wszelkiej maści literaturze. Tym, którzy uwielbiają nietuzinkowe pozycje silnie osadzone w danym kręgu kulturowym, a w przypadku tej książki także i historią, i polityką Barcelony. I oczywiście to idealna pozycja dla tych, którzy kochają Zafona! Dla Więźnia nieba idealnym połączeniem okaże się zresztą towarzysząca nam aktualnie deszczowa pogoda oraz kubek ciepłego napoju!

Moja ocena: 10/10.

Czytaj dalej »
on 06 maja 0
Podziel się!
Etykiety
historyczne, obyczajowe, psychologiczne, realizm magiczny, wojna, Zafon
Nowsze posty
Starsze posty
Nowsze posty Starsze posty Strona główna
Subskrybuj: Posty (Atom)

O AUTORCE

O AUTORCE
27 - letnia Magister Polonistyki-Literaturoznawstwa. Z zamiłowania książkoholiczka, literaturoznawczyni i blogerka, rysowniczka, a także miłośniczka języków obcych i azjatyckich dram. Kto wie, może i w przyszłości także pisarka? Możliwości jest mnóstwo! :) Aktualnie spełnia się dziennikarsko pracując w redakcji WUJ-a oraz współpracując z wydawnictwami jako recenzentka. Przyszła bibliotekarka i biblioterapeutka, która uczy się języka migowego.

Cytat, określający mnie chyba najlepiej

Cytat, określający mnie chyba najlepiej

BIBLIOTECZKA

https://lubimyczytac.pl/ksiegozbior/MiegxQJv6H

PRZECZYTANE

W tym roku chcę przeczytać...

W tym roku chcę przeczytać...
#Wyzwanie LC 2026#

Recenzje/Wpisy planowo

* "Żywe serce", Piotr Pawlukiewicz * "Genialne umysły", Jennifer Lynn Barnes * "Studium zatracenia", Ava Reid * "Burza", Sunya Mara * "Obiekty głębokiego nieba", Jakub Małecki Następne tytuły wpisów podam niebawem! :)

Znajdź mnie!

  • Lubimy Czytać
  • Strona na facebooku
  • Twitter
  • Instagram

Szukaj na tym blogu

Statystyka

Subskrybuj

Posty
Atom
Posty
Komentarze
Atom
Komentarze

Obserwatorzy

Popularny post

  • Kącik serialowy: Moon Lovers: Scarlet Heart Reyo- magia księżyca
    Tytuł oryginalny:   달의 연인 – 보보경심 려 Tytuł (latynizacja):   Dalui Yeonin – Bobogyungsim Ryeo Tytuł (alternatywny):  Time Slip: Rye...
  • Kącik serialowy: Goblin, Guardian: The Lonely and Great God- potęga przeznaczenia
    Tytuł oryginalny:   도깨비 Tytuł (latynizacja):   Dokkaebi Tytuł (alternatywny):  Goblin: The Lonely and Great God Gatunek:   fantasy, m...
  • "Shinsekai Yori"- Yuusuke Kishi
    tytuł oryginału: 新世界より tłumaczenie: Z Nowego Świata wydawnictwo:  Kōdansha data wydania: 23 stycznia 2008 liczba stron:870 sło...

Archiwum

  • ▼  2026 (19)
    • ▼  sie 2026 (3)
      • Spędź tydzień z Bogiem (i wspólnotą)! Wakacje z Ru...
      • "Powroty" - ksiądz Piotr Pawlukiewicz
      • "Niewidzialne życie Addie LaRue" - Victoria E. Schwab
    • ►  lip 2026 (1)
    • ►  cze 2026 (3)
    • ►  maj 2026 (3)
    • ►  kwi 2026 (6)
    • ►  lut 2026 (1)
    • ►  sty 2026 (2)
  • ►  2025 (13)
    • ►  wrz 2025 (1)
    • ►  sie 2025 (2)
    • ►  lip 2025 (1)
    • ►  cze 2025 (2)
    • ►  kwi 2025 (1)
    • ►  mar 2025 (4)
    • ►  lut 2025 (2)
  • ►  2024 (11)
    • ►  gru 2024 (1)
    • ►  lis 2024 (1)
    • ►  lip 2024 (1)
    • ►  cze 2024 (1)
    • ►  maj 2024 (2)
    • ►  kwi 2024 (2)
    • ►  mar 2024 (1)
    • ►  sty 2024 (2)
  • ►  2023 (31)
    • ►  gru 2023 (2)
    • ►  lis 2023 (2)
    • ►  paź 2023 (4)
    • ►  wrz 2023 (3)
    • ►  sie 2023 (3)
    • ►  lip 2023 (3)
    • ►  maj 2023 (2)
    • ►  kwi 2023 (1)
    • ►  mar 2023 (5)
    • ►  lut 2023 (5)
    • ►  sty 2023 (1)
  • ►  2022 (46)
    • ►  gru 2022 (5)
    • ►  lis 2022 (4)
    • ►  paź 2022 (4)
    • ►  wrz 2022 (5)
    • ►  sie 2022 (6)
    • ►  lip 2022 (6)
    • ►  cze 2022 (1)
    • ►  maj 2022 (3)
    • ►  kwi 2022 (3)
    • ►  mar 2022 (5)
    • ►  lut 2022 (2)
    • ►  sty 2022 (2)
  • ►  2021 (38)
    • ►  gru 2021 (2)
    • ►  lis 2021 (4)
    • ►  paź 2021 (3)
    • ►  wrz 2021 (3)
    • ►  sie 2021 (4)
    • ►  lip 2021 (4)
    • ►  cze 2021 (1)
    • ►  maj 2021 (2)
    • ►  kwi 2021 (2)
    • ►  mar 2021 (2)
    • ►  lut 2021 (6)
    • ►  sty 2021 (5)
  • ►  2020 (49)
    • ►  gru 2020 (3)
    • ►  lis 2020 (2)
    • ►  paź 2020 (4)
    • ►  wrz 2020 (4)
    • ►  sie 2020 (6)
    • ►  lip 2020 (5)
    • ►  cze 2020 (3)
    • ►  maj 2020 (2)
    • ►  kwi 2020 (5)
    • ►  mar 2020 (5)
    • ►  lut 2020 (6)
    • ►  sty 2020 (4)
  • ►  2019 (66)
    • ►  gru 2019 (6)
    • ►  lis 2019 (4)
    • ►  paź 2019 (5)
    • ►  wrz 2019 (9)
    • ►  sie 2019 (9)
    • ►  lip 2019 (6)
    • ►  cze 2019 (5)
    • ►  maj 2019 (6)
    • ►  kwi 2019 (2)
    • ►  mar 2019 (3)
    • ►  lut 2019 (5)
    • ►  sty 2019 (6)
  • ►  2018 (59)
    • ►  gru 2018 (5)
    • ►  lis 2018 (5)
    • ►  paź 2018 (7)
    • ►  wrz 2018 (9)
    • ►  sie 2018 (7)
    • ►  lip 2018 (3)
    • ►  cze 2018 (8)
    • ►  maj 2018 (2)
    • ►  kwi 2018 (2)
    • ►  mar 2018 (3)
    • ►  lut 2018 (3)
    • ►  sty 2018 (5)
  • ►  2017 (5)
    • ►  gru 2017 (4)
    • ►  lis 2017 (1)

Polecany post

Spędź tydzień z Bogiem (i wspólnotą)! Wakacje z Ruchem Czystych Serc (relacja)

Napisz do mnie w sprawie recenzji/artykułu/wywiadu :)

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Etykiety

Japonia (13) King (3) Murakami (6) PLOTKARA (3) Zafon (5) anime (3) arabia (1) autobiografia (5) baśnie (22) dla nastolatków (24) drama (5) fantasy (66) historyczne (32) holocaust (1) klasyk (22) klasyka dla nastolatków (11) klasyka dziecięca (2) komedia- czarny humor (12) kultura słowiańska (5) medyczne (5) mit (3) miłość (39) obyczajowe (123) podsumowanie (81) postapo (23) psychologia (31) psychologiczne (49) romans (53) science-fiction (23) stosik książkowy (34) sztuka (4) tag (2) thiller (26) thriller (14) wojna (9) współczesność (104) zapowiedz (27) zwierzęta (3) świat komiksu (1) święta (5)

Nie kopiuj, szanuj cudzą własność!!!

Prawa Autorskie

Zabraniam kopiowania MOICH tekstów i zdjęć bez uprzedniego zezwolenia.

Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych za kradzież tekstów, czy zdjęć bez upoważnienia autora przewiduje karę pozbawienia wolności do lat 2-ch i/grzywnę.

Bardzo proszę o uszanowanie mojej pracy.

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Ⓒ 2018 Z Dziennika Książkoholiczki. Design created with by: Brand & Blogger. All rights reserved.